wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 14

 Moje życie nigdy nie było kolorowe mimo to że miałam pieniądze . Straciłam matkę a  ojciec po prostu odwrócił się ode mnie,gdy zaczęłam karierę w świecie .Sądził że czas aby zdać się wyłącznie na siebie ale jako człowiek musiałam sobie z tym radzić. Wiedziałam, że wspomnienia nigdy nie miną, lecz się nie poddawałam. Wiedziałam, że musze wytrwać dla Justina,bo tylko on w tym wszystkim mi został ..
Justin siedział zamurowany z głową skierowaną ku podłodze, trzymając w ręce kieliszek wódki .nie byłam w stanie nic z tym zrobić wiedziałam że cierpi, pomimo tego że przebaczyłam mu a raczej nie miałam mu tego za złe .
Chciałam odpędzić go od złych myśli,lecz to by pogorszyło całą sprawe .
Nagle chłopak uniósł głowę do góry i spojrzał na mnie.
Oczy miał napuchnięte, a policzki mokre. Ścisnęło mnie na myśl, że płakał. Otworzyłam buzię, żeby cos powiedzieć, ale wtedy on przywarł do mnie całym ciałem i złożył pocałunek na moich ustach. Był zachłanny, namiętny, a ja nie potrafiłam się mu oprzeć. Nie zastanawiając się, odwzajemniłam pocałunek. Błądził dłońmi po moich plecach, a ja zatopiłam dłonie w jego włosach. Chciałam poczuć jego bliskość, ciepło, bicie jego serca. Tak bardzo za nim tęskniłam chociaż był to moment . Moje serce waliło jak szalone,niczym kozłowana piłka . Nikt nie jest w stanie nawet pomyśleć jak ta sytuacja rozbudziła moje malutkie serduszko .
-Justin,wszystko wporządku ?-chrząknęłam,odrywając się gwałtownie .
-A dlaczego miało by tak nie być ?
-Nie wiem,masz całe oczy zaczerwienione,powiesz o co chodzi ?
-Nic mi nie jest,cholera . Każdy ma prawo do chwili słabości no nie ? -syknął zaciskając zęby .
Widziałam że odczuwa ból psychiczny potym jak uratowałam mu życie . Chciał się wykazać,chciał pokazać mi jak bardzo mnie kocha . On dla mnie nawet bez tego jest zwycięzcą,wygrał moje serce a o to w szczególności jest trudno zawalczyć .Kocham go bez granic ..
-Przepraszam justin,masz rację ... -szepnęłam
-Justin musnął kciukiem mój polik i się usmiechnął .
-a wiesz że ja płakałem z tego powodu bo nie doceniałem jakie szczęście mam przy sobie ?- po jego policzku spłynęła łza a na twarzy pojawił się promienny uśmiech .
-Po tamtych słowach zrobiło mi się ciepło na duchu,nigdy nikt nie mówił do mnie w ten sposób . Z szacunkiem i z miłością w ręku .nie potrafiłam opanować łez które zbierały mi się pod powiekami i zaczęłam łgać w głos .
Justin ścisnął mnie ramieniem i zaczął gładzić ręką po włosach . -csii kochanie,mamy siebie to się liczy- po czym pocałował mnie w czubek nosa. spojrzałam w jego czekoladowe oczy a moje kąciki ust rozszerzyły się maksymalnie .Cieszyłam się że Justin mnie szanuje i kocha za to jaka jestem,nie wytyka błędów bo wie że każdy w życiu ma wzloty i upadki .Wspiera mnie,chociaż wie że nie wszystkie decyzje są słuszne .
Były takie dni w których rozpaczliwie myślałam o moim dalszym życiu,obstawiałam że napewno moja kariera się skończy i każdy o mnie zapomni . że będe zwykłym człowiekiem .Chciałam właśnie takiego życia ,pieniądz szczęścia nie daje lecz miłość bez granic ..
W pewnej granicy naszej rozmowy usłyszeliśmy hałas który dochodził z korytarza. Justin i Tyler zerwali się z krzeseł i postanowili wyjść przed dom,ten huk przypominał strzał z broni . Pamiętam że gdy w lesie strzeliłam z pistoletu było słychać ten sam odźwięk ..
Wszyscy przerażeni wybiegliśmy na klatkę schodową i zobaczyliśmy tragiczny widok, Tyler przez chwilę nie mógł złapać oddechu,to było dla niego za ciężkie przeżycie . Wyjął broń z saszety i pobiegł na dół . W moich oczach zaczęły chwiać się łzy bólu,bo wiedziałam że to wszystko jest przeze mnie .Justin przytulił mnie mocno i prosił abym przestała się denerwować bo to nic nie zdziała,wyrwałam się z jego uścisku i siadłam szybko koło Kelsey . zerwałam z siebie kawałek materiału i zaczęłam uciskać głęboką rane na brzuchu .
Z minuty na minutę dziewczyna traciła więcej krwi,czułam się winna całemu zajściu więc z całych sił próbowałam pomoc,kałuża krwi otaczała jej drobne ciało ale ja nie przestawałam .
wkońcu krzyknęłam pobudzająco do Justina : " Do cholery,nie stój tak tylko pomóż mi ją podnieść i jedziemy do szpitala!"
Chłopak podbiegł do mnie i pomógł podnieść dziewczynę . - 3 2 1 i podnosimy ją - dorzucił Justin .
Na 3 razem ją podnieśliśmy i zeszliśmy do samochodu, to wszystko miało za szybką akcję wydarzeń . Dlaczego on miesza w to moich znajomych,przyjaciół . Brakowało by tego jakby mojego tate wmieszał w to gówno .W dalszym ciągu z ciała drobinki lała się nieustannie czerwona substancja. Gdy jej krew spływała po moich palcach czułam jak ja bym popełniła tą karygodną zbrodnie,nie wybaczę sobie tego jeśli ona nie przeżyje ..
Oparłam się tyłem do blach samochodu, a Justin przeraźliwie szukała klucza od auta.
W tym samym momencie podbiegł do nas rozwścieczony Tyler,płakał i jednocześnie klną na cały głos . Nie dziwię się chłopakowi,może stracić bliską osobę i to jedynie przez moje głupstwo .
Tyler był tak wściekły że podbiegł do Justina i popchnął go na maskę samochodu .Justin patrzył na niego z przerażeniem . Tyler złapał go za skrawki bluzy i ponownie popchnął w stronę ulicy .
-Wszystko przez Ciebie ! Przysięgam nie wybaczę ci jeśli Kelsey zginie rozumiesz ?!-Krzyknął i zacisnął zęby . Łza po łzie spływała z jego rozpalonego policzka,wiem dokładnie co odczuwał .Nie jest to przyjemne uczucie patrzec jak ktoś umiera,a wręcz przeciwnie okrutne odczucie . Potem cały czas kołaczą ci się myśli o których nigdy nie zdawałeś sobie sprawy ..
-Właśnie takim staniem w miejscu,ona umiera i to nie przeze mnie tylko przez Ciebie . Skończ to pierdolenie, i jedziemy do szpitala . -Wrzasnął Justin .
Tyler nie sprzeciwił się i podszedł do mnie by wziąść Kelsey na ręce . Rzucił do mnie wrogim spojrzeniem i wsiadł na tylnich siedzeniach .
Otarłam twarz dłońmi i wsiadłam obok Justina . Byłam przygnębiona przez całą drogę,nie pisnęłam nawet słowa bo wiedziałam że to najprawdopodobniej skończy się kłótnia ..
Wpatrywałam się w przestrzenne miasto i myślałam o tym jak zapobiec całej spiętej atmosferze,ale na próżno żaden pomysł nie przychodził m do głowy .
Nareszcie dojechaliśmy,wysiadłam z auta i podbiegłam do tyłu by pomóc chłopakowi -zostaw,dam radę - syknął złośliwie.
ale..-mruknęłam .
-Dam sobie radę,głucha jesteś ? -warknął .
-Ej uspokój się tyler ona chcę ci pomóc . -wtrącił się Justin .
Uniosłam ręce na wysokość twarzy i otarłam łze ściekającą po moim policzku . Czułam się podle w tej sytuacji bez wyjścia,wiedziałam że Tyler mi tego nigdy nie wybaczy bo przez tego palanta Liama Kelsey może stracić życie,nie potrzebnie ich w to mieszałam ..
-Kochanie,będzie w porządku obiecuje ci ,kelsey przeżyje a z tylerem pogadam ..jest teraz zły dlatego tak reaguje,nie smuć się kocham cię - szepnął mi do ucha i pocałował w dłoń .
Udaliśmy się szybkim tempem do szpitala,każda sekunda była na wagę złota nie mogliśmy jej tracić na niepotrzebne afery.
Gdy staliśmy u progu wejścia Justin spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się,bałam się być tam .Nie chciałam,z tym szpitalem mam same złe wspomnienia . Moja mama zmarła na tym oddziale,Justin walczył tu o życie . Miejmy nadzieję że kelsey wyjdzie z tego bez szwanku .
-Justin muszę iść do toalety,złapie was - powiedziałam .
Justin mi zawtórował i poszedł wprost białego korytarza,ja za to skręciłam na lewo .
Gdy szłam w z dłuż białego przejścia,czułam się jak w psychiatryku . Wszędzie biało,żadnych dekoracji . Tylko ty i białe ściany,przerażające do szpiku kości .
Otworzyłam drzwi kabiny i zobaczyłam coś dziwnego .
Łazienka zdecydowanie różniła się od wnętrza szpitala,wykafelkowana z ozdobnymi złotymi wzorami, które świeciły się pod światłem. Ogromne lustro na całą ścianę znajdowało się po lewej stronie i miało zabytkowe złocone ramy i oczywiście przestrzenna umywalka .
Podeszłam do niej wolnym krokiem i odkręciłam kurki by dać popłynąć ciepłej wodzie.
Spojrzałam w lustro i musiałam zdusić jęk, widząc swoje odbicie. Wyglądałam fatalnie. Cała brudna, a do tego poplątane włosy, które wyglądały jak siano. Wsadziłam ręce w wodę i przemyłam je pianą,po czym umyłam zafajdaną twarz .znów uchyliłam nad lustrem,odbicie już mnie tak nie przeraziło, ale nadal miałam zmęczenie wypisane na twarzy.
Nagle cała sytuacja z justinem cofnęła mi się,widziałam w lustrze wszystko co się stało . Po chwili zamknęłam oczy i usłyszałam swój zduszony głos . - " Justin proszę,proszę nie możesz mnie opuścić !" i przerwany dzwięk tętna . Ocknęłam się i wytarłam papierowym ręcznikiem twarz po czym  wyrzuciłam go do kosza który znajdował się pod umywalką . Gdy wykonałam tą czynność z przykrością musiałam opuścić jedyne miejsce które nie wyglądało jak miejsce dla ułomnych i oazę spokoju .
Nerwowo wybięgłam z toalety i usłyszałam kłócącego sie Justina z Tylerem .
Podbiegłam bliżej i schowałam się za skrajny róg ściany .
-Gdyby nie ona,Kelsey była by teraz w domu,wszystko przez nią . - krzyknął Tyler .
-Daj jej spokój,ona nie jest niczemu winna .Nie miała wpływu na to że on się tak zachowa . - dorzucił Justin .
-Mogła się trochę mniej puszczać to by jej nic nie zrobił ! - Justin zamachnął się i strzelił Tylera z pięści w twarz . - Nie masz prawa tak mówić,nie znasz jej .nie znasz jej życia . więc za przeproszeniem nie wpieprzaj się . ! - ucieszyło mnie to że Justin staje w mojej obronie.
-a może nie ? !
-Nie kurwa,Liam jest chory psychicznie i robi wszystko by ją zniszczyć . Bił ją i molestował a ty jedziesz z tekstem że ona się puszcza ? weź ty się zastanów nad tym co mówisz,bo gdyby dziewczyna to usłyszała nie darowała ci tego . - dorzucił zdenerwowany Justin .
Tyler złapał się za głowę i zarzucił prawą dłonią na ramienie Justina. -przeprasza,przesadziłem . Ale ten skurwiel przegina.
-Nie widzisz że on chcę nas udupić ? - zaśmiał się Justin .
Z moich oczu wypływało coraz więcej łez,miałam chęć zacząć w głos szlochać ale nie chciałam by mnie usłyszeli . To mnie naprawdę zabolało,bo tak naprawdę nikt nie zna mojej historii a ocenia po pozorach . To jest cholernie dołujące słyszeć takie słowa ..
Wyszłam z kąta i poszłam w stronę chłopakow, udając że nic się nie stało .
-Miley co ty tu robisz ? -szepnął Justin .
-Słuchałam waszej rozmowy,dzięki Tyler za miłe słowa . - zarzuciłam z sztucznym uśmiechem .
-Przepraszam .. - szepnął i spuścił głowę w dół .
-Nic mi po twoich przeprosinach,dziękuje za opinię .
-Kochanie - Justin chciał objąć mnie za ramię ale go odepchnęłam .
- Ty też mnie nie dotykaj . - wykrztusiłam przez zęby .
- Idę,udowodnię wam że potrafię sobie sama radzić . - krzyknęłam i wybięgłam .
Tego co się stało nikt nie był w stanie przewidzieć ..................




niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 13

-Ale jak to "przećpałam" ? To były tylko 2 kreski,nie wierzę..*złapałam się za głowę*
-Nie powiedziałem ci wczoraj że one są ćpunkami ? - wymruczał
-boże...co ja narobiłam ..-krzyknęłam rozwścieczona .
-Nie przejmuj się kochanie,prędzej czy później i tak by to nastąpiło .- powiedział cwaniacko .
-Ale co by się stało ?
-No..przespalibyśmy się ze sobą . -podniósł głowę i spojrzał w moje oczy z usmiechem .
-Wiesz ?! Jesteś pieprzonym dupkiem,tylko na jednym ci zależy . - odepchnęłam od siebie chłopaka i ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy. Złapałam za telefon i postanowiłam wyjść . Nagle Bieber złapał mnie za rękę i nie pozwolił wyjść .
-Dlaczego się złościsz ? Mówię tylko tak jak będzie. Przecież nie miało cię to urazić .
ehh *westchnęłam* przepraszam,masz rację . Jestem po prostu pobudzona . -cofnęłam się i przysiadłam na łóżku . wokół moich bioder zaplątał się ciepły uścisk. Justin przejechał swoją ręką po moich łopatkach i szepnął . " Spokojnie,chodź się połóż " Na co ja skinęłam głową i wtuliłam się w pierzową poduszkę która znajdowała się na brzegu kanapy .
-Wszystko będzie dobrze,po prostu nie ćpaj z nimi ok ?
-Wiem już więcej tak nie zrobię . Zachowałam się jak idiotka .
-Nie prawda,chciałaś zaszaleć .Każdy może . - musnął mnie ustami po szyi .
Odwróciłam się w stronę Justina i skoncentrowałam się na jego oczach, były takie błyszczące i pełne dobrej wiary .Muszę przyznać że gdy patrzyłam  na jego oczy,wyobrażałam sobie naszą wspólną przyszłość .Ja on i nasze dzieci ,dom który wybudowaliśmy . Zawsze ale to zawsze potrafiłam w jego oczach znaleźć własną charyzmę ..
-Co znowu ujrzałaś w moich oczach ? -zapytał żartobliwie .
-Wszystko .
-Mhm ..a skoro już tak leżysz,rozbierz się bo zaparujesz się .
-Jasne,jasne .
chłopak przewrócił oczami dookoła i się zaśmiał a ja machnęłam ręką i wnet pozbyłam się ubrań .
-No od razu lepiej,prawda ?
-Tak ..  - wtuliłam się w jego umięśniony tors i owinęłam nogami biodra a on mocno przywarł do moich piersi .
-Justin tak szczerze, tylko proszę nie pieprz znowu tych samych teori tylko szczerze . Myślisz że on da nam wkońcu spokój i czy powrócimy do normalnego życia ?
-Da nam spokój nie martw się,moja już w tym głowa . A co do normalnego życia to przepraszam,nie masz normalnego życia ? syknął
-No mam ale ..
-ale brakuje ci czegoś . -szlochnął
-Mam wszystko bo mam Ciebie..- po tych słowach Justin przygryzł wargę i się zaśmiał .  Po chwili,zaczął składać pocałunki na mojej szyi .Nasze dłonie splątały się w jedną całość a ja poczułam jak na mojej twarzy tworzy się perwersyjny uśmiech .
Justin oderwał się od mojej szyi i uniósł nade mnie . - Z czego się tak cieszysz ?
-  Cieszę się bo jesteś obok,wiesz ?
-A ja się ciesze bo mam najwspanialszą kobiete na świecie . - wyszeptał delikatnie muskając moje ramie .
Zaśmiałam się pod nosem i poprawiłam swoje nierozgarnięte włosy
Chłopak po chwili uniósł swoje ciało nad moim i zaczął bawić się kosmykami  rozczochranych włosów oraz układał je za mnie .
Ponownie uśmiech zapanował na mojej buzi i nie mogłam  powstrzymać się od śmiechu .
Gdy Justin próbował mnie pocałować do pokoju wpadł rozwścieczony Tyler .
Justin wstał z łóżka i założył spodnie a ja zarzuciłam na siebie kołdre tak aby się zakryć .
-Nie uwierzycie ! - krzyknął Tyler .
-Mów co się dzieje . - powiedział Justin .
Po spojrzeniu Tyler'a było można się domyślić że ta sprawa dotyczyła nas ..
- Dzwonił o mnie Liam,powiedział że wie gdzie jest Miley i zemści się na nas wszystkich,dosłownie .
-Skurwiel..po nim można się wszystkiego spodziewać ale skąd on wiedział że właśnie tu jesteśmy ?- parchnął wściekły Justin .
-Nie wiem justin,ale musicie się natychmiastowo wyprowadzić .
-Stary nie rób mi tego, gdzie pójdziemy ?
-Nie wiem,nie chce miec problemów przez tego typa szczególnie aby kelsey nic się nie stało .
-Chodź pogadamy to ci wszystko wytłumaczę . -Bieber objął ramieniem Tylera i wyszedł z pokoju .
Ja korzystając z chwili ubrałam się i zadzwoniłam do shannon .
-Gdzie jesteś ? szepnęłam .
-na mieście a co ?
-możemy się spotkać to pilne,tylko tak aby nas nikt nie widział ?
-Chodzi ci o tego palanta ?Jasne nie ma problemu,przyjedź do mnie do domu . Adres wyśle ci w sms'ie .
-okej a której ci pasuje ?
-Bądź o 17,do zobaczenia .
Rozłączyłam się i wstałam z łóżka.
Podeszłam do okna i spojrzałam w głęboką przestrzeń .
Bałam się wyjść z tego pomieszczenia,ponieważ tyle ludzi  kręci się po ulicach tego wielkiego miasta,a mogłam natrafić nawet na Liama . Kto wie, może jest tu gdzieś i tylko czeka na to aż wyjdę w miasto . sama nie wiem ..
Usłyszałam jakieś krzyki dochodzące z salonu,nie mogłam powstrzymać ciekawości i podeszłam do drzwi . uchyliłam je lekko i podsłuchałam ich rozmowy .
Justin siedział zamurowany przy blacie trzymając w ręce rozpalonego papierosa a po każdym zaciągnięciu zapijał go wódką .
 -Odkąd zobaczyłem tą ulotkę w jednym z klubów, cały czas prześladowały mnie różne myśli. Może źle postąpiłeś, zgłaszając się do tego ? -szepnął tyler stukając nerwowo paznokciami o drewnianą posadkę .
Justin spuścił głowę w dół i siegając reką do popielniczki strzepał popiół .
-stary,ale ja ją kocham . - mruknął .
-Ale narobiłeś jej brudu,rozumiesz ? Gdyby nie ta akcja moglibyście normalnie żyć ale ty jak zwykle obrońca wszystkiego co się rusza .
-Przestań,ja to wszystko robię z cholernej miłości do niej ! - podniósł ton .
-ta miłość ci coś nie wychodzi ..
kłapnęłam drzwiami po czym zbliżyłam się do mojej torby i wyjęłam broń wpasowując ją od razu w szlufkę  spodni .
Miałam dziwne wrażenie,że Justin o początku coś przede mną ukrywał ale narazie nie chcę do siebie dopuszczać takiej opcji  .
Wybiegłam z pokoju a Justin się odwrócił i krzyknął . " Gdzie idziesz ? "
-To już cię nie powinno obchodzić,zajmij się swoim życiem .- zarzucilam .
Nie idź do shannon,ona ma złe intencje wobec ciebie - szepnął poddenerwowany Tyler .
-Skąd ty to możesz wiedzieć ?
-Nie mieszkam z nią od dziś i wiem na co ją stać, nie raz mi wywinęła jakiś numer .Jak chcesz idz ale na własną odpowiedź .
W tej chwili nie wiedziałam co robić ,z jednej strony dlaczego miałby kłamać ? Przecież raczej nie jest taki . .
-Justin odsunął od siebie kieliszek wódki i skierował się do mnie .
-Kochanie.. *próbując mnie objąć*
-Nie dotykaj mnie. - warknęłam oburzona .
-Ale co się stało ?
-Nie wiem,wytłumacz mi to .
Tyler podniósł sie z krzesła i powiedział . " Justin powiedz jej,zasługuje na wyjaśnienia . "
Justin zawtórował tylerowi i zaprosił mnie do tego abym siadła przy stole .
Zrobiłam tak jak prosił chłopak ale bałam się tego co może mi wyjawić . że byłam tylko bezwartościową "zabawką" ? ale skąd przecież tyle się przyjaźniliśmy. nie wiem która moja myśl jest słuszna,mam nadzieję po prostu że mnie to nie zaboli ..
-Więc ..
-Przestań zgrywać się,czas to pieniądz. - burknęłam oburzona .
-Przyjaźniliśmy się około 3 lat ,twój ojciec zlecił mi jakiś rok temu ....żebym udawał twojego przyjaciela i opiekował się Tobą . żebym był takim stróżem,nie mam innego określenia . Ale ja Cię naprawdę kochaam,nie blefowałem wierz mi . - wyjękał z bólem w oczach .
Chwycił mnie za dłoń i wpatrywał z rozpaczą w oczy .
Ten fakt zamurował mnie ,sprawił że moje oczy osłupiały .Nie czułam się kompletnie w tej sytuacji . Nawet nie miałam mu tego za złe,prędzej mojemu ojcu bo nic mi nie powiedział a Justin ... a Justin po prostu dbał o moje bezpieczeństwo..
-Przepraszam  - w moich oczach pojawił się potok łez które miały chęć wylać się na zaczerwienione policzki .
-Pamiętaj że pomimo wszystko,kocham cię i będę wspierał . - przyłożył dłoń do mojego rozpalonego policzka i otarł kciukiem spływającą łze .
-Czekajcie kelsey dzwoni . -warknął tyler .
Kompletnie nie zareagowaliśmy na jego słowa i nadal wpatrywaliśmy się sobie w oczy .
Nienawidzę właśnie takich sytuacji,wolę rozmowę niż ckliwą ciszę ..
Co mnie najbardziej boli w tym wszystkim to to że jak na tą chwilę jestem jedyną osobą której życie daje
znać że jest, na własnej skórze .
Starałam się do tej pory grać twardą, lecz uczucia i emocje wzięły górę po prostu się poddałam ..
Justin uniósł kieliszek do ust i szepnął " za miłość do Ciebie kochanie "
ścisnęłam jego ręke i zawtórowałam mu .
-Justin mimo wszystko ja cię nadal kocham... - mruknęłam .
On przysunął się do mnie i lekko ugryzł moją wargę, mimo złości która mnie rozpierała nie byłam w stanie mu się oprzeć ...



