piątek, 13 września 2013

Rozdział 23

P.O.V Miley

Biegłam w stronę wschodzącego słońca,łzy ociekały na moje opuchnięte policzki a ja czułam jak moje serce wzmacnia uderzenia wewnątrz klatki piersiowej .
Nadal nie mogłam pojąć do jakiego czynu się posunęłam,wiedziałam że ta informacja złamała by życie Justinowi na co nie chciałabym pozwolić .
Po cholerę ja do niego szłam ?! Co we mnie wstąpiło? Chcę cofnąć czas,chcę aby to się nie wydarzyło..przecież Justin mi tego nie wybaczy ...
Na sekundę zatrzymałam się i wyciągnęłam nadgarstek aby zobaczyć która nastaje godzina,gdy ujrzałam godzinę odbijającą się w wyświetlaczu zegarka przeraziłam się .
Narastała powoli 10:00 .
Miałam uczcić to wszystko z Tylerem, muszę iść do Justin'a ...nie wytrzymuję tego psychicznie,jeszcze ta sytuacja która zrodziła się między mną a Jackiem ..
Poprawiłam nerwowo odstającą sukienkę i pobiegłam dalej,brakowało mi tchu ale szczerze zależało mi na czasie..
Mój telefon zaczął dawać dobitne znaki że ktoś próbuje się ze mną skontaktować, szlak ! zależy mi na czasie a ktoś się dobija do mojego telefonu.

-Słucham ?-szepnęłam zmęczonym głosem .

-Gdzie jesteś ?-usłyszałam zmartwiony głos Tyler'a .

-Wracam do domu,przepraszam nasze spotkanie się trochę przedłużyło. Wytłumaczę Ci wszystko w domu .- zaśmiałam się dla upozorowania sprawy .

-No dobrze..mogłaś się chociażby odezwać,martwiłem się.

-Nie było o co,ale dzięki .Czy mogę liczyć na mocną kawę z twojej strony ?

-Tak,czekam .

-Dziękuje,pa. - po krótkiej konwersacji rozłączyłam się i wsunęłam z powrotem telefon do skórzanej torebki .
Teraz zwolniłam trochę tempo,i szłam jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło .To wszystko pętało się po mojej głowie,zadręczałam się bezcelowo .

`Pamiętaj Miley,nieważne co by się wydarzyło . Moje serce będzie należało do Ciebie,ponieważ ty mi uświadomiłaś jak to jest być kochanym .Tobie zawdzięczam życie kochanie.`
`A co jeśli zdarzy się coś,czego nie był byś mi w stanie wybaczyć ? `
`Zawsze Cię będę kochał. Jesteś dla mnie najważniejsza `

Dziwne tak wykorzystać te słowa prawda ?
Nie powiem mu przecież tak ` Pamiętasz ? mówiłeś że wszystko mi wybaczysz bo mnie kochasz,więc mówię ci że Cię zdradziłam . ale co tam,przecież mnie kochasz ` Absurdalne ..

Serce podskoczyło mi do gardła na samą myśl że mu muszę to powiedzieć.. ale tak czy inaczej to by się wydało .
Zachowałam się jak dziwka,nie mam na siebie innego określenia .
Tego samego dnia byłam u Justina,całowałam go pieściłam a pare godzin później oddałam się w ramiona innego ? ...




JUSTIN:

-Bieber mam dla Ciebie dobrą wiadomość,ktoś załatwił ci wyjście stąd - powiedziała policjantka oziębłym głosem .

-Kto?

-Nie obchodzi mnie to,idziesz czy nie ?

Wstałem  z ławy i wyszedłem z celi,a ona pożegnała mnie chłodnym spojrzeniem .
-Zebym Cie tu więcej nie widziała.-po czym zaśmiałem się jej w twarz .

Domyslałem się że był to ojciec Miley,wiedziałem że nie ma dobrych zamiarów lecz mimo to,interesowało mnie to co ma mi do zaoferowania .

To tylko jeden dzień,a ja czułem się jakby minął miesiąc . W końcu świeże powietrze dotarło do moich płuc,nie zniósł bym woni papierosów i wilgoci która zalegała w tamtym pomieszczeniu .

W moją twarz padł promień słońca,ciekawe która była godzina ..
-Justin,jak miło cię widzieć  - uśmiechnął się cwaniacko ojciec miley .

