sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 21

To był najgorszy dzień w moim życiu,wszystko przeleciało mi przed oczami..
Co dalej będzie ? Co zrobię? Jak z tego wybrnę ? Nie wiem..

***

Ciągle los dawał nam nowe przeszkody,nie było dnia spokoju wszystko się piętnowało. Dlaczego ?Pytam się co ja takiego zrobiłam by ciągle cierpieć ? By nieustannie były problemy ..



Siedziałam oparta o chłodną,metaliczną posadzkę tuż obok drzwi cała zalana łzami.
Byłam cholernie wściekła na siebie za to,że pozwoliłam im tak po prostu go zabrać, nie zrobiłam nic w tym kierunku by zatrzymać go u swojego boku.
Gorycz wypełniła całe moje serce,myślałam że od tej pory jestem nieugięta,że zaczynamy wszystko od początku. Domyślałam się iż nie początki nie będą łatwe,ale miałam glęboką nadzieję że wyjdziemy na prostą,i będziemy mieli możliwość życia każdą chwilą razem,to było taka piękna perspektywa na nowy rozdział w życiu które jak do tej pory nie wiodło się idealnie lecz niestety nie realna..
Stukałam nerwowo paznokciami o ekran telefonu,rozmyślając o tym co jestem w stanie zrobić .
Przywodziły się do mojej głowy przeróżne pomysły i plany,nie umiałam wybrać jednego bo każdy był dla mnie warty zachodu, ale nie miałam wystarczająco czasu na zrealizowanie ich .
Po krótkim czasie torturowania swojego umysłu wpadłam na pewien pomysł,mianowicie pierwszy raz od jakiegoś czasu zwrócę się z prośbą do ojca. Tak iż muszę zrobić,nic innego mi nie pozostało jak poproszenie go o wyciągnięcie Justina zza kratek .
On miał w tym całym prawie wtyki,więc dla niego nie będzie większego problemu,lecz może stać się tak że być może odmówi mi przysługi,oby nie bo jest on jedyną nadzieją ..
Podniosłam się z zimnej podłogi i skierowałam w stronę kuchennego stołu, a gdy znalazłam się przy drewnianym blacie wyciągnęłam z torebki książeczkę z kontaktami . Kartkowałam każdą stronicę nachłannie szukając numeru taty,ręcę całe mi drżały co utrudniało sprawę .

Po piętnastu minutach przeszukiwania notatniczka,dotarłam do numeru ojca .Złapałam szybko za telefon i wybrałam cyferki,gdy miałam zamiar kliknąć na zieloną słuchawkę i rozpocząć połączenie nagle do domu wpadł Tyler,cały rozwścieczony aż bałam się pytać ..
-Co się stało ?-zapytałam spokojnie .
Przez moment Tyler kręcił się dookoła mieszkania i wyrzucił z siebie . - dopadnę drania - krzyknął .
podeszłam bliżej i objęłam ramieniem . -Tyler,spokojnie mów co się stało,coś z Kelsey ?-spojrzałam mu w oczy,dostrzegłam w nich żal i ból,musiałam go nacisnąć by zaczął mówić ..
-Tak,o nią chodzi.. umarła,rozumiesz,umarła ! Jej już niema,planowaliśmy ślub,dzieci...wszystko przepadło.- uniósł głos przez łzy .
Znów grunt usunął mi się spod stóp,los po raz kolejny wystawił mnie na próbę .
-Ale jak to ? co się stało ?- kolejne łzy spłynęły po moich policzkach .
-Nie wiem,nie wiem nic . Moje życie straciło sens nikomu nie jestem potrzebny -spuścił głowę w dół i otarł twarz.
-Jesteś ! Mi i Justinowi,mimo tych złych słów które powiedziałeś na mnie. Uwierz mi .-potrząsnęłam nim delikatnie .

-A gdzie Justin ?
-Justin...Justina przed chwilą zabrała policja..
-za co ?! Nie..nie wierzę,najpierw Kelsey *jego głos się zachwiał* a teraz mój przyjaciel ..
-Zabił go,zabił Liama..-wyszemrałam .
Czułam się niekomfortowo okłamując go w żywe oczy,ale bałam się jego reakcji jeśli powiem że to ja ..'
-Co ! nie wierzę,powiedz że to żarty - syknął przez zaciśnięte zęby .
-Nie kłamię,po co miałabym to robić ?
-W sumie masz rację,co robimy ?
-Dzwonię do ojca by mi pomógł,to będzię najlepsze wyjście..
Obydwoje podjęliśmy walkę o Justina, nie pozwolę na to by stracić go poraz kolejny.

Wzięlam w swoje dłonie telefon i znów wykręciłam numer do ojca,tak bardzo nie chciałam tego robić,nie chciałam słyszeć jego głosu lecz jeśli to jest w stanie uratować Justina zrobię dla niego wszystko ..
W słuchawce było słychać wolny sygnał,co sprawiało że na moim ciele pojawiałą się gęsia skórka.
Czułam jak po moim ciele spływają zimne poty a ręcę się pociły co sprawiało że telefon wyślizgiwał mi się z rąk,nigdy w życiu nie bałam się tak rozmowy ...
-Halo? - usłyszałam poważny głos,aż ścisnęło mi krtań .
-Cześć ..- szepnęłam skruszonym głosem .
-Kto mówi ? -znów poczułam to nie miłe uczucie,jakby przeszłość się cofnęła,ale mimo tego nie wycofałam się ..
-To ja Miley,tato..
-o cześć Miley ! Dlaczego tak długo się nie odzywałaś ?
-Wiesz płyta i inne załatwienia ..mam do Ciebie prośbę..-zacisnęłam pięść i w duchu modliłam się by mój plan wypalił .
-w każdej chwili,mów . - jego głos zmilał .
-Potrzebuję adwokata lub prawnika .
-W jakiej sprawie?
-Tato to nie rozmowa na telefon, spotkajmy się jutro .- powiedziałam pełna niechęci .
-Jasne bądź u mnie,o której chcesz .
-To cześć . -rozłączyłam się i rzuciłam telefonem.
Szlak ! myślałam że się zmienił,a tu znów oziębły typ. Znając życie bedzie chciał czegoś w zamian .. Boże nienawidzę go z całej piersi !

***

-I jak ?- zapytał poddenerwowany Tyler .
-Dobrze,pojedziesz jutro ze mną do niego ? Nie chcę by zrobił mi krzywdę ..
-Pewnie,ty jeszcze pytasz ? a co teraz ?
-Pojedźmy do Justina ..-zaproponowałam .
-To chodź .

Złapałam za kurtkę i wybiegłam z domu, trochę cieszył mnie ten fakt że ojciec mi pomoże i na dodatek zobaczę Justina..

*Po dwudziestu minutach znaleźliśmy się pod wejściem na posterunek,krew w żyłach zaczęła mi się gotować na sam widok tych parszywych policjantów,nie miałam najmniejszej ochoty tam wejść .
Spojrzałam na Tyler'a i wzięłam głęboki oddech po czym ruszyliśmy do środka.
W środku panował nie specyficzny zapach,jakby narkotyki. Nie chcę myśleć co oni tutaj robią z nimi ...

- A wy gdzie się wybieracie? -zarzuciła wysokim tonem policjantka .
-do Biebera a co - syknął Tyler .
Jej twarz źle na mnie działa,od razu nie spodobala mi się jej postawa,wredna SUKA .
-Jedna osoba- powiedziała .
-Miley idź ty.- popchnął mnie Tyler .
Bez mojego zdania ta niechlujna policjantka przytrzymała mnie za bark i popchnęła do środka .
Było tam obrzydliwie,same kraty wywarły na mnie złe wrażenie. Nie mogłam znieść tego widoku.
Zsunęłam z ramion płaszcz i weszłam do celi.-Macie 10 minut-oznajmiła podwyższonym głosem i odeszła.
Podbiegłam do Justina i mocno się do niego przytuliłam,wpajając jego zapach .
Jego dłonie były wszędzie,zaczął pieścić moją szyję językiem a ja nie mogłam opanować rozkoszy .
Tak się cieszyłam że poczułam jego bliskość..
-Justin, kochanie,jak dobrze że cię widzę - mruknęłam całując jego malinowe usta .
-Miley cieszę się że tu jesteś,najdroższa.-objął mnie mocno dookoła bioder .
Nagle gdy Brunet przekręcił głowę w bok,ujrzałam na jego lewym policzku dużego siniaka ..
-Co to jest  ?-wskazałam na policzek chłopaka.
-Drobna kłotnia.- zaśmiał się irytująco .
-Ona ci to zrobiła ? - szepnęłam .
-Cicho,nie mów tak głośno . Ona .
-pieprzona  Suka niech ją dorwę to wszystkie włosy jej z głosy powyrywam -wydarłam się .
Bieber objął mnie jeszcze mocniej i szeptał czułe słówka do ucha,co mnie uspokoiło .
Jedną dłonią ocierał mój policzek a drugą trzymał za pośladek.
-Justin,jutro idę do ojca i pomoże ci
-Co ?! Nie chcę od niego pomocy.
-Ale to jedyny sposób,on ci pomoże błagam Justin .- wysapałam smutna .
Uniósł mój podbródek do góry i złożył na ustach namiętny pocałunek .-Jeśli uważasz to za słuszne - .
-Poza tym dlaczego to zrobiłeś,dlaczego wzięłeś to na siebie ?
-Widzisz jak tu się odnoszą do ludzi,nie chciałem tego samego dla Ciebie ..
Westchnęłam i wtuliłam się w jego ramiona.
-Tyler ze mną jest .- skinęłam głową .
-I co z kelsey ?
-Umarła wczoraj ...-łza goryczy spłynęła po moim zaczerwienionym policzku .
Chłopak wyrwał się z mojego uścisku i oparł o ścianę waląc natarczywie pięścią o mur.
-Justin,tym nie zwrócisz jej życia .- położyłam dłoń na jego karku i delikatnie głaskałam go .
Zobaczyłam że idzie ta wredna baba więc postanowiłam się szybko pożegnać z Justinem .
Owinęłam ręcę dookoła jego szyi -Justin,pamiętaj za pare dni wyciągnę cię stąd i wyjedziemy gdzieś,nie będziemy tu żyli bo to otoczenie źle na nas wpływa . Kocham Cię najbardziej na świecie -zatraciliśmy się w pocałunku .