środa, 24 lipca 2013

Przedstawienie nowych postaci

Tyler 2o lat - wychowywał się całe dzieciństwo z Justinem,ma 3 rodzeństwa z którymi nie utrzymuje kontaktu . Chłopcy zawsze próbowali sobie pomóc nawzajem, a kiedy mieli już tyle lat co potrzeba zaplanowali że kupią razem mieszkanie na wszelkie rzeczy. Zeby przyjść posiedzieć i pogadać . Tyler skończył z ćpaniem i piciem . Zajmuje się swoimi ambicjami oraz realizuje marzenia .
ray 21 lat zajmuje się produkowaniem broni i etc . Poznał Justina przed 2 latami gdy na torach w akcji zginęli ich wspólni przyjaciele.
Ray jest typem samotnika,nie lubi imprez ani niczego innego . Muzyka go wyzwala .

schannon 19 lat zawodowa ćpunka ale w gruncie rzeczy dobra przyjaciółka, przyjaźni się od ponad 10 lat z lindsay .Mieszkała w Californii póki nie przyjechała do Los Angeles na warsztaty malarskie .
lindsay 20 lat najlepsza przyjaciółka schannon,uwodzicielka .Zawsze ma świetne rady i jest w stanie pomóc .
W wieku 16 lat trafiła do wojska pod przymusem ojca . Ma pozwolenie na używanie i przetrzymywanie broni . Pochodzi ze Stanu Colorado z dość zamożnej rodziny .
kelsey 20 lat dziewczyna Tylera ,otwarta na świat.
Zawsze miewa świerze pomysły. Lubi przebarwiać różne rzeczy . Prowokuje zazwyczaj do kłótni. 
Projektantka artystyczna . 


TAKIE PRZEDSTAWIENIE POSTACI :)))))))