Sam ten fakt że mnie wyciągnął,pociągnął mnie do wysłuchania go .
-Czego chcesz ? - w duchu zarzucałem przekleństwami .
-Co ty taki nie miły Justin.,podejdź - zarzucił zaciągając się papierosem który utrzymywał się w jego dłoni .
-Mów dlaczego mnie wyciągnąłeś .

Rozejrzał się nerwowo - chodź i przestań pieprzyć w kółko to samo .

Skinąłem głową i poszedłem śladami Ray'a .
Trochę dziwnie się czułem,ale co muszę posłuchać tego jebanego gadania.

Wsiadłem do samochodu i przytaknąłem -gadaj .
-Otóż,Miley to nie jest dziewczyna dla Ciebie .
-Który raz mi to już mówisz ?- syknąłem .
-Słuchaj i nie przerywaj . Dopóki sprawa się nie wyjaśni musisz zakończyć z nią znajomość,dla własnego dobra .- zakończył swoją wypowiedź .

-Nie ma mowy .-zaśmiałem się .

-Nie nie ma mowy,tylko kurwa ma być tak jak ja mówie,bo inaczej wpakuje cię na dożywocie i zobaczymy kto się będzie śmiał .-szarpnął mnie za kawałek materiału .

-A potem?
-teraz jest teraz, potem się zobaczy .
-Jesteś chory,bo jeśli myślisz że zakończę z nią związek to się grubo mylisz .
-Chcesz się przekonać ?




MILEY

Szłam dobre 20 minut i w końcu dotarłam do domu ,a moje szpilki nie dawały za wygraną.
Zapukałam o drzwi i czekałam aż Tyler je otworzy,ponieważ z tych nerwów zapomniałam klucza .

-Jesteś ! Martwiłem się . - otworzył drzwi i przytulił .
-Nie było o co Tyler.- uśmiechnęłam się .

Pierwsze co zrobiłam po wejściu do domu to zrzucił ten ciężar z moich opuchniętych nóg i siadłam na kanapie . W głowie obmyślałam plan co by było dobrą wymówką na dzisiejszą noc .

-No to mów,dlaczego to spotkanie się tak na dłuższą metę przeciągnęło - zapytał podejrzliwie jakby wiedział co jest na rzeczy i przy okazji podał mi gorący kubek kawy .

-Nie przeciągnęło się,tylko gdy wracałam do domu noah zadzwoniła bym do niej wpadła bo ojciec znów pojechał na hazard,nie chciałam by była sama .- szepnęłam patrząc w głąb jego oczu .
Upiłam z szklanki łyk kawy i odstawiłam ją na stół ,nie mogłam przełknąć nawet śliny z tego wszystkiego,krtań samowolnie mi się zaciskała .

-No dobra,a dlaczego nie dzwoniłaś? - dręczył mnie dennymi pytaniami .
-Nie wiem, nie wiem..- mruknęłam zakłopotana .

Jesteś głodna ?
-Nie dzięki .

Po chwili usłyszałam jak ktoś puka do drzwi,bez wahań wstałam i otworzyłam je .
Nie wiedziałam kto o tej porze mógł wpaść do domu,chyba że Tyler kogoś zaprosił ..

- Zapraszałeś kogoś ? - krzyknęłam z przedpokoju .
-Nie,napewno nie .

Gdy otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się Justin ,byłam taka podekscytowana że go widzę,lecz ta błoga chwila trwała ułamek sekundy . .


-Justin? Co ty tu robisz ?- szarpnęłam .

Popchnął mnie barkiem,i wszedł do naszego pokoju bez słowa .
Pobiegłam za nim i wysokim tonem zapytałam ponownie .
-Justin,słyszysz mnie ?!
-To koniec- rzucił wpychając w swoj podręczny plecak ciuchy .
-Co?
-To koniec kurwa,nie dam z siebie robić kretyna.Wiem że puszczasz się na prawo i lewo,dlaczego wcześniej tego nie widziałem .. -w tej chwili mnie zamurowało,nie wiedziałam skąd jak i od kogo ...

-Co ?! Niby z kim?! Justin to nie prawda. - syknęłam wściekła .
Justin się odwrócił w moją stronę,zacisnął pięści i głośno przełknął ślinę. -Nie chcę już z tobą być rozumiesz .