Policjantka pociągnęła mnie za ręke i wyprowadziła od Justina .
-Puść mnie bo nie ręczę za siebie -warknęłam .
-haha jaka ty jesteś zabawna,wyjdzcie - wykrzywiła się
Ta baba działała mi na nerwy,myślałam że ją rozniosę ..
Tyler nie pytając jak było ścisnął mnie mocno i pocałował we włosy -Będzie dobrze- a z moich oczu wyciekła bezbarwna substancja .
Szliśmy z Tylerem objęci ramionami,nie mogłam zapanować nad tym co mówię .
-Tak bardzo go kocham,a nie mogę nic zrobić.-kopnęłam kamyk który leżał beztrosko na chodniku .
- Lada dzień i będziecie mieli spokój . -uśmiechnął się .
-Mam nadzieję...słuchaj,pojedziemy do mojego ojca? -zapytałam z uśmiechem .
-Po co dzisiaj ?
-Im szybciej to załatwię tym lepiej .-zarzuciłam zadziorną minę .
-Skoro tak to wsiadaj .
MUSIMY TO ZROBIĆ .





                                                                      ***


ROBIĘ PRZERWĘ NA OKRES 7 DNI PONIEWAŻ WTEDY BĘDĘ MIAŁA STAŁY DOSTĘP DO INTERNETU,I Z PEWNOŚCIĄ BĘDZIE MI SIĘ LEPIEJ PISAĆ :))

JAK MYŚLICIE,JAK TO POTOCZY SIĘ DALEJ ?




czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 20 -czy to wszystko było kłamstwem?


MILEY
Złapałam głęboki oddech i odstawiłam na stół kieliszek który trzymałam w telepiącej się dłoni .
Wyciągnęłam z kieszeni zawinięty banknot i położyłam go na blacie obok pół pełnej karawki z wisky .
Nie wiem dlaczego,ale sądzę że Justin cały czas mnie okłamywał,te nocne wyjścia bez słowa,dziwne telefony.. jasne że mu ufałam,mogę nawet stwierdzić iż bezgranicznie,ale muszę się przełamać i szczerze o tym z nim porozmawiać bo nigdy nie da mi to spokoju...
odsunęłam się od baru i pokierowałam w stronę wyjścia .
W między czasie wstukiwałam w telefon numer który zostawił mi Jack zapisany na kartce, moje dłonie zaczęły się pocić i telepać .
Poczułam jak przez moje żyły przepływa strach,nie mogłam go opanować ..
Szłam przez wązki,niekończący się korytarz rozmyślając o tym czego się dowiedziałam,może Jack miał rację ? a może on ma coś z tym wspólnego? Tego muszę się dowiedzieć...
-Tak?-zapytał Jack .
-To ja Miley,zostawiłeś mi swój numer w klubie..-szepnęłam zdruzgotana .
-Coś się stało?
-Tak i chciałabym z tobą jak najszybciej o tym porozmawiać,dzisiaj ..
-Nie ma problemu, spotkajmy się na Green Street koło starego teatru za 20 MINUT.
-Dobrze,do zobaczenia. - nagle zobaczyłam jak sprzed nosa ucieka mi ostatni autobus. Zaczęłam biec,tak szybko ile tchu miałam w płucach .
po chwili kierowca zatrzymał się przed przystankiem widząc mnie pędzącą w stronę autobusu,ulżyło mi i spokojnie zatrzymałam tempo,Myślałam że zaraz wypluje płuca z braku powietrza..
-Dziękuje panu bardzo-wysapałam .
On na to się uśmiechnął i wskazał dłonią na wolne miejsce,dziwne że o tej porze tylu ludzi jeszcze było w trasie do domu..


JUSTIN
-Kurwa,gdzie się podziewa ta Miley ? Dzwonię,i dzwonię a ona nie odbiera..zaczynam się martwić.-pomyślałem .
Siedziałem w salonie przed wielkim ekranem telewizora oglądając jakąś pojebaną komedię romatyczną .
W moim towarzystwie nie mogło zabraknąć również alkoholu,jedyny przyjaciel który zawsze i o każdej porze dotrzymywał mi towarzystwa.
Zaczynam zapijać się tym gównem,i nie mogę przestać a nikt nawet nie wie jak bardzo bym chciał to zrobić,chociażby dla Miley bo widzę że cierpi na moim zachowaniu.
Chyba powinienem się zmienić,powinienem mysleć nad tym co robię bo ranię najważniejszych mi ludzi,kurwa co ze mną jest nie tak ? Dlaczego jestem taki a nie inny?
Myśli mnie przerastają ....


MILEY
Po 20 minutach dojechałam już pod sam teatr,stałam i telepałam się z zimna .
Ta bezgraniczna cisza i pustka coraz bardziej mnie przerażała,miałam chęć stamtąd ucieć ..
W głowie miałam tysiące myśli, w szczególności myślałam o tym co robi Justin,czy jest w domu .
Czułam jak moje stopy powoli przymarzają,chłodne powietrze napływało w moje nozdrza,nietypowe poczucie..
Usłyszałam jak ktoś stawia kroki,jak liście które leżały na ziemi zaczynają się kruszyć .Odczułam ulgę.
-Witam cię ponownie-ucałował mnie w przymarźnięty policzek .
-Cześćć..-wyszemrałam zgrzytając zębami z zimna .
-Coś ci jest ? -zapytał .
-Ziimmnnoo mmii..-chłód coraz bardziej narastał .
-Więc w takim razie przejdźmy do rzeczy .
-O co chodziło z tym "miłość nie przetrwa wszystkiego "?
-Po prostu jeśli męczysz się w związku,jeżeli ta osoba napastuje cię w jakiś sposób to nawet miłość nie jest w stanie tego przetrwać . -powiedział poważnym tonem,co mi się spodobało .
-To chyba w sumie tyle,bardzo miło się z tobą rozmawia ale jest mi tak zimno że nie wytrzymam .. - zarzuciłam .
Chłopak objął mnie swoim ciepły ramieniem,co wprawiło mnie w błogi nastrój .
-Choć nie będziesz włóczyła się sama o tej godzinie autobusem sama. -szepnął zdecydowanie .
Jego podejście do różnych spraw,coraz bardziej zaczęło mi się podobać . Zdawał się mieć w sobie pewną intrygę,którą kryje i czeka na odpowiedni moment na zdradzenie jej .Naprawdę,pociągało mnie to ..

Po około dwudziestu minutach byłam już pod blokiem w którym tymczasowo pomieszkiwałam,moje nogi w pewnym stopniu odmarzły i były gotowe na stawianie kroków .
Wchodziłam powolnie i spokojnie po stromych schodach,raczej nie odczuwałam pośpiechu ..
Gdy czekałam na Jack'a spodziewałam się jakiejś informacji która zwali mnie z nóg,a nic nie wywnioskowałam z tej krótkiej rozmowy,ale cieszyłam się że mogłam go zobaczyć .
Weszłam do domu jak gdyby nigdy nic i zobaczyłam płaczącego Justina .
-Coś się stało ? -mruknęłam .
Justin natychmiastowo odstawił kieliszek z tą ohydną zawartością i podbiegł do mnie mocno wtulając w swoje ciepłe ciało .
-Jak dobrze że jesteś kochanie,dzwoniłem ale nie odbierałaś.. martwiłem się - nie pozwolił mi się spokojnie rozebrać i zaczął pieścić językiem moje podniebienie .
Jeknęłam w duchu.
Niesamowicie zaskoczył mnie swoim zachowaniem,byłam szczęśliwa i odpuściłam sobie zadręczanie go bezsensownymi pytaniami ..
-Gdzie byłaś skarbie ? -musnął ustami skrawek mojej szyi .
-Daj mi się rozebrać a ci wszystko opowiem-zaśmiałam się lekko .
Justin przysiadł na kanapie i z niecierpliwością czekał aż zdejme się z siebie ubrania .
Wpatrywał się w każdy mój subtelny ruch,nie dając swoim oczom spokoju .
Lubiłam go takiego,i podobał mi się..
-Więc byłam w klubie,na drinku . Poznałam jakiegoś przemiłego chłopaka i gadałam z nim . Chyba tyle .
Justin zmarszczył brwi i spojrzał na mnie pytająco .
-Tylko rozmawiałam nie bądź zazdrosny,przecież wiesz że cię kocham - wpiłam się w jego malinowe uta a moje palce wtopiły się w jego zmiewrzawione włosy .
Chłopak gładził dłonią mój policzek a zaś drugą trzymał na moim biodrze .
Nagle ujrzałam jak na jego twarzy pojawia się ten uśmiech którego tak dawno szukałam,moje oczy nie mogły się nacieszyć tym widokiem ..
Mimo wszystko porozmawiam z Justinem o tym wszystkim,tylko wtedy kiedy będzie odpowiedni moment,jak narazie nie chcę psuć chwili ..



Obudziłam się na kanapie,wraz z Justinem .
Byłam wtulona w jego nagi tors,chcę budzić się tak każdego dnia ..
Rozciągnęłam się i poszłam zrobić na pobudzenie mocną kawę,zapowiada się ciężki dzień.
Cieszyłam się że jak narazie wszystko jest w porządku,że wczoraj nie wybuchła jakaś kłótnia o ten klub,bo justin to straszny zazdrośnik ..
Złapałam za kubek zalany po brzegi kawą i ostrożnie przeniosłam go na stół .
Siadłam na brzegu łóżka,i włączyłam jakiś program .
-Dzień dobry śliczna- szepnął Justin pieszcząc moją szyję .
Owinął ręcę dookoła moich bioder i nie chciał puścić .
Po chwili usłyszałam głośne walenie do drzwi .Odsunęłam delikatnie Justina i pokierowałam się w stronę drzwi .
Otworzyłam a moim oczom ukazało się 3 policjantów,może pomylili adresy albo drzwi ..
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc ?- syknelam z usmiechem na twarzy .
-Czy zamieeszkuje tu Justin Bieber ? -powiedział złowrogim głosem .
-Tak..a co się stało ?
Mężczyzna przepchnął mnie ramieniem,i wszedł nachalnie do domu .
Dwóch mężczyzn skuło Justina w kajdanki a 3 krzyknął " Jest pan posądzony o zabójstwo "
W moich oczach zaczął płonąć żar, zaczęłam zatrzymywać mężczyzn ale nieudolnie mi to wychodziło..
-Proszę go zostawić ! On nic nie zrobił,zostawcie go !- krzyknęłam przez łzy .
Justin odwrócił wzrok w moją stronę i uśmiechnął się .
Chciałam do niego podbiec ale mężczyzna trzymał mnie mocno za dłonie .
-Puść mnie dupku,bo ci zaraz krzywdę zrobię . - wrzasnęłam poraz kolejny .
Popchnął mnie na ziemie i wyszedł zatrzaskując drzwi,zaczęłam walić pięściami o ziemie i płakać w niebo głosy,to wszystko moja wina,to przeze mnie te całe zamieszania,całe problemy.
Zrobię wszystko by go uratować !