Rozdział 12

-Spokojnie Miley,będę za pół godziny a ty w ten czas spakuj się . - zarzucił.
-Za pół godziny ? Dlaczego tak długo ?
-Przepraszam nie wyrobię się wcześniej,a teraz muszę kończyć dozobaczenia ! - po chwili w mojej słuchawce przerwało sygnał.
przęłknęłam nerwowo ślinę i pokierowałam się na górę .
weszłam do pokoju jakgdyby nigdy nic i rozejrzałam się dookoła .
Sięgnęłam po torbę bez dna i rzuciłam ją na łóżko,poczym przyklękłam i zrzuciłam wszystkie ubrania leżące na wąskiej półce .
Wrzuciłam wszystkie potrzebne rzeczy do torby i zapięłam delikatnie zamek .
siadłam na brzegu łóżka by przypomnieć sobie czy przypadkiem czegoś nie zapomniałam spakować .
Chwilę potem usłyszałam kołaczące deski jakby ktoś bezpiecznie stawiał kroki .Wszystkie odgłosy dochodziły z dołu,aż bałam się pomyśleć kogo tam mogę zobaczyć .Obawiałam się najgorszego,ale niechciałam dopuścić do siebie tej myśli że Liam znowu nie daje spokoju .
Zarzuciłam na siebie pierwszą lepszą bluzę i schyliłam się do schowka by wyciągnąć po cichu broń .
Gdy zrobiłam to,ostrożnie wstałam i pokierowałam się w stronę drzwi na palcach tak aby żadne dzwięki nie dochodziły na dół .
Sunełam delikatnie stopami w stronę korytarza po czym spojrzałam na miejsce w którym znajdował się przestrzenny salon .
Z tej odległości nie byłam w stanie zobaczyć "osoby" która kręciła się po domu ,więc postanowiłam przysunąć się bliżej .
W chwili gdy miałam zamiar zejść na parter poczułam jak na mojej szyji pałętał się zimny oddech schodzący po łopatki .Zagryzłam wargę i nerwowo przełknęłam śline .
Broń którą trzymałam w dłoniach ,pod wpływem stresu wyślizgnęła mi się na ziemie .
Było tylko słychać stukot metalu o twardę podłoże,stałam się bezsilna.
Zanim bym schyliła się po pistolet było by już po mnie,nie chciałam ryzykować .
Miałam chęć odwrócić się do tyłu by stawić oko w oko z osobą która bez przerwy mnie obserwuje lecz zwyczajnie zabrakło mi odwagi . No cóż jestem człowiekiem, i mam prawo mieć lęki oraz inne objawy .
Nie  chodzi o to że boję się śmierci,nie. Tego się nie boje bo kazdego to kiedyś czeka ale tego cholernie złego przeczucia . Nie chciałam patrzeć na tą parszywą twarz Liama bo po prostu coś by we mnie pękło i...
sama nie wiem do czego była bym zdolna.
Na mojej skórze nagle poczułam dotyk dość szorstkimi rękami ,wtedy już totalnie opanował mnie strach .
Schyliłam twarz ku ziemii i przekręciłam się lekko w bok by móc ujrzeć chociaż ręce tej postaci .
-Miley coś się stało ? - usłyszałam znajomy głos .
-Liam,Justin ? -zapytałam niepewna .
-Skarbie,to ja Justin nie bój się jego tu nie ma .
Kamień spadł mi z serca .. odwróciłam się do Justina i wpadłam mu w ramiona .
-Justin,nie strasz mnie tak,naprawdę myślałam że to Liam ..
-Przepraszam,więcej tak nie zrobię obiecuje - szepnął słodkim głosem i pocałował w czubek nosa.
Mogłam się wkońcu uśmiechnąć i poczuć że nic mi nie zagraża .
Spojrzałam na Justina a on ukłonił się do mnie i musnął w kącik ust .
-Gotowa?-zapytał.
-Tak.
-Więc chodź,czas nas goni .-chłopak złapał mnie za ręke i pokierował w stronę drzwi .
Od tej chwili zaczęliśmy wyścig z czasem,każda stracona sekunda była przewagą dla Liama nie mogliśmy na to pozwolić to by nas zniszczyło ..
Justin rozejrzał się jeszcze raz po domu i zacisnął zęby z pogardą.
Zatrzasnął drzwi całym zamachem i szybkim tępem podążył do samochodu .
Stałam wprost przed szybą przedniego okna i wpatrywałam się w każdą sciekającą smugę ,nagle pomyślałam że teraz moje życie będzie tak samo wyglądało . Każda osiągnięta przez nas rzecz będzie spływała a wraz z tym  wszystko zacznie się od nowa .
Gdybym ja cokolwiek tutaj zawiniła z pewnością przyznała bym że tak powinno być lecz ja w tej całej akcji nie miałam żadnego udziału,mogłam tylko przyglądać się temu zdarzeniowi .
Ile ja bym dała za to by móc normalnie funkcjonować,by móc normalnie układać swoje zycie ,ale nie ktoś zawsze musi się wpieprzyć w butami i nanieść brudu,jedynie mogę prosić boga o to by nie pozwolił długo przetrwać tej sytuacji ...
-Miley,wszystko dobrze ? -mruknął Justin szturchając mnie za ramie .
-Tak,po prostu..po prostu myślałam o tej całej sytuacji .
-Nie myśl o tym,nie dam cię skrzywdzić pamiętaj !
przejechał swoją chropowatą ręką po moim ramieniu i kazał natychmiastowo wsiąść do samochodu więc zrobiłam to .
Spojrzałam na dom z którym tyle przeżyłam,tyle mnie z nim łączyło a od tak wszystkie wspomnienia musiałam wyrzucić w dal,aż łza kręciła się w oku .
-Miley to tylko dom .. - powiedział szorstkim głosem
-Niby tak,ale za dużo miałam z nim wspomnień ..
-Kochanie,wszystko kiedyś przemija tak samo jak wspomnienia. Wiesz że od teraz zaczeliśmy nowe życie ?
-wiem,chociaż cięzko jest mi się oswoić z tą myślą ..
-Niestety,ale mam nadzieje że to nam jakoś wynagrodzi .- po czym odchylił głowę na bok i przetarł ręką swój mokry kark .
Skinęłam tylko głową na to co powiedział a mój wzrok tuż po tym zatrzymał się na zaparowanej szybie .
Wyciągnęłam w jej stronę dłoń i zaczęłam rysować przerózne rzeczy .
Wywijałam palcami serduszka,kółeczka i inne .
chuchnęłam na szybkę i napisałam delikatnie zaokrąglając litery Justin+Miley=Forever Together .
Gdy Justin spojrzał zatarłam cały napis zarzucając w jego stronę uśmiechem a on na to zachichotał pod nosem jednak nawet to nie poprawiło sytuacji która się zrodziła ..
Założyłam nogi na framugę okna i oparłam ramię o siedzenie .
Justin spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem i szepnął .
-Frustrujesz mnie,wiesz ?
-Czym ? *śmiech*
-Tą pozycją ..- mruknął skrępowany .
-ale przecież jest normalna,o co ci znowu chodzi ?
-Wiem że jest normalna ale zarazem taka nie przyzwoita .
-Uspokój się i patrz na drogę,misiu .
Justin w net skierował swój pozorny wzrok na drogę,a ja zaczęłam się śmiać .