Mój świat się zawalił ...
Zapiął zamek od plecaka a kiedy szatyn chciał wyjść,nie próbowałam go nawet zatrzymać..Nie wiedziałam co jest grane w moim życiu zapanował mętlik ..

-Nie pisz,nie dzwoń,nic kurwa nie chcę Cię znać ! -pokazał gest dłonią i wybiegł z domu .
-Tyler, widziałeś to ?!
-Tak.
-I co ty tak też bez słowa?!
-Nie,nieważne dowiesz się kiedy będzie odpowiedni czas.
-Jaki czas ?!

-Nic.

Kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć,jak zareagować .Wszystko wychodziło poza normę ..
Wybiegłam za Justinem by dowiedzieć się co się dzieję.

Niestety czekała mnie nie miła niespodzianka .....

PRZEPRASZAM ŻE TAKIE KRÓTKIE,PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO NIE DODAJE ALE MAM NOWĄ SZKOŁĘ I MUSZĘ KUĆ ANGIELSKI .
NASTĘPNY NAPISZĘ JUTRO WIECZOREM :*
















poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 22

"Justin,tak bardzo Cię kocham. Nie mogę przestać myśleć o tym co mieliśmy przed tym całym zagraniem,łzy same napływają mi do oczu. To jest za silne chcę cię obok,chcę abyś dotykał mnie wzrokiem tak jak kiedyś,to wszystko mnie przerasta uwierz nie radzę sobie."

***

Zaczęłam oswajać się z sytuacją,która mnie dotknęła.
Powoli wszystkie myśli zbierały się w jedną całość i tworzyły logiczne drogi w życiu .
Dlaczego tak późno ?
Nie poznałam odpowiedzi,i ..raczej nie poznam .
Bóg wyznaczył nam trasę którą musimy przejść w swoim życiu,by poczuć na własnej skórze co to znaczy cierpienie,ból,żal i miłość .
Ale po co ? Chyba nigdy tego nie zrozumiem,bo odkąd jestem z Justinem trafiają się nam same nieszczęścia ..
a może... nie jesteśmy sobie pisani ? Wiem,stereotypy ale one zazwyczaj się sprawdzają .
Iracjonalne myslenie.. skoro czuję się dobrze z Justinem to dlaczego mamy do siebie nie pasować ? Sama pogrążam się w moich zakłopotanych myślach ..

-Miley czy to tutaj ? -Tyler mocnym szturchnięciem w ramię,wybudził mnie z przemyśleń .
-Tak,tutaj . -szepnęłam,lekko ocknięta .

Wyjrzałam przez okno spoglądając na wykreowany od góry do dołu dom ojca,co wzbudziło we mnie zdziwienie .
Od nigdy ojciec nie dbał o wygląd swojego domu,szczególnie od tamtej pory gdy poszłam w świat .
Może ma kobiete ? może w końcu próbuje zmienić swoje szare życie na lepsze ?

-Idziesz Miley ? - powiedział głośniej Tyler .
-Tak,już . -wyszłam z auta trzaskając za sobą drzwiami .
Serce biło jak oszalałe,nawet bliskość Tyler`a nie pomogła mi przełamać lodów .
Wszystko wydawało się jedną wielką fikcją,po prostu .
Nagle usłyszałam jak mój telefon wydaje ciche dzwięki,jakby dzwonił .
zsunęłam telefon z kieszeni wprost na moją dłoń,i tak jak myślałam dzwonił Jack więc nacisnęłam zieloną słuchawkę i przy okazji pokazałam Tylerowi gestem ręki że rozmawiam i zaraz dojdę .

-Słucham ? -szepnęłam .
-Hej Miley to ja Jack,mam sprawę- powiedział łagodnym tonem .
-Możesz się streszczać,mam mało czasu ?
-mianowicie,masz czas wieczorem ?-zapytał kusząco .
-Nie nie idę do żadnego baru,zero alkoholu -zaśmiałam się w duchu .
-haha nie,chciałem cię zaprosić do mnie na kolację- znów zarzucił swoim seksownym głosem,a po moim ciele przeszły ciarki .
-Jasne,o której i gdzie ?
-mieszkam na O'Collins Street,trafisz ?
-Tak mieszkam obok-uśmiechnęłam się do siebie .
-To dobrze,do zobaczenia .- słodko się zaśmiał i rozłączył.
Nie wiedziałam czy dobrze postępuje idąc do niego,ale nie chcę zamartwiać się tym wszystkim bo wykituje. On jest w stanie poprawić mi nastrój,a ja zapominam o codzienności ..