PRZEPRASZAM ZA TO ŻE KRÓTKIE I ŹLE NAPISANE,PISAŁAM Z TELEFONU BO NARAZIE NIE MAM DOSTĘPU DO INTERNETU .
NADROBIĘ PRZYSIĘGAM,TYLKO MUSZĘ MIEĆ DOSTĘP DO KOMPUTERA BO GUBIĄ MI SIĘ SŁOWA W TELEFONIE :<


niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 19

Zacisnęłam mocno pięści a w duchu szeptałam " Miley,weź się w garść,nie daj się ponosić emocjom . Jesteś Cyrus,jesteś tą która w zyciu wiele wycierpiała . Przede wszystkim jesteś aktorką,powinnaś grać twardą żeby ludzie wiedzieli że nic nie jest w stanie cię złamać. "
Otarłam łzy z policzka, i wyszłam pewnym krokiem do salonu .
Justin podszedł do mnie i chwycił mocno za ramie,spoglądając na opuchniętą twarz .
-Dlaczego ty zawsze płaczesz gdy cokolwiek powiem ? Czy ciebie te wszystkie słowa aż tak bardzo ranią ? - syknął.
-uwierz,że słowa bardziej ranią niż czyny. Nie miałam łatwo,i wszystko odbija się na mojej psychice czy ty tego nie rozumiesz ?
- Też nie miałem w życiu łatwo,wszystko się komplikowało ale daję radę .!
-Dlaczego ty zawsze porównujesz mnie do siebie ? Jesteś mężczyzną i jesteś bardziej wytrzymały na ból psychiczny oraz fizyczny . Pozatym tobie we wszystkim pomagali rodzice,we wszystkim cię wspierali a ja ? Ja kurwa nie mam matki od 3 roku życia,ojciec się ode mnie odwrócił i zostałam z tym wszystkim sama,molestowano mnie . Wiesz jaka to jest trauma dla kobiety ? Wolałaby aby mężczyzna ją zgwałcił i zabił niż zgwałcił i zostawił to jest różnica . Poczułeś kiedyś taki ból ? Nie,bo ty zawsze miałeś łatwo,zawsze . - odepchnęłam od siebie chłopaka i poszłam do pokoju .
On naprawdę nie wie jaki to ból dla mnie,on nie wie jak bolą mnie najzwyczajniejsze słowa ...
Starałam się o to by było jak najlepiej,ale przepraszam moja psychika jeszcze funkcjonuje,nadal czuje ..
-No zamknij się teraz w pokoju i wypłacz ! Tylko to potrafisz ! użalanie się nad sobą . - krzyknął oburzony Justin .
W tej chwili poczułam że granica wytrzymałości pękła, podeszłam do Justina i walnęłam go z otwartej ręki w twarz .
- Kim ty kurwa jesteś żeby mówić mi takie rzeczy ?  Zastanowiłeś się chociaż nad tym co mówisz ? nie no zapomniałam,myslisz tylko o sobie bo twój wizerunek jest najważniejszy, w dupie mam już twoją miłość,w dupie mam ciebie i twoje gorzkie słowa .Powinieneś mnie w tym wszystkim wspierać,przytulić porozmawiać,ale ty jak zwykle powiesz że użalam się nad sobą .
Powiem ci że wolę porządnie się wypłakać,niż zapijać tą ohydną wódką . Gdy cię poznałam byłeś inny... teraz pieniądze namieszały ci w głowie,i nie liczysz czyichś uczuć . - krzyknęłam całą siłą,a ani jedna łza nie uroniła się z mojego oka .
Zdjęłam z wieszaka mój jesienny płaszcz z kapturem i powoli narzucałam go na  ciało .
-gdzie idziesz ? - powiedział wściekłym głosem .
-Z daleka od Ciebie,dupku - parchnęłam mu wprost w twarz i wyszłam z domu,trzaskając drzwiami .
Nie mogłam dłużej znieść tej spiętej atmosfery,słowa działają jak ogień,podpalają mnie od środka ..
Ale najgorsze było to że miał świadomość tego co robi,nie próbował przeprosić ...
Była godzina 9:24 wieczór,a ja sama wlekłam się przez puste odludzie los angeles,nie kojarzyłam specjalnie miejsca po którym spaceruje ale w gruncie rzeczy wolałam to pustkowie niż przebywanie w jednym pomieszczeniu z Justinem..
Naprawdę nie wiem co w niego wstąpiło,że aż tak się zmienił ,być może to ja coś zawiniłam ?
Chociaż..nie,przecież to nie możliwe by miał kogoś innego,no co to za głupi pomysł ...
Szłam przez długą alejkę wprost na przystanek autobusowy nie wiedząc jeszcze dokąd się kieruje .
Czułam się dziwnie skrzywdzona,jakby przed chwilą w moje serce wbito nóż,bo w sumie tak było nie ?
Ale nie chciałam o tym myśleć,serce mi na to nie pozwalało ...
Czułam jak moja płócienna pelerynka z sekundy na sekundę robiła się coraz bardziej mokra od burzy która panowała na dworze,jednak nie zmieniało to faktu że nie wrócę do domu.
Po prostu nie mogę,muszę to odreagować bo moja psychika dłużej nie wytrzyma tego spięcia ...
Stałam na przystanku,zupełnie sama,jedynie co mnie ratowało to wielka latarnia oświetlająca pół miasta .
Czekałam na jakąkolwiek namiastkę ruchu bo w tym zimnie nie da się długo wytrzymać .
Odwróciłam wzrok w stronę starego budynku i zauważyłam transparent na którym widniał wielki biały napis "Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia. " a tuż po chwili usłyszałam pisk opon i głośny sygnał dzwiękowy autobusu .
Pokierowałam się w stronę czerwonego busa,a w mojej głowie nadal krył się wielki emblemat na szarym,poniszczonym bloku .
Sądze,że te słowa dadzą mi dużo do myślenia i praktykowania w życiu,chociaż ?
Chociaż chciałabym aby było tak jak na początku naszej znajomości,żebyśmy bez słów umieli się zrozumieć .. ale szczególnie chcę aby nasze kłotnie wkońcu się skończyły ..
Podeszłam do kasy i wrzuciłam monetę po czym poszłam przed siebie by wybrać sobie jakieś miejsce w którym mogę spokojnie usiąść .
-Halo,proszę pani zapomniała pani biletu ! - krzyknął kierowca .
Ocknęłam się i zawróciłam w stronę wejścia -Przepraszam,zamyśliłam się .- uśmiechnęłam się lekko .
-Nie szkodzi...- co się dzieje z tą dzisiejszą młodzieżą.. -mruknął pod nosem  .
Westchnęłam i zaśmiałam się a po chwili poszłam w wybrane przez siebie miejsce .
Odwróciłam się przodem do zaparowanej szyby a moje palce od razu wylądowały na przestrzennym szkle .