W głowie nadal chodziły mi myśli,że nie dam rady i nie zdołam sobie poradzić z tym co nas czeka .
Myśl że moja kariera kończy się właśnie w tym punkcie i to ile fanów zawiodłam,rozbija mi serce .
Nie wiem czy będę w stanie to skończyć,za wiele lat włożyłam w próby wybicia się na świecie,za wiele przeszłam i zarazem straciłam by móc to rzucić,wiem zachowuje się jak skończona egoistka ale nie chcę stracić tych lat cięzkiej pracy oraz fanów ..
-Halo,Miley już jesteśmy - powiedział podniesionym tonem .
-A no tak,przepraszam myślałam .
-Zdaje mi się że za dużo myślisz,dzisiaj pomogę ci zapomnieć. Chodź .
Wyszłam z samochodu cofając się do bagażnika po torbę niestety justin wyprzedził mnie i sam złapał za walizę bez dna  .
Oparłam się o samochód i uniosłam wzrok na przeciw mnie ,dziwne .
Nigdy nie byłam w tym miejscu,szczególnie że bywałam u Biebera dosyć często ...
-Justin,gdzie jesteśmy ?
-Niespodzianka,chodź kochanie. -wyciągnął do mnie dłoń i puścił oczko poprawiając nieustannie włosy .
złapałam go za ręke i pokierowałam się wraz za nim,byłam ciekawa co mnie czeka .
Rozglądając się po tej dzielnicy,nie zauważyłam czegoś niepokojącego wręcz przeciwnie była za "cicho" miałam nadzieję że to nie są jego głupkowate zabawy .
Jak weszliśmy do budynku,od razu poczułam ciepło .Nie takie zwykłe ciepło,lecz takie ciepło rodzinne ale i tak wciąz drepowałam po stromych schodach,przechodząc na coraz wyższy stopień .
opadałam z sił,za dużo wszystkiego ..
-No jesteśmy - uśmiechnął się .
-No wkońcu,moje nogi dłuższej drogi by nie wytrzymały .
Chłopak przysunął się do mnie i przywarł do ściany smakując moje usta ,nie mogłam oprzeć się jego namiętnym pocałunkom rozpalały mnie,naprawdę .
oderwałam od siebie Justina z niechęcią  i zapowiedziałam .
-Justin,wchodzimy ?
-tak czekaj . - nagle zapukał w drewniane drzwi które znajdowały się naprzeciwko nas,moim oczom ukazał się przystojny i dość wysportowany chłopak . Justin na przywitanie podał mu mocny uścisk dłoni jak starzy,dobrzy przyjaciele ..
Tyler,to moja dziewczyna Miley .
-Miło mi , cieszę się że zdecydowałeś u nas zostać - podszedł do mnie i mocno objął dłoń .
Justin masz mi coś do powiedzenia ? - Szturchnęłam go nerwowo ramieniem .
-Tyler,to mój najlepszy przyjaciel . Wcześniej gdy miałem trudne chwilę pomieszkiwałem u niego nie bój się .
-Aha,czyli my tu zamieszkamy ?
-Jak narazie tak,musimy .
-no jasne .. - Justin próbował mnie objąc ramieniem lecz go odepchnęłam i poszłam do salonu w którym mieli być ci wszyscy "ludzie"
Dziewczyny i Ray poznajcie dziewczynę Justina, Miley ! - krzyknął Tyler .
Uśmiechnęłam się sztucznie i nakierowałam się do tamtych dziewczyn .
-Cześć miło mi Kelsey .-wyciągnęła do mnie jako 1 ręke . Wyczułam że mogę się z nią zaprzyjaźnić ..
-Miley,również .
-Słyszałam o tej całej aferze z Liamem,widzę że on nigdy nie daje spokoju . - powiedziała wściekła,
-Znałaś go może ?
-Jasne,przez niego miałam poważne problemy z prawem i ogólnie,szkoda gadać nawet .
-Wiem,durny typ .
-Masz szczęście dziewczyno,Justin to złoty chłopak rzadko na takiego można trafić . Pasujecie o siebie oby jak najdłużej to przetrwało . - po tych słowach zrobiło mi się naprawdę miło pod sercem,dziewczyna mnie nie zna a sypie komplementami . To naprawdę miłe .
-Dziękuje,a że tak zapytam ty nie masz faceta ? -zapytałam lekko zawstydzona .
-Tyler,to mój narzeczony .Planowaliśmy ślub jakoś niedługo .
-A długo już jesteście razem ? coraz nachalniej zarzucałam słowem .
-około 4 lat .
-Wow dość długo ..
-Tak wiem,ale chodź poznam cię ze wszystkimi . -Chwyciła mnie za dłoń i zaciągnęła do innych .
Miley to ray,Shannon i lindsay .
Hej miło mi -wyciągnęłam dłoń .
Wszyscy takim samym tonem odpowiedzieli .
Odwróciłam się w stronę Justina i zobaczyłam go z alkoholem w łapie,miałam chęc pójśc i mu ją wytrącić ale wkońu nie jesteśmy niewolnikami związku ..
Dziewczyny co wy na to by się trochę zabawić z tej okazji ? -krzyknęła pełna radości kelsey .
-a ja ? -wyszeptał ray . -kelsey klepnęła go w ramię i kazała iść do chłopaków.
-DZIEWCZYNY BAWIMY SIĘ,OD TEGO JEST NOC !
-Jak ? -zapytałam .
-Chodź,pokażemy ci .
Poszłam w ślad kelsey i weszłąm do wielkiego pomieszczenia .
Już wiedziałam jak chciałą się zabawić,prochy . W sumie od czasu do czasu można czemu nie .
Wciągałas kiedyś ? -zarzuciła Shannon .
-Tak od czasu do czasu .
Pochyliła się nade mną i posypała na mój palec biały proszek .
-Mam to wciągać ?
-Nie głuptasie,to dla mnie pokazuje ci jak można .
Zatkała jedną dziurke w nosie i na raz wciągnęła ściężkę białego proszku .
otarła załzawione oczy chusteczką i zaśmiała się .
-To był jeden ze sposobów miley każdy może inaczej . przez dolara albo przez słomke . Spróbujesz ? - mruknęła zachęcająco kelsey .
-To daj z dolara . - wszystkie dziewczyny zrobiły wielkie "ooooouuuuu" i pogratulowały odwagi . Odparłam do nich uśmiechem a kelsey spoglądając na mnie co chwilę sypała równą działkę .
-No masz mała,na dobry początek .
Zwinęłam rulonik dolara i przysunęłam się do stołu .
-No to za lepsze zycie dziewczyny . -krzyknęłam .
i gwałtownie wciągnęłam białą substancje . Poczułam jak coś zaczęło mnie świerzbić w nosie nic oprócz tego .
-Trzymasz się ? -zmartwiła się kelsey .
-Nic nie odczułam .-powiedziałam .
Dziewczyny się zdziwiły i zaproponowały żeby dla rozluźnienia wciągnąć jeszcze raz,no to się zgodziłam .
Ale pożałowałam za to ...
Wciągaj Miley ! -krzyki zapadały coraz głośniej w moją głowę. .
Następna kreska wciągnięta .
Teraz dopiero poczułam skutki .
Świat zaczął wirować a mi wszystko zdawało się fikcją,wymyśloną rzeczywistością .
-i jak ?
-Zajebiście ! haha .
-No i dobrze, Shannon już poszła z rayem do pokoju czekać tylko aż justin tu przyjdzie ,buzi i narazie . -kelsey cmoknęła mnie w policzek i wyszła ..
[WSZYSTKO SIĘ URWAŁO ...]