Schowałam z powrotem telefon do kieszeni i pokierowałam się w stronę domu .
Nie czułam już takiego strachu jak pięć minut temu,przeszła mnie fala ciepłych dreszczów .

Poprawiłam kołnierzyk u kurtki i zapukałam zamkniętą ręką w drzwi .
Zaczęłam szeptać coś pod nosem i do tego lekko się uśmiechałam,a tyler objął mnie ramieniem .

Usłyszałam kroki więc momentalnie uniosłam głowę do góry i bacznie czekałam na ojca,po chwili drzwi otworzył zadowolony Ray .
Coś mi w nim nie pasowało w jego "niby" prawdziwym uśmiechu lecz nie okazywałam tego i odrzuciłam szerokim uśmiechem .
-Wchodźcie kochani !- ucieszył się po czym na przywitanie ucałował mnie w czoło .
Zrobiło mi się cieplej.
- kawy,herbaty ? - zaproponował ojciec .
-Ja dziękuje.- ukazałam dłonią .
-Mogę prosić kawę ? -syknął Tyler .
W tym momencie tata skinął głową i poszedł do kuchni .

-Co ty gadasz że twój ojciec taki jest? miły gość ! -szturchnął mnie żartobliwie ramieniem .
-Nie chcę o tym gadać . -powiedziałam spięta .
Tyler ucałował mnie we włosy, i oblizał usta .
Trochę niezręcznie czułam się w tej sytuacji,ale przecież to po "przyjacielsku"..

Przyszedł tata . Zaserwował gorącą kawę w ręce Tyler`a i usiadł obok mnie .
-Więc co się stało że potrzebujesz prawnika ?
-Tato..dość nietypowa sprawa..
-mów kochanie,zawsze ci pomogę !- objął mnie delikatnie przedramieniem .
-Justin jest w więzieniu ..- szepnęłam cicho .
Ku mojemu zdziwieniu Tata machnął dłonią i wyciągnął z marynarki pewną kartkę a potem wcisnął mi je w ręke .

-Tutaj masz Mojego zaufanego prawnika,zadzwoń,napewno ci pomoże  - uśmiechnął się szyderczo .
-Dziękuje tato - zawarliśmy mocny uścisk dłoni,bo na nic innego z mojej strony nie mógł liczyć .

-To ja już będę lecieć,mam dużo załatwień - pomachałam mu dłonią i jak najszybszym tempem wybiegłam z jego domu .
 -Wkońcu ! - Krzyknęłam w duchu .
Chwila dłużej a powiedziała bym mu wszystko co o nim sądze,nie umiem udawać .
-Widzisz Miley nie było tak strasznie - poklepał mnie po barku .
-Było zajebiście - zaśmiałam się i wsiadłam do samochodu.
Fala ulgi przeszła po moim ciele,dobrze że to za mną nie chcę tego więcej powtarzać .
-Może pojedziemy to uczcimy ? - Spojrzał na mnie pytająco .
-Może potem,teraz muszę załatwić jedną rzecz .
-No dobra,podwieźć cię gdzieś ? -zbliżył się w moją stronę .
akurat zbliżaliśmy się do O'Collins Street -tutaj- uśmiechnęłam się .
Tyler gwałtownie wyhamował a ja o mało co nie wleciałam na przednią szybę .
- Nic ci nie jest ? -jego dłoń wędrowała po okolicach mojej twarzy .
-Jeszcze żyje,do zobaczenia . -otworzyłam drzwi i na biegu poszłam do sklepu po jakieś wytrawne wino .
Stałam i wybierałam jakąś winnice lecz nie wpadł mi w ręce jakiś dobry rocznik,moje stopy prosiły o to by pozbyć się szpilek .
W bólu wybrałam pierwsze lepsze wino i podeszłam do kasy .

-Zapakować jakąś ? - zapytała kasjerka .
-Tak proszę- znów się zamysliłam .