Zaczęłam wywijać różne śmieszne obrazki albo znaczki, lecz nawet to nie poprawiło mojego zbitego do szpiku kości humoru ..
Wciąż spoglądałam w ekran telefonu czekając na jakiś znak od Justina..jednak była głupia, i wierzyłam w to że odezwie się . Moje obawy powoli zaczęły się iścić, myślałam że tak właśnie będzie w tym związku od samego początku, ale wtedy jego zachowanie były całkowicie inne, był innym człowiekiem ?
Ponoć ludzie w tak krótkim czasie nie mogą się zmienić ,chyba że nie był sobą ...
Nagle w oczy błysnął mi mocny strumień światła ,co spowodowało że z moich oczy wydobyły się drobne łzy . Nic pani nie jest ? może chcę pani usiąść ? - zarzucił chłopak który siedział obok mnie .
Nie kryjąc frustracji machnęłam mu ręką i przysiadłam się.
-Jack,miło mi cię poznać - wyciągnął w moją stronę swobodnie dłoń i ciepło uśmiechnął .
-Miley ..- złapałam go za dłoń i momentalnie poczułam przepływ radości,szczęścia . No w każdym razie, na mojej twarzy pojawił się prawdziwy uśmiech ..
- Co o takiej późnej porze robisz sama w autobusie,jeszcze na takiej dzielnicy ?
 -Wiesz,mam złą noc,ogólnie miałam zły dzień i chcę to jakoś odreagować ....
Wyciągnął z kieszeni jakąś kartę i wręczył mi ją w dłoń .
-Jeśli chcesz się odstresować,zapraszam ze mną do klubu . Nie musisz się bać,nie zgwałcę,nie pobije . Jestem tak naprawdę nie groźny . - uśmiechnął się szyderczo a ja nie mogąc odmówić tak miłego towarzystwa zgodziłam się .
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się w miejscu któro widniało na wizytówce,nie mogłam nacieszyć wzroku tym widokiem .
piękne transparenty znajdujące się na wysokim wielobarwnym budynku,aż sam prosił się aby wejść do niego i poznać jego wnętrze .
-ale tu pięknie,jeszcze nigdy tu nie byłam . -szepnęłam .
-Jeszcze wiele rzeczy nie widziałaś,choodź - złapał mnie za rękę i porwał do środka .
Miły,kulturalny facet . Justin na początku też taki był ..
-Co podoba się ? - szepnął do ucha,a po moim ciele przeszły przyjemne ciarki .
-Cudownie tu jest,masz rację że wielu rzeczy nie widziałam .
-Bo widzisz,ja wiem czego kobiety chcą i wiem czego kobiety nie były w stanie zobaczyć . - przewrócił teatralnie oczami .
Zaśmiałam się i stuknęłam go w ramie, idąc dalej wprost siebie .
Korytarz był dość długi,a w różnych jego odcinkach znajdowały się przeróżne pokoje,na szczęście  my kierowaliśmy się w stronę baru .
-Skąd znalazłeś takie ciekawe miejsce ? - zarzuciłam z pełną ciekawością .
-sam tego nie wiem,haha - zakrył delikatnie usta i przymrużył zielone oczy .
Byliśmy juź przy końcu korytarza, nagle złapał mnie za barki i pokierował przed siebie .-Co ty robisz ? - syknęłam zdziwiona .
-To taki odruch,nie przejmuj się . -coś mi nie podpasowało i dziwnie spojrzałam na jego dłonie,nie było widać jakby w nich coś trzymał lub cokolwiek więc uspokoiłam się duchu i dałam zaprowadzić do baru przystojnemu mężczyźnie .
-Już jesteśmy,nie ma się co bać . - puścił z objęć moje przedramienia .
*Dzięki bogu* pomyślałam .
Podeszliśmy do wielkiego stołu i przysiedliśmy na krzesłach .
-Co zamawiasz ? - zapytał ,znowu onieśmielając mnie swoim wzrokiem .
Spoglądnęłam w jego oczy i przygryzłam wargę . - Wishky - mruknęłam uwodzicielsko .
-Ja poproszę czystą wódkę z limonką . - szepnął i podał kelnerce banknota .
Nie próbowałam go uwieść w żaden sposób ponieważ jeszcze jestem z Justinem i kocham go, chciałam znaleźć dobre towarzystwo,w żadnym innym znaczeniu tego zdania .
Przyznam szczerze,że chłopak od samego początku przykuł moją osobę do siebie . Był naprawdę przystojny i szarmancki na co rzadko można wpaść w autobusie .. '
-Skąd jesteś ? -zarzucił mi ponownie swoim usmiechem .
- California - odpowiedziałam ,nie spoglądając na jego twarz . Za bardzo mnie rozpraszała .
-Ah. to tak, a co cię tu przywiodło ?
-Nagrania,chłopak życie ?
-To pięknie, od długiego czasu tu mieszkasz ?
- Od 7 lat . A ty skąd pochodzisz ?
Nagle kelnerka wkroczyła nam w rozmowę i podała kieliszki. - proszę, czy wystawić już rachunek ?
-Nie sądzę,zapewne jakiś alkohol wejdzie tu w grę - znowu mnie zawstydził swoim megaseksownym głosem . Poprawił mankiety u marynarki i przychylił do swoich warg kieliszek alkoholu .
-Canada. - rzekł .
-Byłaś tam kiedyś ?
-Byłam,stamtąd pochodzi mój chłopak . - poinformowałam go na stracie .
-To niesamowite miejsce jest tam ............ rozmawialiśmy jakbyśmy znali się od lat,jak starzy przyjaciele . Sprawiło mi to ogromną przyjemność bo od dawna nie miałam okazji porozmawiać z kimś o tym co robię na co dzień , o takich błahostkach ..
-Aha,a dlaczego on się tak zachował ? -zapytał niepewnie .
-Nie wiem.. nie wiem już co robić,nie wiem jak z nim rozmawiać o naszym związku ..
-Dlaczego ? złapał mnie za ręke,co sprawiło że dodał mi otuchy i pozwolił poczuć bezpieczeństwo .
-Gdy powiem mu o naszym związku,on zaczyna krzyczeć i wmawiać że sobie coś ubzdurałam,że robi to dla nas .
-a kochasz go ?
-Co to za pytanie ? pewnie że tak,jeśli bym go nie kochała nie starałbym się jak mogę .
Miłość przetrwa wszystko .. - parchnęłam smutna .
Spojrzał na zegarek i wstał - Miłość nie przetrwa tego wszystkiego,uwierz - pocałował mnie w policzek i wyszedł zostawiając pod moją ręką kawałek kartki na której jest zapisany jego numer .
Czyżby miał rację ? ................

