sobota, 19 października 2013

Rozdział 24

Pov. Justin .

***
W myślach prosiłem boga,by cały plan się powiódł . Nie chciałem zwieść,miało nie być po mnie śladu .
***

Zbiegłam na dół szybkim tempem wprost za Justinem .
Chłopak nerwowo przyśpieszał kroki,a gdy obsypywałam go pytaniami,on nie dawał mi żadnych odpowiedzi .
W końcu musiałam postawić krok na przód i zrobić coś czego tak naprawdę nie było w planach ..
Stanęłam na środku półpiętra i rozpłakałam się jak dziecko,ale na tym nie poprzestałam mojego działania.

-Justin durniu,jestem w ciąży ! Z tobą ! Chcesz mnie zostawić z tym samą,więc nie będę już więcej Cię o nic prosić - otarłam policzki i zawróciłam się do domu,z nadzieją że chłopak jakoś zareaguje .
Z tą ciążą to był tylko chwyt, by nareszcie spojrzał mi w oczy i powiedział co jest powodem jego odejścia .
Jednakże nie doczekałam się jego reakcji co wzbudziło we mnie mocny ból i rozpacz,nigdy nie poczułam takiego ukucia z czyjejś strony .
Szłam zapatrzona w drewnianą posadzkę,nie spodziewając się niczego,pełna nienawiści .
Każda łza wypalała dziurę w moim sercu jak rozżarzony materiał, naprawdę nie jestem w stanie opisać tego uczucia .


JUSTIN :

-No to mam za swoje - pomyślałem .
Przeczesałem palcami moją falującą grzywkę i zaśmiałem się pod nosem - Nie,to nie może być prawda "
Po czym mój uśmiech zamienił się w cholerny gniew i złość że pozwalam jej tak bez słów odejść .
Pod czyjimś wpływem ,jesteś w stanie zrobić wszystko dla uratowania własnej dupy, nie spoglądając na osoby które stały przez ten cały czas przy tobie.
Poczułem jak mokną mi policzki bo nie jestem w stanie nic zrobić,tak płacze bo trace w tej chwili wszystko .
W tej chwili nie obchodziło mnie jaką miałem z nim umowę, nie obchodziło mnie co się stanie,czy znowu tam wrócę czy nie ..
Odwróciłem się w jej stronę i krzyknąłem - Miley stój !
Podbiegłem do niej i złapałem mocno za ramiona szepcząc : " Kochanie,wiesz że Cię kocham . wiesz chce z tobą być i chcę mieć z tobą dziecko,tylko że....*westchnąłem i oblizałem nerwowo usta * twoj ojciec postawil taki a nie inny warunek mojego wyjścia na wolnosc .
 Przez chwilę,nie odzywałem się I stałem myśląc nad kolejnym wersem słów których mi brakowało .
Niby tak dużo miałem do powiedzenia ale do każdego zdania brakowało mi liter i śliny .
Miley odważyła się spojrzeć w moje oczy i szepnęła
- wiesz.. może ojciec miał rację że nie pasujemy do siebie ? Coraz bardziej tak sądze,zachowujesz się jak ostatni dupek,nie patrząc na naszą sytuację,bo ty za wszelką cene musisz uratować swoją dupe, tak? To teraz słuchaj, jeśli nie zmienisz swojego postępowania nie mamy o czym rozmawiać, nie będę ci ulegać - otarła łzy ze swoich policzków i odwróciła się na pięcie do domu.
-To..to nie tak daj mi wytłumaczyć - poprawiając nerwowo guziki u  koszuli .
Czułem się jak ostatni kretyn,poprzez moje zachowanie. Niszczyłem więź która nas łączyła,ale sądziłem że tak będzie dobrze,robiłem to dla nas..
-Znów chcesz zrobić ze mnie idiotke ? Tym razem Ci nie umiem uwierzyć,przykro mi - szepnęła i odeszła .
Odprowadziłem ją wzrokiem i pozwoliłem z wielką niechęcią odejść,bolało jak nigdy .
Nie miałem ochoty dłużej prosić i czekać aż ona mi wybaczy,wiedziałem że musi wszystko poukładać i rozmyślić,więc bez wahań zeszedłem na dół ciągnąc za sobą spakowane manatki ..

Zanim podszedłem do Ray'a włączyłem telefon by nagrać kawałek naszej rozmowy, muszę mieć dowód dla Miley ..

-Chyba coś Ci mówiłem,ze masz wyjść bez słowa ? - warknął .
-Kurwa, dość tego . Mogę wrócić sobie to tej pojebanej celi, nie zabronisz mi kontaktu z moją dziewczyną .
-Co ty powiedziałeś gnoju ?! - podszedł i szarpnął mnie za koszule .
Odepchnąłem go i wrzasnąłem - Kim ty jesteś?! ńie będziesz stawiał mi warunków, masz ze mną teraz na pieńku .
-Wracaj tu nie skończyłem z Tobą ! - wyciągnął broń .
Złapałem nogi za pas i uciekałem ile powietrza w płucach, by móc tylko pokazać mojej ukochanej ten filmik na dowód tego że ja tego wszystkiego nie chciałem ....

JESTEM POWRÓT ! UU BĘDĘ SIĘ UDZIELAĆ, CO TYDZIEŃ KOCHANI ŻEBY NIE BYŁO :D