RANO..
Obudziłam się kompletnie naga,obok Justina też gołego .
Nie pamiętam nic z wczorajszego wieczoru,staram się przypomnieć to ale jakoś nieudolnie .
Głowa mi pękała i czułam się zmęczona ...
-Justin obudź się ! -walnęłam go poduszką w twarz .
-Coś się stało kochanie ? -objął mnie ręką za biodro .
-Tak,nic kurwa nie pamiętam . oświeć mnie .
Widać było że chłopak się trochę skrępował,widocznie coś odwaliłam ..
-Zrobiliśmy to ..- wyszeptał z niechęcią,stale drapiąc się po głowie .
-Ale co ? Jeszcze raz .
-Uprawialiśmy naprawdę dziki seks .
-ale jak cholera ?!
-Byłaś naćpana, i to bardzo .
-Nie nie wierzę w to co słyszę Justin powiedz że to nie jest prawda .......................


_____________________________________________________________________________________________

I JAK WAM PODOBA SIĘ TEN ROZDZIAŁ ? < 3
KOMENTUJCIE < 3




środa, 17 lipca 2013

Rozdział 11

Justin naprawdę czuję,że to wszystko co stało się przedtem było tylko grą wstępną,w tej chwili może nas czekać prawdziwe niebezpieczeństwo - Dorzuciłam przerażona .
-Nie martw się Miley,tym razem już koniec chorych gierek .Od razu dostanie kulkę w łeb-powiedział pewny siebie .
-Justin przestań da się inaczej to załatwić ..
-Może się da,ale ja nie chcę i proszę nie rozmawiajmy na ten temat- powiedział przygnębiony .
Westchnęłam i nerwowo zacisnęłam zęby .
Czułam jak we mnie pulsuje cała niepohamowana złość,w tej chwili miałam chęć rozwalić wszystko co było wokół mnie ,nie zważając na to jakie skutki może to wywołać.
Chłopak spojrzał na mnie swoim dość chłodnym wzrokiem i oblizał wargi.
Moje oczy pod wpływem łez ,zaczęły błyszczeć niczym gromada rozgwiazd na niebie ,poczułam się fatalnie .. wkońcu pokierowałam wzrok na niespokojną twarz Justina , zmuszałam oczy do tego aby mokra substancja nie wypłynęła z nich lecz oderwały się spod kontroli .
Łza po łzie ściekała z policzka na mój podkoszulek . Spuściłam głowę w dół i otarłam całe zapłakane oczy .
Serce mi pękało na samą myśl ,że Bieber nie doceniał mojego zdania,nie liczył się z tym że nie chcę go stracić 2-gi raz .On nie wie jak to jest poczuć się wtedy,kiedy z najbliższej osoby ucieka ci życie . Jeszcze wszystko dzieje się w twoich ramionach . To jest szokujące doznanie,doprawdy jeszcze całkowicie się nie otrząsnęłam z tego koszmaru który miał miejsce chwilę temu ..
Moje szlochanie zmobilizowało Justina do tego,aby objąć mnie ramieniem .
ehh..przepraszam Miley-wyszeptał .
Zamilczałam a jego słowa bardziej pobudziły mnie do płaczu .
-Miley,wiem co czujesz po prostu on musi zrozumieć pewne rzeczy i dać ci święty spokój .Nie pozwolę by Cię dalej krzywdził rozumiesz ? Jesteś całym moim światem .-spojrzał na mnie swoim zmartwionym wzrokiem i zacisnął mocno pięści .
Głęboko odetchnęłam z ulgą i złapałam chłopaka za rękę .
Nawet nie wiesz co ja przeżywałam kiedy zobaczyłam cię całego zakrwawionego - wymruczałam .
-Przepraszam postaram się to inaczej załatwić ok ?
-Zobaczymy ..
-No nie smuć się już kochanie-nagle pocałował mnie w policzek i uśmiechnął się szeroko .
Starając poprawić jakoś samopoczucie Justina,uśmiechnęłam się od ucha do ucha bo wiedziałam że wtedy i on będzie radosny ,lecz był on taki na przymus ..
Tylko miałam złotych myśli które chciałam przekazać Bieberowi,niestety zabrakło mi potrzebnych słów co by mogły je określić .
Gdy sobie tak siedziałam przed oknem,poczułam się bardzo osamotniona , poczułam jakbym nigdy nikogo nie miała kto by się mną przejmował .
Co z tego że potrafie otworzyć przed kimś serce,skoro nikt nie chcę się nim w odpowiedni sposób zaopiekować ..
Gdy byliśmy już na miejscu poczułam dziwne przeczucie że coś się zaraz stanie,skroń zaczęła mi mocno pulsować  a ja nie mogłam złapać głębższego oddechu .
Czułam jak w moim ciele zaczyna wszystko pulsować i nabierać szybszego tętna .
łapliwie wciągałam powietrze które miałam pod dostatkiem ,myślałam że to tylko złudzenie lub miejscowy ból .
Justin zauważył dyskomfort który mnie doskwierał i postanowił podejść .
-Co ci jest ? -zapytał .
Po chwili poczułam jak moje ciało zaczyna coraz bardziej promieniować ..
-Nie wiem justin,źle się czuje.
-Spokojnie,miley-  przytrzymał moje ramię, a od razu wszystko mi przeszło .
-jak to zrobiłeś ? -zapytałam zdumiona .
-Ale co ?
-No to,juz mi przeszło ..
-Kochanie,po prostu ci się zdwało - przytulił mnie i pocałował w czoło po czym złapał za dłoń i zaprowadził do domu .
Jak już weszłam do domu,poczułam się tak inaczej .
Mimo że to tylko 2 dni,strasznie stęskniłam się za nim .
usiadłam na brzegu szuflady która stała przed pokoju, i cofnęłam się myślami o tyłu .
Jednak nie przypomniało mi się to ,na czym mi zależało . Same steki bzdur i niepotrzebne sytaucje .
Wstałąm i pokierowałam się do pokoju .
Weszłam delikatnie na palcach,zsuwając każdy centymetr materiału który znajdował się na moim ciele .
Nie ukrywając zmęczenia,subtelnym ruchem poszłąm w stronę łazienki i weszłam pod prysznic .
Czułam jak po moim ciele spływa ten cały brud a wraz z nim te wszystkie niepokojące myśli .
Lecz zastanawiało mnie jeszcze jedno,dlaczego Liam nie może tak po prostu odpuścić,dlaczego nie może pogodzić się z tym że juz nigdy mnie nie odzyska ?
Z jednej strony komiczne,a z drugiej nie do pojęcia jak zwykły człowiek,może cię aż tak nienawidzić ..
przerwałam to bo i tak dalsze rozmyślanie o jego postępowaniu raczej nic by nie dało,i wylazłam spod prysznica owijając wokół piersi jedwabny ręcznik .
Lekkim posunięciem stóp,znalazłam się w pokoju .
Justin stał  niedaleko od okna i wpatrywał się w przestrzeń którą otaczała ciemna mgła .
Przysunęłam się do chłopaka, a moje ręce wylądowały na jego mocnych barkach .
-O czym tak rozmyślasz ? -zapytałam .
-Sam nie wiem. Mam pustkę w głowie .
-Jeżeli chodzi o Liama, proszę nie przejmuj się . Są masy ciekawszych rzeczy niż myślenie o tym śmieciu naprawdę . - musnęłam ustami jego szyję .
Przechylił głowę na bok i cicho jęknął .
-Wiem,ale ja tak nie mogę
-To postaraj się dla mnie * przejechałam ręką wzdłóż jego szyi *
Odwrócił się do mnie na pięcie i objął wokół bioder .
-No, dla Ciebie mogę się postarać o tym nie myśleć ..-złozył pocałunek na moim dekoldzie i pokierował w stronę łóżka .
Zerwał ze mnie lekki ręcznik,i popchnął na na łóżko .
Nagle zaczął namiętnie całować moją szyje,po czym stopniowo zjeżdżał w dół a ja wtopiłam swoje palce w jego rozczochrane włosy i delikatnie je przeczesałam.
zjechał w dół po przez piersi,ramiona,brzuch aż doszedł do podbrzusza .
-Justin,nie ..-wypowiedziałam zniechęcona .
-Ale co ?
-Nic nie będzie,przy najmniej nie narazie ..
-Rozumiem Cię i nie naciskam - podniósł się i przywarł o mnie całując w usta .
Wtuliłam się w tors Justina i zaczęłam go gładzić ręką .
-wiesz co,chciałbym się zmienić . -zebrało nam się na szczerość .
-Ale kochanie nie musisz,dla mnie jesteś idealny i nie musisz nic w sobie zmieniać . - wybęłtałam zmęczona.
-Chcę,bo czuje że czegoś mi brakuje ..
-ehh * cmoknęłam go w żebro *Jak chcesz,jeśli tak czujesz to tak zrób .
Odwróciłam się w drugą stronę a chłopak przytulił mnie mocno pod piersiami i gładził ustami po ramieniu .
Poczułam się bezpiecznie,że wkońcu w spokoju mogę usnąć ...