http://www.youtube.com/watch?v=l99nn7P2YLA&feature=youtube_gdata ----------- OGLĄDAJCIE ! <3




środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 18

Obudziłam się przed popołudniem,cała obolała jakbym niewiadomo co robiła,a najgorsze było to że miałam cholerną migrenę .
Nie podnosząc głowy z poduszki sięgnęłam dłonią po telefon który leżał na brzegu kanapy .
W mojej głowie dudnił szum,nie mogłam wytrzymać tego bólu który rozchodził po moich wszystkich żyłach i wyskoczyłam z prośbą do szatyna..
-Justin proszę,zrób mi coś do picia .. czuje jakby moja głowa miała zaraz roztrzaskać się na kawałki  ..- Nie usłyszałam odpowiedzi chłopaka i powtórzyłam pytanie .
-Justin jesteś tu ? -mruknęłam .
Na niego to jednak nie było można liczyć,gdy był potrzebny zawsze go nie było .
no cóż,muszę sobie sama poradzić bo co by było gdybym nie ja ..
Zerwałam się z łóżka i nałożyłam na siebie koszulę wciśniętą po środku dwóch poduszek . Przy samej próbie podniesienia ciała z kanapy,zakręciło mi się w głowie .
Było to chwilowe więc w mig przeszło .
Przypomniałam sobie naszą wczorajszą rozmowę..Nie chciałam myśleć o tym co wydarzyło się w przeszłości bo zostawiało to po sobie kute rany,a tak bardzo pragnęłam wymazać to z pamięci .
Pewna osoba powiedziała mi kiedyś że krzywdzenie kogoś jest jak "zacementowanie dziury w ścianie" chociażby zamurujesz ścianę,pomalujesz to i tak zostanie ślad po szkodzie . Tak samo jest ze mną,zawsze będę miała uszczerbek na psychice ..naprawdę na samą myśl o tym pod powiekami zbierają mi się łzy .
Bo w głębi wiem,że chcę komuś przekazać to co mnie dręczy lecz nie jestem do tego przygotowana .
Tyle razy zawiodłam się na ludziach,wciąż nikomu nie ufam,wyjątkiem jest Justin. Przecież wciąż mnie coś blokuje ..
Wyszłam powolnie z ciepłego pomieszczenia kierując się do obszernego salonu,niestety wyszło na to że zostałam sama w domu.. a może to i nawet lepiej ?
Mogę siąść i zacząć marzyć,wysączać z głowy myśli . Planować przyszłość, no wszystko jednak brakuje mi mocnego przytulenia ..
Położyłam się na zimnej kanapie i wtuliłam w cienką skóre okrywającą powierzchnie narożnika .
 Uniosłam telefon nad twarz i zaczęłam przeglądać różne zdjęcia z Justinem .. Fajnie było je zobaczyć ale po chwili doznałam tego nie miłego uczucia złamanego serca,mimo to kontynuowałam pokaz slajdów .
Nasze relacje zmieniły się wtedy gdy Kelsey trafiła do szpitala,nie współgraliśmy tak jak wcześniej .
Każdy z nas próbował pokazać kto dominuje w związku i zwiększyć tym swoją wartość .
Nie chciałam aby tak to się potoczyło,miało być całkowicie inaczej ! Mieliśmy być szczęśliwi, mieliśmy cieszyć się każdą chwilą spędzoną ze sobą a los zafundował nam walkę z czasem .
wiedziałam że wszystkie udręki skończyły swój przebieg wydarzeń,ale co z tego ? Jestem zabójcą, Justin stwierdził że to nawet dobrze,bo prędzej czy później on by to zrobił . Tak ma znaczenie , bo to ja zabiłam człowieka a nie on .Ja do końca swoich dni będę nosiła pod sercem ten ciężki grzech,boże wybacz mi ..
W radiu leciała moja ulubiona piosenka "Chris Brown . -Without You "Nie miałam najmniejszego zamiaru podnieść się i podgłośnić muzyki,chociaż nie ukrywam odkąd to wszystko się zaczęło nie miałam chwili czasu na oddanie się muzyce.. Wyciągnęłam rękę w stronę stolika po pilot i delikatnie odchyliłam dłoń za puchatą poduszkę wciskając stopniowo guziczek .
Słysząłam tylko odbijający się bit piosenki od głośników,zaznałam spokoju ..
Te słowa były takie piękne i prawdziwe, jakby opisywały naszą więź "Potrzebuję tych rzeczy.Tak, jak potrzebuję ciebie.Jeśli miałbyś wybór.Co byś wtedy wybrała?
Mógłbym żyć bez pieniędzy
Mógłbym żyć bez sławy
I każdego słonecznego dnia
Mógłbym żyć bez deszczu
I jeśli nawet dosięgnąłbym nieba
Spadłbym z powrotem w dół
To życie nie byłoby życiem
Ponieważ ty jesteś tą jedyną
Bez której nie mógłbym żyć."
Tak mocno go kocham,nie wyobrażam sobie dalszej drogi bez niego ..
Leżałam cała zapłakana w kącie kanapy .
Uświadomiłam sobie właśnie to ,że powinniśmy żyć w zgodzie i obdarzać się miłością najbardziej jak umiemy,nie chodzi tu o SEKS . Chodzi o to że wkrótce każdo z nas pójdzie swoją drogą, a wtedy będziemy cierpieć,obwinialibyśmy o tą tragedię samego siebie ..
Żeby choć na chwilę zastopować swoje łzy,wyobraziłam sobie że moja dłoń to dłoń Justina która gładzi moje opuchnięte policzki . Zdecydowanie lepiej,lecz dotyk bruneta to nie był zwykły dotyk . To był klucz do mojego szczęścia,zawsze mnie nim uszczęśliwiał ..
Włączyłam telefon aby dowiedzieć się która godzina.
Było juź po 6 a Justina jak nie było tak nie ma,martwiłam się więc postanowiłam zadzwonić .
Moje próby poszły na marne,chłopak miał wyłączony telefon ..
Przez najbliższą godzinę  Leżałam z zamkniętymi i marzyłam. To umiałam najlepiej. W obłoku nieświadomości coraz realniej wyostrzała się smukła postać mężczyzny o nieznanej twarzy. Dlaczego nieznanej - nie wiedziałam, może dlatego, że to tylko marzenia, ale pewne było, że uśmiechał się do mnie, patrzył z czułością. Zbliżył się.
Dotknął dłonią mojego policzka i odgarnął włosy. Odsłonił przypadkiem jeden z kolczyków, w którym odbił się blask jednej ze świec, stojących na stoliku nieznanej kawiarni. Musnął delikatnie ustami moje ucho, po czym szepnął:
- Jesteś doskonała... najpiękniejsza... idealna... dlatego kocham Cię i... i... chciałbym, żebyś spędziła ze mną resztę swojego życia.
W tym momencie poczułam, że wszyscy w lokalu... jakby rozpłynęli się, a on wtedy złożył na moich ustach głęboki i namiętny pocałunek.
Nagle wszystko zaczęło się kręcić... . W tymże momencie otworzyłam oczy i fala ulgi przeszła po całym ciele.
Nie było jego, ani kawiarni, ani tych ludzi.
Leżałam na bordowej sofie w pokoju oświetlonym słabą poświatą księżyca na czarnym aksamicie. Pod swoim ramieniem poczułam znajome ciepło,jego . oczy szeroko mi się otworzyły i z ciekawością pokierowały się ku górze, brązowe tęczówki ujrzały Justina głaskającego moje ramie  .Jak w marzeniach łatwo się zatracić..
-Gdzie byłeś ? -szepnęłam zaspana .
Justin spuścił głowę w dół i przetarł nerwowo czoło .
-powiesz mi ?
-Wszystko jest dobrze,nie będziesz miała problemów w prawem - uśmiechnął się a w jego oku zachwiała się łza .
Odruchowo rzuciłam się w ramiona Justina i mocno wtuliłam a po głębszych przemyśleniach spytałam .
- Ale jak to ? Co zrobiłeś że odwołali zarzuty ?
Justin zarzucił kosmyk moich włosów za ucho i spojrzał w oczy .
-Nic,nieważne. Cieszmy się że bedziesz miałą spokój .
Te słowa wzbudziły we mnie jeszcze większy niepokój,bo naprawdę nie wiedziałam co on zrobił ...
-Proszę powiedz mi, przecież cię nie zabiję .
Chłopak zaśmiał się pod nosem i syknął - a jeśli ?
Zawtórowałam mu ręką a Bieber wstał i zdjął bluzę która opinała się na jego ciele .
Podszedł do mnie i przyklęknął łapiąc za dłonie .
-Napewno chcesz to wiedzieć ?
- Proszę Cię mów..
Brunet złapał głęboki oddech i mruknął - " Wzięłem to na siebie,nie możesz skończyć w więzieniu,nie chcę dla Ciebie takiej przyszłości ! "
Moje serce stanęło kołkiem,zbrakło mi śliny na wykrztuszenie jakiegokolwiek słowa. Byłam zdołowana..
Zebrała się we mnie złość,ale to nie pierwszy raz ..
Przecież nie rzucę mu się w ramiona,i nie podziękuje że uratował moje życie bo to nie on powinien ponosić konsekwencje lecz ja..
Justin zmarszczył brwi i zaczął głośno wzdychać,myślałam nad tym co mu mogę powiedzieć ale żaden pomysł nie wpadł do mojej głowy .
-Justin..nie nie możesz tego zrobić,nie pozwalam ci na to rozumiesz ? Ty też masz życie,masz fanów . Nie możesz niszczyć swojego życia poprzez miłość do mnie,jaką potem będziesz miał opinię? myślałeś o tym ?
-Gówno mnie obchodzi opinia ludzi,chcę byś byla szczęśliwa .
-Będę szczęśliwa jeśli to odwołasz ..
Brunet wstał z ziemi i kręcił się nerwowo koło barku z alkoholem,chcąc sięgnąć po któryś z napoi .
W końcu odważył się i wyjął mały kieliszek stojący na górnej półce .
Spojrzał na mnie przeszklonymi oczami,rozpaczliwie prosząc o pozwolenie .
Wiedziałam że wódka uspokaja go,przestaje mieć stan depresyjny po którym się załamuje .
Przytaknęłam mu głową a on rozszerzył kąciki ust i wyciągnął z szuflady butelkę.
Przykro było mi patrzeć jak zapija się tym świństwem,ale sama nie umiałam go uszczęśliwić więc nic innego mi nie pozostało tylko dać mu wolną rękę ..
Wolnym krokiem skierował się w moją stronę i siadł obok na kanapie obejmując mnie czule ramieniem .
Wpił mocno swoje usta w kieliszek wódki który był zalany po brzegi ,aż mnie zanosiło na odruchy wymiotne . Wyrwałam mu z rąk ten kieliszek i postawiłam na stole .
-Dlaczego mi to robisz ?
-Dokładniej ? - zarzucił jakby nie wiedział o co chodzi .
wskazałam palcem na stół i na łzę ściekającą po jego policzku .
On zrobił gest dłonią jakby wszystko było w porządku a ja nie odezwałam się .
-Justin jest źle,gorzej nie było a ty od tak nic nie mówisz ?
-A ty nie możesz przestać się zadręczać i oddać się naszemu związkowi? - powiedział podwyższonym tonem ..
-Dbam jak tylko mogę a ty masz pretensje ?! -krzyknęłąm .
-Widać,chcę dla ciebie jak najlepiej a ty jeszcze drzesz się na mnie . Co mam zrobic byśmy przestali się wkońcu kłócić ?
-Po prostu bądź,czasem mnie wysłuchaj . przytul mocno kiedy nie będę chciała rozmawiać a gdy o coś cię poproszę rozważ to,nieważne co by to było . I przemyśl sprawę z tymi zeznaniami,przecież i tak pójdę, zgłoszę się ...
-Nigdzie nie pójdziesz, już jest za późno pozatym nawet cię nie wypuszczę . !- Walną pięścią o okrągłą szybę w stoliku . Widać było,że ten temat go drażni . Trochę mnie przestraszył,zaczynam się go bać ...
Spojrzał na mnie swoim pewnym wzrokiem a ja ze strachu nie mogłam złapać powietrza,westchnęłam głęboko jakby coś mnie doskwierało i póki mogłam zapanować nad płaczem pobiegłam szybko do łazienki .
Zamknęłam zamek na klucz i wybuchałam płaczem pełnym żalu,bez żadnych pohamowań. Sama nie wiedziałam dlaczego płaczę,sama nie wiem dlaczego na niego tak naskakuje ....
Justin zapukał do drzwi i szepnął - Nie masz się o co złościć...
-wiem przepraszam..-mruknęłam przez łzy .
-nie słów a czynów trzeba . - jego słowa uświadomiły mi pewną rzecz, dlaczego akurat w tej chwili ?

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 17

ROZDZIAŁ BĘDZIE ZAWIERAŁ CZĘŚCI +18 
WIĘC CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ !!! 