-Bardzo dobry wybór,napewno nie pożałuje pani - ukazała mi lekki pół uśmiech i podała torebeczkę .
-Dziękuje-położyłam pieniądze na ladzie i wyszłam .
Nie mogłam wytrzymać dłużej tych szpilek i zdjęłam je z nóg .
Odczułam że jest mi lepiej bez tych cerygieli ..

Za dużo myślę trzeba się w końcu zrelaksować.-pomyślałam .

***

Po dziesięciu minutach znajdowałam się pod bramką Jack`a .
Dzwoniłam do dzwonka jak opętana,to jest drażniące .
Z daleka ujrzałam jakąś postać która zbliża się do mnie,uśmiechnęłam się .
-Witam - ucałował mnie w policzek i złapał za biodra.
-Cześć . -podałam mu opakowanie z winem i poszłam przed siebie .
-Pięknie wyglądasz - szepnął .
-Dziękuje,ty również- zalałam się rumieńcem .
Jego dom nie był duży,ale za to przytulny .
Nie był wypełniony pustką,jak reszta,miał w sobie to coś .
-A o to moje skromne cztery ściany .- zachichotał .
-Nie przesadzaj,jest tu tak `rodzinnie` haha .
-Wiem o tym doskonale . - upewnił mnie .
Otarłam się o niego ramieniem i rzuciłam w jego stronę przejrzystym uśmiechem .
Na prawdę dobrze czułam się w jego towarzystwie,dodaje mi otuchy jak nikt inny .
Przy nim jestem sobą,nie muszę udawać .
-Chcesz się czegoś napić ? -zaproponował
-Wino?-lekko się uśmiechnęłam .
-Dobrze,rozgość się a ja zaraz przyjdę .



JUSTIN :

Nie zdaję mi się żebym stąd szybko wyszedł,
Miley chyba zapomniała że  tu jestem i czekam.
Siedziałem na tej cholernie chłodnej ławce która była przybita do ściany i rozmyślałem o tym jak się stąd wyrwać. Ta atmosfera mnie przerasta,od paru godzin nie myślę o niczym co mogło by mi pomóc ..
Nagle do krat podeszła oziębła policjantka i uderzyła karabinem o kraty .
-Ktoś do Ciebie Bieber,ruszaj się .- krzyknęła
Otarłem twarz i poszedłem w jej stronę,chociaż nie miałem tej pierdolonej ochoty .
Wszystko mnie brzydziło a szczególnie widok tej "kobiety" co obchodzi się ze mną jak z szmatą.
Jestem Justin Bieber kurwa nie pozwolę sobie na takie traktowanie ..
-Bierz i rozmawiaj-warknęła
-mhm-przytaknąłem i wziąłem słuchawkę w rękę .

-słucham .
-dzień dobry ,z tej strony ojciec Miley . Jak się trzymasz?
-Skąd wiesz gdzie ja jestem,i po co te kretyńskie pytanie ? -syknąłem przez zaciśnięte zęby .
-Spokojnie synu,mam dla Ciebie propozycję , - zaśmiał się .
-haha,no dobre dobre mów- parchnąłem śmiechem i wysłuchałem jego słów.
-Słuchaj,wiem że chcesz wyjść . - w tej samej chwili sięgnąłem do kieszeni po papierosa po czym odpaliłem go i każdy buch który łapałem do ust wciągałem w płuca .
-No i co tyle ? -chrząknąłem .
-daj mi dokończyć,mogę ci pomóc tylko musisz się zgodzić .
-W jaki sposób ? - cała rozmowa zaczynała mnie już powoli przerażać .. Co on kombinuje ?
-Jutro przyjadę do Ciebie i porozmawiamy,tego nie da się omówić przez telefon . Chciałem cię tylko poinformować .- powiedział cwaniacko .
-Jasne,coś kombinujesz wiem o tym. Czekam aż miley przyjdzie o coś zrobi .
-Miley ? Nie łudź się,ona nie przyjdzie . Ma ważniejsze rzeczy na głowie niż zajmowanie się takim śmieciem jak ty, Tyler się nią dobrze zajmie .
-Co ty pieprzysz za głupoty ? Jesteś chory człowieku to się leczy .
-Co ja ci będę mówił,i tak nie uwierzysz . Byłeś jej zabawką,już cię niepotrzebuje . - zadrwił ze mnie i rozłączył się .