RANO........

Wstałam i przeciągnęłam się wyspana .
Sięgnęłam ręką do tyłu szukając Justina ..
-Justin,jesteś tutaj .?
Nie usłyszałam odpowiedzi ,co dało mi powód do zmartwienia .
zarzuciłam się w dół po ręcznik i obkręciłam go do okoła pasa ,
Przeszłam się po pokoju i nadal go nie było .
dobiegający dzwięk telefonu z pokoju nie pozwolił mi spokojnie przejść i od razu do  niego podbiegłam .
-Halo ?
-No cześć, ja pojechałem na miasto musiałem coś załatwić - zarzucił justin .
-Martwiłam się,co się stało i która godzina ?
- Nie masz o co zaraz będę .
Tuż zobaczyłam jak w moją szybę leci nieposkromiony kamień * trzask*
-Co się dzieje miley ? - krzyknął justin .
-Nie wiem,to się robi bardziej podejrzane .Ktoś wybił mi okno kamieniem .. a czekaj jest tam jakaś kartka .
-to podejdź i zobacz co tam piszę .
W moją szybę uderzył wielki kamień,wiadome było kto to zrobił .
Te chore gry Liama robią się groźne ...
- I co tam piszę ? - zapytał Justin .
Rozwinęłam kartkę która była ułożona w malutki prostokącik , w tamtej chwili na mojej twarzy zapanował strach i niepokój ..
-Justin nie zgadniesz ... - wyszeptałam przerażona .
-co się stało ?
-To był Liam, napisał "ZNAJDĘ CIĘ" zaczynam się bać Justin ...
-Nie bój się kochanie, pakuj się i jedziemy do mnie ..
W tamtej chwili moje serce mocno przyśpieszyło tętno ,nie mogłam go pohamować .
Widać że to nie koniec gierek tego palanta ehh..........

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 10

Postanowiłam że dzisiaj nie pojadę do domu,bo chcę zostać przy Justinie ,jestem mu to winna.
Noc była tak przyjemnie chłodna,że sama prosiła o to żeby usnąć.
Chcąc wciągnąć haust czystego powietrza, Przeszłam się w stronę okna. Stanęłam u brzego framugi i spojrzałam na miasto . Miliony świateł rozwidlały ruchliwe Los Angeles a z góry spoglądałam na ludzi . Wydawali się tacy mali i bezradni ,calkiem komiczne .
Pomyśleć że osoby które odeszły ,widzą nas we właśnie taki sposób .
W tamtej chwili pomyślałam że  chciała bym poczuć się jak  opiekun,jak taki patron Justina który będzie w stanie ochronić go przed niebezpieczeństwem,który bedzie pilnował jego oddechu podczas snu ,oraz aby żaden zły koszmar mu się nie przyśnił .
Siedzłam na niskim krześle,wtulona w swoją czarną,polarową bluzę .
Każdy ruch,każdy oddech i każde uderzenie serca chłopaka wprowadzały mnie w błogi nastrój aż nie mogłam odpędzić od siebie uśmiechu .
Gladziłam dłonią jego powywijane we wszystkie strony włosy i wpatrywałam się na jego malinowe usta,  miałam chęć mocno i czule pocałować go a potem  wtulić się w jego obszerne ramiona tak by poczuć się bezpiecznie .
Właśnie w tamtej sytuacji zrozumiałam,że nie mogę odstawiać Justina na bok. nie mogę nieskończenie odkładać go na później jak jakąś zabawkę że raz się nim pobawie ,powiem że kocham a potem wyrzucę po prostu jak śmiecia i zapomnę o tym co nas łączyło .
Miłość ,te słowo za wiele znaczy żeby zabawiać się czyimiś uczuciami . Jeśli kocham to stale jeśli się bawie nie kochałam nigdy ..
Teraz podjełam decyzję ostateczną .
Chcę być z Justinem na zawsze chcę mieć w nim oparcie tak jak on we mnie, dopełnimy się nawzajem .Gdy zacznę płakać on nie spyta się dlaczego płacze tylko bez wahań mocno mnie przytuli,gdy powiem że go nienawidzę on powie że mnie kocha, gdy nie wyduszę z siebie ani jednego słowa on spyta co się stało ,gdy powiem że źle wyglądam on odpowie " Jesteś piękna "z uśmiechem na twarzy . Taka moja wersja,tego jak powinno być .
Po tym całym zamieszaniu czuję że wkońcu  jest wszystko wporządku ,nawet nie wiecie z jaką rodoscią wypowiadam te słowa .Mogę spokojnie siedzieć w domu z myślą że nie jestem zagrożona.Za to co Justin zrobił dla mnie chcę mu to wszystko wynagrodzić w jakiś magiczny sposób ,tak zeby on poczuł się szczęśliwy a na mojej buzi zapanowała wyczekiwana radość.
Oparłam się o barierkę łóżka i delikatnym ruchem powiek ,zamknęłam przemęczone oczy.
oddalając się w głeboki sen .