Przez chwilę stałam wpatrzona w lustro jak w obrazek podziwiając swoją smukłą a zarazem seksowną sylwetkę .
Starałam odciągnąć wzrok od mojego ciała lecz oczy same uznały co dla nich lepsze,w pewnej chwili poczułam jakby czegoś mi brakowało,ważnego elementu który będzie stanowił niezbędną część w moim wyglądzie jak i wewnątrz .
Oparłam się dłońmi o niską umywalkę i spojrzałam w głąb swoich oczu .
Co sekundę moje źrenice stopniowo rozszerzały się po czym przybierały wielkość milimetrowej kropki .
Nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje więc zamknęłam oczy i ponownie je otworzyłam,w dalszym ciągu nie było żadnej zmiany .
Skończyłam tą zabawe i chwyciłam za bezbarwny błyszczyk który leżał beztrosko na wierzchu zlewu .
Swobodnym ruchem patyczka przejechałam nim po wardze i posmakowałam bezpłciowego błyszczyka po czym owinęłam wokół piersi jedwabny ręcznik i wyszłam z łazienki.
Gdy kierowałam się do pokoju ujrzałam Justina przy blacie kuchennym robiącego kolacje .
Uśmiechnęłam się i zgarnęłam mokre włosy do tyłu .
- O czym myślisz? – spytałam, przytulając się do chłopaka. Objął mnie ramieniem, wrzucając do miski ostatnie warzywo, trzymające w dłoni.
- O wszystkim – odparł, spoglądając na mnie z góry. Oparłam głowę o jego tors, wsłuchując się w bicie serca. Biło szybko.
- Dość trudny temat, jak na taką spokojną chwilę .
   Nie odpowiedział tylko pocałował mnie we włosy i ścieśnił swój uścisk.
- Jesteś wyjątkowa – szepnął mi do ucha. Poczułam ciepło jego oddechu aż dostałam gęsiej skórki.
- Tak, nikt inny nie ma takiej szalonej wyobraźni jak ja – Zaśmiałam się.
- Nie o to chodzi. – Spojrzałam mu w oczy. Były takie piękne. Wydawały się niemal anielskie.
- A więc o co?
- Masz w sobie pewne coś, które skrywasz głęboko w sobie i boisz się je pokazać światu.
- Mianowicie? – serce zabiło mi szybciej. Wyczuł to i posłał mi swój anielski uśmiech.
- Nie zasługujesz na to by wytykali Ci wyrządzone krzywdy. – Skrzywił się, jakby to słowo było dla niego zbyt gorzkie.
-Musimy o tym rozmawiać ? -odsunęłam się gwałtownie od Biebera .
-Tak,mamy okazje bo jesteśmy sami .- szepnął .
Podeszłam do niego zdecydowanym krokiem i szepnęłam - A nie myślałeś o tym żeby coś innego zrobić ? Mam na Ciebie cholerną ochotę .
Chłopak posłał mi nikły uśmiech a ja popchnęłam go w stronę kanapy .
 Justin usiadł na kanapie a ja podeszłam do niego bliżej i skierowałam się na jego kolana .
Wpiłam się w jego usta, wplatając palce w jego włosy. Chłopak nie był mi dłużny. Jedną ręką gładził mój policzek, a drugą ręką złapał mnie za pośladek. Oblizałam delikatnie jego usta i spojrzałam w jego oczy, uśmiechając się. Justin całował moją szyje i dekolt, a ja w między czasie zdejmowałam z niego opięty podkoszulek .Gdy wreszcie skończyłam nachyliłam się nad jego klatką piersiową i zaczęłam ją gładzić językiem . Bieber cicho jęknął .
Po chwili wstałam i pocałowałam go namiętnie. Chłopak położył nas tak na łóżku, że on leżał na mnie. Podniosłam się delikatnie do góry, żeby mógł bez problemu zerwać ze mnie ręcznik. Jego pocałunki były gorące, a ja chciałam więcej i więcej. Coś czułam, że to będzie niesamowita noc. Pierwszy raz tak bardzo chciałam seksu. Jego ręce były wszędzie,  a mnie to doprowadzało do ekstazy. W końcu zdjął ze mnie ten ręcznik i zaczął obdarzać moje piersi pocałunkami, a to mi się bardzo podobało. Masował je swoim językiem. Myślałam, że za chwilę umrę z tej rozkoszy. Ssał moje sutki jak najsłodsze cukierki. A ja jęczałam, czując  się jakbym była w niebie.
- Mmm - wymruczałam. Spojrzał na mnie pytająco.
- Tym swoim językiem potrafisz czynić cuda – wyszeptałam, oblizując usta.
   Zaśmiał się i pocałował mnie namiętnie. Jego język masował moje podniebienie. Było cudownie, chciałam więcej i więcej.
Ściągnęłam jego spodnie a następnie bokserki.spojrzałam w dół i zaśmiałam się .
-Co ? -poruszył brwiami, śmiejąc się.
-Podoba mi się . -mruknęłam .
Chłopak ponownie wpił się w moje usta a moja dłoń wylądowała na jego brzuchu .
Jesteś gotowa ? - przejechał palcem wzdłuż mojej szyi .
-Nie zadawaj głupich pytań .- przycisnęłam go do Siebie .
nagle poczułam jak powoli we mnie wszedł. Poruszał się wolno, ale jego ruchy były mocne. Jęknęłam. Nagle w pokoju zrobiło się gorąco. Zaczęłam jęczeć i szeptać jego imię, jemu też widocznie się podobało, bo co jakiś czasy wydawał ciche jęki. Po naszych ciałach spływały kropelki potu. Chciałam więcej i więcej. Chłopak zaczął przyspieszać, a we mnie się gotowało. Był niesamowity. Było mi tak dobrze, że miałam ochotę krzyczeć tak głośno by całe Los Angeles mnie usłyszało. Czułam że zaczęłam dochodzić.
- Mocniej - wysapałam , chłopak wykonał moje polecanie, widać było, że był doświadczony w tym, co robił. Umiał zadowolić kobietę. Krzyczałam coraz głośniej – dochodziłam. Zaczęłam wbijać paznokcie w jego plecy.  Wiłam się na łóżku jak wąż. Obróciłam chłopaka tak, że to ja teraz byłam na nim. Zaczęłam go powoli „ujeżdżać”. Chciałam, żeby był tak zadowolony jak ja. zobaczyłam, że Justin już prawie doszedł. Po chwili chłopak wyszedł ze mnie i złapał głęboki oddech patrząc mi głęboko w oczy .
nachyliłam się nad nim i rzuciłam Justinowi cwaniacki uśmieszek wsadzając sobie jego pana do buzi. Zaczęłam jeździć po nim ustami, wsadzając go sobie coraz głębiej. Chłopak chwycił mnie za włosy i nadał mi odpowiedni rytm, który sprawiał go o przyjemne uczucie. Zaczęłam robić to coraz szybciej ,zadowolony szatyn uniósł mnie nad siebie i pocałował  czule w usta po czym obrócił moje ciało pod siebie .Gwałtownie we mnie wszedł. Cicho jęknęłam. Poruszał się w górę i w dół. Zaczął poruszać się coraz szybciej, a ja jęczałam coraz głośniej. Co chwilę muskałam jego malinowe wargi.
 a on co jakiś czas muskał swoimi wargami moje ramię. Było mi tak dobrze, że nie potrafię określić tego słowami. Zaczęłam już nie wytrzymywać . Jęczałam tak głośno, że nie zdziwiłabym się gdyby wszyscy ludzie z klatki mnie usłyszeli. Złapałam prześcieradło i zaczęłam miętosić je w rękach. Właśnie doszłam do punktu kulminacyjnego. Głośno krzyknęłam: „Justin" . Myślałam, że jestem w niebie..
Już było po wszystkim,Obydwoje opadliśmy z sił i zaczęliśmy w głos wzdychać .
Szatyn objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej.
- Najlepszy seks jaki kiedykolwiek uprawiłam - wyszeptałam.
- Mhm – wymruczał. - Było zajebiście.
Pocałowałam go w brodę. Uśmiechnął się do mnie i cmoknął mnie w czoło.
-Po chwili Justin zawtórował mi.
Jego twarz zdradzała zmieszanie i zawstydzenie. Podrapał się po głowie, nie wiedząc co zrobić z rękami.
- Zapomniałem gumek. – Oblał się rumieńcem i uśmiechnął sztucznie.
   Wybuchłam śmiechem i spojrzałam na niego.
zauważyłam że nadal mu stoi i wyraźnie się tym denerwował. Uważał, że się zbłaźnił.
- Nic nie szkodzi – wyszeptałam mu do ucha gryząc jego płat . Możemy zaryzykować. – Uśmiechnęłam się zwodniczo a on przejechał szorstką dłonią po moim udzie .
-Co zrobiłes dobrego do jedzenia ? zgłodniałam po tych igraszkach .-syknęłam .
- Chodź napewno ci posmakuje -pociągnął mnie za sobą do kuchni .
Komiczne że tak beztrosko chodziliśmy nago po czyimś mieszkaniu,no w sumie po części też naszym .
Chłopak posadził mnie na blacie i próbował nakarmić,chciałam sama wziąć w rękę zapiekankę którą przygotował ale nie pozwalał mi na to i zabawiał się w nianie .
-No gryź - przystawił mi do ust kawałek podpiekanki i kazał zjeść .
Gdy próbowałam złapać zębami mały kawałeczek,Justin posmarował mi nos keczupem i zaczął śmiać .
-Odechciało mi się jeść . - starłam z twarzy keczup i poszłam do naszego pokoju i wtuliłam się w kołdrę,bo trzeba przyznać zmęczyłam się trochę .
Nagle usłyszałam dzwięk wiadomości który dochodził z telefonu Bruneta . Trochę nietypowe by o 1 w nocy dostać wiadomość chyba że był to Tyler .
Niestety przeliczyłam się ..
Weszłam w skrzynkę odbiorczą i przeczytałam "Próbowałam Cię nie kochać, próbowałam nie tęsknić za każdą cząstką Ciebie. Próbowałam żyć z nadzieją, że pewnego dnia wrócisz i będzie jak dawniej. Nie chcę już dlużej grać w grę zwaną miłość, bo stale przegrywam, a życie nie lubi przegranych, życie depcze takich. Nadal jesteś brakującym elementem mojej układanki, elementem szczęścia, które zgubiłam pewnego zimowego wieczoru. Tęsknię za Tobą wiedząc, że układasz sobie życie beze mnie, pokładam w Tobie nadzieję, a wiem że zawiedziesz mnie po raz kolejny. Czuję jak mokną mi policzki, jak płacze serce, to płacz którego nie potrafię zatrzymać. Nie wiem czy mnie pamiętasz, ale jakiś czas temu byłam dla Ciebie całym światem, byłam Twoim drugim oddechem. Dawałeś mi tę cholerną siłę, której dzisiaj tak bardzo mi brakuje. Tylko Ciebie tak bardzo kochałam, ludzie pytają mnie gdzie jest ta miłość, a ja pytam gdzie jesteś, ponieważ wydaje się jakby to była wieczność odkąd odszedłeś."
Akurat w tym samym momencie do pokoju wszedł Justin .
-Powiedz mi do cholery co to jest ?
 -Dlaczego grzębałaś w moim telefonie ? -zapytał spokojnie .
-Bo myślałam że to mój .
- Nie,nie wiem kto to jest . Nie znam tego numeru,zresztą zmieniałem ostatnio numer .Tylko ty i Tyler mieliście mój numer .
-To jeszcze zobaczymy ......- wyszemrałam przez zaciśnięte zęby i odkręciłam się w drugą stronę by oddać się Morfeuszowi ..