Rzuciłem słuchawką w ścianę,i w głos krzyczałem przekleństwami .
Przecież to nie prawda ! Ona mnie kocha i chcę mieć ze mną ślub,dzieci ...
-Bieber nie awanturuj się tylko zapieprzaj do swojej nory . - powiedziała szarpiąc mnie mocno za ramię .
-Weź mnie nie dotykaj ! - odsunąłem się od tej baby i poszedłem do celi .
A jeśli to prawda ? Świat mi się chyba załamie ....



MILEY :

-To jest urocze,haha- pokazałam na zdjęcie które mi pokazywał  .
-Taki mały "pulpecik"ze mnie był .- Jack objął mnie ramieniem .
-Nie wierzę,że poznałam tak miłego chłopaka który znosi mój humor - zarzuciłam uśmiechem obracając dookoła dłoni kielich .
-To ja nie wierzę że poznałem taką cudowną kobietę- pocałował mnie w dłoń i spojrzał w oczy .
Co ja robię ?! Flirtuje z chłopakiem,a Justin czeka aż mu pomogę . Nie jestem uczciwa w stosunku do niego

Zaczęło robić się coraz bardziej gorąco chłopak najpierw odłożył zdjęcia na stół a potem zbliżył swoje dłonie do mojego karku i delikatnie muskał go koniuszkami palców co sprawiło mi przyjemność .
Zachowuje się jakbym była niewierna,nie mogę tak ..
-Masz piękne ciało,cała jesteś piękna -szepnął mi do ucha .
Siedziałam oniemiała  przez kilka kolejnych sekund, nie mogąc wyjść z szoku. Do żywych sprowadził mnie dźwięk tłuczonego szkła kieliszka, upadających na podłogę.
-Przepraszam- szepnęłam zsuwając się na podłogę by pozbierać szkło .
Chłopak chwycił mnie za ramię i podniósł do góry .-nic się nie stało,zostaw .
zaśmiałam się pod nosem a Jack korzystając z okazji wpił mi w usta,jego język pieścił moje podniebienie . Naprawdę potrafił czynić cuda tym swoim językiem. Myślałam, że za chwilę zwariuję. Robił to tak zajebiście że się rozpływałam.
- Chodź - mruknął mi w szyję. - Pójdziemy do pokoju
   Poszłam za nim, nie sprzeciwiając się. Chłopak ciągle trzymał mnie za rękę, a ja nie chciałam żeby ją puścił. Po chwili weszliśmy do pokoju .Jack zamknął drzwi na klucz i popchnął mnie na łóżko. Po chwili sam się na nim położył.
- pięknie wyglądasz w tej sukience - wymruczał pomiędzy pocałunkami. - Ale na pewno lepiej bez.
   Zaśmiałam się. Chłopak szybko ściągnął ją ze mnie, a ja zostałam w samych stringach.
- Podoba mi się - uśmiechnął się do mnie i zaczął swoim językiem pieścić moje piersi. Myślałam, że za chwilę umrę z tej rozkoszy. Ssał moje sutki jak najsłodsze cukierki. A ja jęczałam, czując  się jakbym była w niebie...




RANO

Obudziłam się wtulona w tors Jack'a przez co zerwałam się z łóżka jak oszalała .
Byłam całkiem naga,jedynie skrawek kołdry zasłaniał moje kobiecości .
DOPIERO TERAZ DO MOJEJ GŁOWY DOTARŁO TO ŻE ZDRADZIŁAM JUSTIN`A ..
Podniosłam telefon który leżał na mojej sukience i ujrzałam że mam 17 nieodebranych połączeń od Tyler`a . Szlak ! Muszę się ubierać !

-Gdzie idziesz ?-złapał mnie za biodro .
-Do domu,to wszystko za daleko zaszło.. zdradziłam Justin`a . Nie dzwoń i nie pisz .. -szepnęłam wkładając na swoje ciało sukienkę .
-Ale obydwoje tego chcieliśmy,więc ?
-Obróciłam oczami i pokazałam palcem na wino -Alkohol za mnie zdecydował,to nie byłam ja.Cześć.-zabrałam płaszcz z wieszaka i wybiegłam ..
CO JA NAJLEPSZEGO ZROBIŁAM-KRZYKNĘŁAM W DUCHU I ROZPŁAKAŁAM SIĘ ...