http://ask.fm/JileyCyrusx PYTAJCIE MILEY! <3


 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 16

Z moich oczu ulotniła się mokra substancja,nadal nie wierzyłam w to co zrobiłam .
Zbrodnia karygodna,do końca życia będę smażyć się w piekle ale stop przecież on na to zasłużył tak Miley ? bił cię ,znęcał się oraz molestował a ty się nad tym użalasz ?
Za wiele myśli miałam w głowie,to spadło tak nagle. Miało być całkowicie inaczej ..
Pochyliłam głowę do ziemi, i ujrzałam że w rękach trzymam nadal spluwe,a sądziłam że pod wpływem nerwów spadła na podłoże .
Przetarłam luft delikatnie kciukiem, i uśmiechnęłam się po czym poczułam obrzydzenie do broni i wyrzuciłam ją za siebie.
W tej chwili stałam się zabójcą,który powinien zostać skuty w kajdanki i dożywotnie cierpieć za tą zbrodnie niemal że doskonałą .
W duchu modliłam się o to aby nie pociągnęli do odpowiedzialności Justina,ale znając życie dochodzenie nie ominie nas .
Wszystkie zagojone rany zostaną rozdrapane i zacznę cierpieć,teraz poczuwam się całkowicie do tego co zrobiłam ..
W oddali zobaczyłam rozproszonego Justina,rozglądał się po całym wąwozie aż wkońcu mnie zauważył i zaczął biedź .
Był w samym podkoszulku,który z resztą cały przemókł,i tak seksownie podkreślał jego sylwetkę .Nieodpowiednia myśl na tą chwilę,ale on jedyny był w polu mojego wzroku a także wyobraźni .
Gdy spoglądałam na niego czułam jak rozpływam się w rozkoszy,czasami nie dowierzałam w to co się dzieje lubiłam jego nierozgarnięte włosy,bo robiło go to jeszcze bardziej ponętnym . Mam cholerną chęć na niego,ale pomyśli że nie zdaje sobie powagi sytuacji .
-Miley.. - usłyszałam spokojny głos Justina .
-słucham cię.- podniosłam się z ziemi,i stanęłam twarzą w twarz z chłopakiem . Nie był zły,ani nie miał przybitego humoru. Był raczej obojętny co zdziwiło mnie jeszcze bardziej ..
uniósł rękę do mojego policzka i zaczął go gładzić opuszkiem palca,milcząc przez moment .
-Justin,co się stało?
-Nic, cieszę się że to zrobiłaś . - uniósł ramiona i uśmiechnął się .
-Nie martwi cię to że jestem zabójcą ?! Takim łagodnym tonem to wypowiadasz jakbyś miał mnie w dupie - podniosłam głos .
-Kochanie,prędzej czy później ja bym to zrobił więc nie ma to znaczenia . - musnął mnie w usta i odsunął się .
Nie wierzyłam w to co słyszę, czy on naprawdę postradał rozumy ?! Nie odczuł powagi sytuacji,nie zrozumiał .Nie wiem,być może ..
-Ale dlaczego mówisz to tak bezinteresownie ? będę miała problemy i to spore ..
-Nie będziesz miała,sądze że ludzie będą całować cię po rękach najbardziej to chyba jego matka . - szepnął szczęśliwy Justin .
Nie odezwałam się ani słowem,i zmierzyłam Biebera wzrokiem ale on nadal utrzymywał uśmiech na buzi .
-Co cię tak cieszy ? - syknęłam .
-jesteś taka gorąca,szczególnie cała mokra . - zarzucił mi uśmiechem i złapał za rękę prowadząc w stronę szpitala .
Jakby czytał mi w myślach, ciekawe..
-Ale co zostawimy go tak ?! - krzyknęłam .
On przyłożył mi wskazujący palec do ust i spojrzał w głąb oczu po czym pokierował się przed siebie .
Już całkowicie nie rozumiałam tego co tu się dzieje,cholera dowody zostały tam a ja idę od tak i nie reaguje ? Musiałam zakończyć to przedstawienie i dowiedzieć się co jest na rzeczy ..
-Justin ! Powiedz mi co jest tu grane do jasnej cholery. Chcesz żebym miała problemy ? - wyrwałam dłoń z jego uścisku i krzyknęłam .
On westchnął i oblizał wargę . - Przysięgam ci nie będziesz miała problemów,wszystko jest zakończone zaczynamy nowe życie,nie cieszysz się ? - przyłożył dłonie do moich policzków .
-Nie,Justin . Tu coś nie gra . Nie mogę ci uwierzyć chociaż robię wszystko by to zrobić . - poszłam przed siebie i zaczęłam rozmyślać o tym co usłyszałam z ust Justina . Wydawało się to trochę dziwne,ale mimo wszystko starałam mu się wierzyć .
-Stój Miley !
odwróciłam się w jego stronę i poczekałam aż przyjdzie,nerwowo rozglądając się na boki .
-Przepraszam cię. - przyklęknął i zaczął całować ręce .
Z mojego oka wyciekła łza, poczułam że wkońcu zostałam przez kogoś pokochana że ktoś zaczyna mnie szanować i wspierać . Justin zawsze był chłopakiem który ma szacunek do wszystkiego co żywe,nie oceniał kogoś pod pryzmatem pieniędzy i wyglądu lecz serca ..
-Justin wstań . - szepnęłam .
-Najpierw mnie wysłuchaj, chcę ci pokazać jakim szacunkiem cię darzę i jak mocna jest moja miłość do Ciebie. Nigdy w życiu nikt nie wywołał tyle uśmiechu na mojej twarzy co ty,rozumiesz mnie bez granic i kochasz za małe rzeczy . Uwierz mi, proszę .
Przygryzłam wargę i szlochałam pod nosem, wyjątkowa sytuacja ..
Justin wstał i spojrzał na moje przeszklone oczy,po chwili zobaczyłam że w jego oczach chwieją się małe łzy,otarłam je a chłopak przez łzy powiedział . - proszę nie płacz,pęka mi serce . Wiem że nie miałaś łatwo w życiu,że musiałaś trafić na takiego człowieka jak liam . Ale nie pozwolę na to by ktoś ci wyrządzał krzywdę,kiedy widzę że jesteś przybita mam chęć cię mocno przytulić i powiedzieć że będzie dobrze .
Ale życie zawsze wybierze własną ścieżkę wydarzeń,nie mamy na to wpływu . Dlatego powinniśmy trzymać się razem i pokazać ludziom,że damy radę .
Zabolało mnie to mocno kiedy zobaczyłam łzy w jego oczach, ale poczułam się szczęśliwa . Jego łzy ukazały szczerość słów skierowanych do mnie .
- Każdego cholernie długiego dnia modle się o to by cię nie stracić .
Chłopak otarł twarz i mocno mnie przytulił .Poczułam ciepło dochodzące z jego klatki piersiowej co wprawiło mnie w błogi stan.
Cmoknął mnie w czoło i ponownie chwycił za rękę prowadząc do naszego samochodu . Nie opierałam się mu bo wiedziałam że ma dobry zamiar .
-Gdzie jedziemy ?
-Do domu,kochanie .
Nie będę ukrywać,źle się czułam na dodatek byłam cała mokra a żołądek ściskał coraz bardziej . poszłam tym razem na tylne siedzenia i położyłam się na miękkie płótno . Justin schował mój kosmyk włosów za ucho i odwrócił się do przodu .
Wtuliłam się w zimną tapicerkę i usnęłam ....

Obudziłam się w domu na kanapie, siadłam po turecku i rozejrzałam po domu . Było strasznie ciemno a spokojna cisza drażniła moje bębenki .
Wstałam i przeszłam się do naszego pokoju, dom był całkowicie pusty jakby ktoś się z niego świeżo  wyprowadził .
Rozejrzałam się dookoła siebie i przeszłam do pokoju .
Delikatnym posunięciem stóp,weszłam do małego pokoju i zobaczyłam że Justin śpi,opadł z sił bo ten dzień był wyjątkowo trudny i ciężki dla każdego z nas .
Oparłam się dłońmi o gładką ścianę i spoglądałam na jego równomierny oddech,aż dech zapierało w piersiach . Szatyn nie zdawał sobie nawet sprawy z tego jaką radość wywołuje u mnie .
Nasunęło mi się myśl,czy Kelsey żyje ? W każdej sekundzie myślę o tym,nie daje mi to spokoju .Nie zdołałam z nią zamienić nawet zdania, a chciałam z nią porozmawiać bo ona jedyna rozumiała mnie i moją sytuacje .  shannon to ćpunka interesowało ją jedynie jak na czymś się wzbogacić a lindsay ? w sumie była taka sama,tylko że bardziej okazywała to co ma w środku .a kelsey ? jako pierwsza do mnie podeszła i zaczęła rozmowę . Nie zmierzyła mnie wzrokiem lecz słodko i ciepło się uśmiechnęła .
Nie budząc Justina sięgnęłam po telefon który leżał na brzegu łóżka i poszłam do salonu . Siadłam w kącie miękkiej sofy i wykręciłam numer do Tylera.
Bałam po tym wszystkim odezwać się do niego,zawiodłam na całej lini..
-Tyler ? -chrząknęłam .
- to ty miley ? przepraszam cię głupio wyszło .wcale tak o tobie nie sądzę .- mruknął zakłopotany .
-przestań,masz prawo tak o mnie myśleć . Co u Kelsey ?
-Wszystko dobrze,siedzę właśnie obok niej . Gdyby nie ty nie było by jej tu . W porę zareagowałaś będę ci wdzięczny do końca życia . - po tych słowach poczułam ulgę,wiedziałam już że teraz nie ma się o co martwić . Jestem szczęśliwa .
-Cieszę się, dziękuje . - rozłączyłam się i podskoczyłam z radości, uratowałam komuś życie naprawdę ? dalej w to nie wierzę sen !
Korzystając z tego że nikogo nie było w domu,rozebrałam się na środku pokoju i sunęłam w stronę łazienki .
Byłam padnięta,cały dzień tak szybko zleciał nie wiadomo nawet kiedy, mój żołądek ssał coraz bardziej z głodu . Włączyłam bieżącą wodę i pozwoliłam jej spłynąc w z dłuż kafelków .
Weszłam w wodę i spłukiwałam z siebie każdy milimetr brudu . Nalałam w dłonie truskawkowy żel i wtarłam w każdy zakamarek ciała dając sobie tym przyjemność . Cała nienawiść,ból spłynęła tak szybko jak ta woda przedostająca się przeze mnie . Wszystko co się stało było za mną, najważniejsza rzecz .
Zakręciłam kurki ciepłej wody i wyszłam spod prysznica,od razu ocierając się śnieżno białym ręcznikiem .
Spojrzałam w lustro i szepnęłam " jesteś piękna i za taką się postrzegaj" .

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 15

Miley ! Gdzie idziesz ?-krzyknął w głos Justin .
-Idę zakończyć te wszystkie problemy,nie pozwolę na to by ciągle skakał wam do gardeł - odpowiedziałam i pobiegłam przez wąski korytarz .
Miałam chęć zakończyć to piekło raz na zawsze,ale niestety nie było wcale tak prosto jak myślałam .
Byłam gotowa na to co może nastąpić,i szczerze ? nie boli mnie sumienie że mogę zabić człowieka,już nie .
Liam to bestia bez serca,nigdy nie daje za wygraną a z takimi robi się porządek . Wiem że takie sprawy nie należą do mnie ale gdy zrobi coś o wiele gorszego i przez to zginą niewinni ludzie ? Nie,nie mogę na to pozwolić ..
Stałam na schodach pod dachem wyjścia ze szpitala,deszcz z sekundy na sekundę rósł a w raz z nim moja adrenalina . Poczułam jak coraz bardziej pragnę zemsty,jak cały ból który otrzymałam od niego chcę mu zwrócić co do grosza,nie hamując się .Wiem że jest egoistyczne podejście,przestałam myśleć o Justinie i innych bo zależało mi na zemście. Ale to jedyna słuszna decyzja którą podjęłam w życiu,nie mogę marnować czasu tylko wziąć się w garść i raz na zawsze pozamykać otwarte rany ..
Zarzuciłam na głowę kaptur i pobiegłam w stronę przystanku autobusowego który znajdował się niedaleko szpitala.
Wszystko było takie niewyraźne,mdłe a oczy miałam przeszklone od kropel deszczu spadających na moją buzię ,nie mogłam znieść tego że zewsząd wydobywały się różne odgłosy,alarmy samochodów i jasne światła lamp . Strasznie podrażniało to moją zszarganą psychikę .
Stałam nad krawężnikiem oczekując na rozświetlenie zielonych odblasków,było to chorobliwie długo . Nie mogłam się powstrzymać i przebiegłam na czerwonym świetle między pasem stojących w pionie samochodów . Zobaczyłam jak zwięzły korek z lekka zaczyna się rozluźniać,postanowiłam że pobiegnę trochę szybciej na drugą stronę ponieważ była to ruchliwa autostrada i nie chciałam aby doszło do jakiegokolwiek wypadku ..
Gdy biegłam na drugą stronę, wyhamował przede mną srebrny mercedes , siedział w nim chłopak średniego wieku rozmawiający przez komórkę . Podeszłam do jego okna i zapukałam mocno,a on nadal rozmawiał przez telefon nawet nie reagując na to .
-Głuchy palancie jesteś ?! pukam w tą pieprzoną szybę od 2 minut a ty nawet nie spojrzysz w moją stronę ?! -krzyknęłam .
-Przepraszam rozmawiałem przez telefon,coś się stało ? -rzekł spokojnie chłopak .
-Tak prawie mnie potrąciłeś idio....- chłopak zdjął okulary które powierzchownie odstawały z jego szpiczastego nosa . Wtedy pożałowałam tego co zrobiłam ..
Przełknęłam głośno śline,i spojrzałam na jego twarz .
Chłodny dreszcz pokrył cały wierzch moich pleców,a ja poczułam lekki dyskomfort pod pazuchą bluzy .
On dokonał pytającego gestu rękami a ja zagryzłam wargę i przeczesałam palcami końcówki włosów .
Uniosłam głowę do góry a on skierował wzrok na moją twarz .
Jego sztuczny uśmiech natychmiastowo zamienił się w pełną nienawiści minę .
Przez chwilę zaparło we mnie oddech i tchnienie,czułam że to jest sytuacja bez wyjścia. Byłam tylko mocna w słowach a do czynów w moment straciłam odwagę .Serce przyśpieszyło uderzenia,a ja nie mogłam zapanować nad strachem  który zbierał się w środku mnie .
Zawiść w jego oczach była coraz większa i większa więc postanowiłam się wycofać .
szłam powolnym krokiem do tyłu pokazując mu wskazującą ręką różne znaki,nagle upadłam do tyłu potykając się o wysoki krawężnik . Poczułam jak ból rozchodził się z kości do kości  a ja nie mogłam się podnieść .
Wydałam głośny jęk z bólu po czym otarłam policzek,i próbowałam wstać .
Kiedy zobaczyłam że Liam wychodzi z samochodu szybkim ruchem wstałąm z ziemi i pobiegłam w stronę wąwozu który znajdował się tuż przede mną .
Serce prawie wyskoczyło mi z piersi a ja biegłam ile sił w nogach, najgorsze było to że wszystko było takie jednolite nie różniące się od niczego, z trudem pogodziłam się z tym co ma nastąpić . .
Wbiegłam w  szereg drzew okrytych gęstymi konarami oraz liścmi ,a co chwilę słyszałam czyjeś sapanie,kroki i ciche szepty .
Przerastało to moje jakiekolwiek oczekiwania, nie sądziłam że los wydarzeń akurat tak się potoczy. No cóż jak będzie tak będzie bóg jedyny zdecyduje o tym co ma nastąpić .
Oparłam się plecami do pienia drzewa i modliłam o to by przeżyć,stałam dosłownie w ogniu którego nie da się na żaden sposób zgasić .
Chciałabym o te 2 dni cofnąć życie w tył,żebym mogła wtedy zamknąć wszystkie problemy i oddać się spokojnemu życiu ale jak zwykle wszystko jest na przekór...
poczułam jak po moim ciele pałęta się zimny odór powietrza i cudzego oddechu, chciałam ucieć stamtąd jak najdalej, najlepiej by było jakby obok gdzieś znalazł się Justin a ja po prostu jestem sama,jedna .
OD samego ujrzenia jego twarzy, psychika mi siadła . wiedziałam że nie pójdzie po mojej myśli .
-wyłaź suko,wiem że tu jesteś . załatwmy to po dobroci haha - krzyknął Liam , nie wiedziałam co go tak cieszy czyżby moja słabość i naiwność ? na to wychodzi .
-Powtarzam,daje ci 5 minut na wyjście i załatwimy wszystko po dobroci . a jak nie to już inaczej porozmawiamy . - nabił spust broni .
cała zaczęłam się telepać, byłam na siebie wściekła za to że całkowicie zmieniły się moje plany,miało wyjść tak idealnie . Jeden strzał i po bólu a tu role się zamieniły .
W myślach głośno wykrzykiwałam jak bardzo potrzebuję Justina, krzyczałam z prośbą o pomoc bo kto inny jak nie on wsparłby mnie.chciałam czuć jego dotyk na mojej szorstkiej skórze,jego pocałunki jego czułość, chciałam poczuć że Justin jest obok . Brakuje mi go ..
Teraz zaczęłąm myśleć jak bardzo zraniłam Justina,ile musiał przeze mnie wycierpieć . Nie mogłam tego dalej ciągnąć,chociaż raz wykaże się odwagą .
ze szlufki spodni wyciągnęłam nabitą broń .obróciłam ją na palcu i schowałam ponownie do spodni .
Odpaliłam ostatniego papierosa który znajdował się w mojej kieszeni. wykonałam znak krzyżu na klatce piersiowej i wyciągnełam pistolet jeszcze raz .
Nie mogłam odciągnąć wzroku od nabłyszczonego lakieru broni,gładziłam ją ręką w delikatny sposób aż nagle zobaczyłam jak na czarnej skuwce pistoletu osadziła się jedna wielka łza . Było to oznaką jak bardzo chcę się wydostać z tego koszmaru ....
- No jestem na to liczyłeś ? Tym razem nie pozwolę ci traktować mnie jak śmiecia bo teraz to ty mnie wysłuchasz . - wyszłam zza wysokiego drzewa i dałam spekulacyjny gest palcem .
-Odkąd pamiętam,traktowałeś mnie jak najgorsze ścierwo . Zawsze wmawiałeś mi zdrady po czym urządzałeś istne piekło ,i to nie ja zawiniłam w tym związku lecz ty, i dzisiaj to ty poniesiesz karę za wyrządzone krzywdy . - chłopak spojrzał na mnie zawistnym wzrokiem . Całe ręce ze stresu zrobiły mi się mokre co nie pozwalało od razu nacisnąć spustu . Wahałam się nad tą decyzją,ale uznałam że będzie ona najlepsza .
-Miley ja nie chcę wojny, chcę rozmowy . - powiedział z wrednym uśmiechem na twarzy .
- Ja już skończyłam mówić, nie będziesz dalej krzywdził osób na których mi zależy nie pozwolę ci na to,rozumiesz? przez Ciebie prawie straciłam osobę którą kocham najbardziej na świecie,jak ty byś się czuł gdybym na twoich oczach strzeliła twojej matce kulkę w łeb ? No powiedz, bo ty nie masz nikogo innego kogo mógł byś obdarzyć swoją chorą miłością nawet własna matka nie przyznaje się do takiego psychicznego człowieka jak ty !
-Zamknij się i daj mi coś powiedzieć . - zbliżył się krok do przodu.
-Nie,to ty mnie masz słuchać . Dzisiaj zwrócę ci cały ból którym obdarowywałeś mnie przez 2 lata , po tobie nie pozostanie już nic . - powiedziałam spokojnym tonem przez łzy zaciskając zęby .
Złapałam delikatnie za spust broni i przekręciłam powoli lewarek szykując się do strzału .
kolejna łza ściekła mi po policzku,gromadziła się we mnie agresja ,która prosiła się o to by jak najszybciej ją rozładować .
-Przez te 2 lata nie dałeś mi ani razu szczęścia ,uśmiechu na twarzy . Twoją największą zaletą jest krzywdzenie ludzi,prawda ? i do tej pory robiłeś to z perfekcją . koniec już,żęgnaj . - z całych sił nacisnęłam za klamerkę . Nie mogłam nasycić się widokiem jego cierpienia, tego jak wołał o wszelką pomoc . wszystkie uczucia w tej chwili wygasły we mnie,zostały po prostu wyłączone .
-Miley dlaczego ? - sapnął .
-Dlatego - następny na bój wystrzeliłam w jego stronę .
on upadł na ziemię i wyglądało na to że nie oddycha .
Serce stanęło mi kołkiem,bo dopiero teraz uświadomiłam sobie jaki czyn popełniłam .
Zabiłam człowieka .
Wyjęłam telefon i wykręciłam numer do Justina,całe ręce latały mi jak opętane nie mogłam się uspokoić .
-Justin.
-Coś się stało ? wszędzie cię szukałem .
-Tak *powiedziałam przez płacz* zabiłam go .
-kogo ?
-Liama,justin pomóż mi . - szepnęłam .
-gdzie jesteś ?
- w wąwozie ..
-zaraz będę czekaj ..
Cała we łzach osunęłam się na ziemię i nadal nie dowierzałam w to co dokonałam ....


ZA JAKIEKOLWIEK BŁEDY PRZEPRASZAM ! < 3
WIEM ŻE KRÓTKI ALE OSTATNIO NIE MOGĘ ZNALEŹĆ CZASU NA PISANIE,MIMO WWSZYSTKO KOCHAM WAS < 3