PORANEK ....

W nocy,sen kładł mi się tak mocno na powieki że nie powstrzymałam tego i usnęlam na barjerce szpitalnego łóżka.
Gdy się przebudziłam poraziły mnie mocne promienie słońca a moje oczy zesłupiały.
Ziewnęłam lekko i otarłam twarz rękami .
Spojrzałam na łóżko a Justina gdzieś zniknął , raz jeszcze przetarłam mocno zaspane oczy i popatrzyłam na łóżko ,z myślą że coś mi się przewidziało .
Jednak go nie było,po chwili usłysząłam radosny śmiech Justina który dochodził z korytarza .
Podniosłam swoje ciało które było oparte o metalową rurkę przyczepionął do łóżka i pokierowałam się w stronę drzwi .
Rozciągnęłam się delikatnie i stanęłam przy futrynie po czym oparłam  się o nią .
Nagle zobaczyłam jak Bieber jeździ po całym oddziale dziecęcym z kroplówką ,taki radosny .Bawił,śmiał się i robił zdjęcia za malutkimi fanami ,było to naprawdę przeurocze .
Uśmiechnęłam się szeroko i pomyślałam jakiego wspaniałego mam chłopaka, nawet w takiej chwili poczucie humoru go nie zawodzi .
Pielęgniarka krzyknęła do Justina.
-Panie Bieber ! Nie powienien pan tak latać po wszystkich odziałach dziecęcych bo potem nie będzie pan w stanie złapać oddechu a ja napewno nie będę latała co chwilę z wodą . Proszę do swojego pokoju .
-Oj pani.. pani Kelsey * Justin spojrzał na plakietkę Pielegniarki * proszę się nie martwić nic mi się nie stanie,dla dzieci zrobię wszystko ! Kocham ich . - Chłopak spojrzał na nią błagalnym wzrokiem a ona machnęła ręką jakby było jej to obojętne i odeszła na inny oddział .
Widziałam jak na jego twarzy co chwilę pojawiał się słodki uśmiech i nieprzezorny śmiech .
Było to widoczne że zabawa z dziecmi daje mu niesamowitą radość i poprawę nastroju .
Do końca życia będę chyba dziękowała bogu za to że uratował go przed tą tragedią ,naprawdę nie mogę się do tego przyzwyczaić . Nie że nie cieszy mnie to ,tylko jestem w szoku i mam wieeeeelki powód do tego by dalej dumnie kroczyć przez życie ,właśnie z nim ...

Justin obejrzał się za siebie i ujrzał mnie rozglądającą się we wszystkie możliwe strony.
Co chwilę uśmiechałam się i poprawiałam włosy. Teraz  zauważyłam Justina którego od dawna pragnęłam . Takiego spokojnego, kochanego i szczęśliwego .
wkońcu nasze  wzroki natknęły się na Siebie .Zakryłam twarz rękawem i spusciłam ją w dół .
Chłopak przeprosił dzieci i szybko pokierował swoim ciałem w moją stronę .
-Cześć kochanie - powiedział i na przywitanie pocałował mnie mocno w usta .
-Kocham Cię bardzo,bardzo,bardzo mocno - rzuciłam się w jego ramiona a on wtulił mnie w swoje ciało i nie chciał puścić .
-Nawet nie wiesz jak się cieszę że Cię mam - wyszeptałam .
-Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego że byłaś całą noc, dzięki tobie tutaj jestem i Cię przytulam . Dzięki Tobie moje serce bije . -złapał za moją rękę i przyłożył ją do swojej klatki piersiowej .Uniosłam głowę w górę i spojrzałam w jego zielone oczy które pod wpływem mocnego słońca zrobiły się intensywnie zielone .
-Kochanie...eh nie mogła bym bez Ciebie żyć , serce by mi pękło życie bez Ciebie to nie życie . - Justin uniósł moją głowę łapiąc za podbródek ,otarł swój nos o czubek mojego nosa i przymierzył się do pocałunku . Musnął lekko mnie w usta, i spojrzał na moje oczy zaczerwienione od płaczu .
Nie płacz -otarł łzy które nasuwały się na moje policzki . - jesteś taka piękna -swobodnie ton jego głosu przeszedł z szorstkiego na luźny .
Wziełąm głeboki oddech, wciągając przez nozdrza chłodne powietrze ,które miało mi pomóc się rozluźnić ..
-Chcę być już przy Tobie , nie chcę cię opuszczać ..-rzekłam .
Justin przygryzł wargę i głęboko odetchnął .
-Wiem,ja też chcę .- chłopak skinął i oparł głowę na moim ramieniu .  rękami powędrowałam na jego odstające łopatki ,jednocześnie dotykając ich .
Przepraszam za to jaki byłem wcześniej,byłem pod presją bo za wszelką cenę próbowałem Cię ochronić ale jestem do bani .... nie wyszło mi ...- mruknął smutny .
-Złapałam go za przeczerwienie policzki i patrząc mu wprost w oczy szepnęłam - Dla mnie jesteś idealny,tylko Ciebie chcę w życiu rozumiesz ?
-Kocham cię Smiley ,co ja bym bez Ciebie zrobił . - po czym namiętnie mnie pocałował .
Następne łzy radości wypływały z moich przespanych oczu . Poczułam dziwne uczucie w brzuchu ale nie zważałam na to .
Przez chwilę wpatrywaliśmy się w nasze oczy . Moje serce biło jak szalone, zaczął się teraz nieustatek radości .
Gdy Justin próbował mnie znowu pocałować ,przerwała nam pielęgniarka .
-Panie Justinie,koniec tych czułości i zapraszam na łóżko .
Justin się zaśmiał i spojrzał na mnie,po czym pocałował mnie w usta i zrobił to o co prosiła go lekarka .
-Co u pani słychać ?-zarzucił Justin .
-Lepiej być nie mogło,proszę dać rękę bo muszę zmierzyć panu ciśnienie .-odpowiedziała tym swoim cholernie zapracowanym głosem .
Chwilę potem gdy pielęgniarka już wychodziła chłopak zapytał .
-Czy mogę dzisiaj wyjść ?
-Bóg pana opuścił ? W takim stanie? Nie ma mowy .
-Nalegam - dorzucił
-Nie i koniec .-powiedziała ostatecznie .
-Wie pani istnieje takie coś jak wyjście pacjenta za własną wolą .
Ona odwrociła się w moją stronę pokazała palecem na Justina i zaśmiała się .
-Slyszalaś go ? Bo ja nie . - wyszła z pokoju a ja głęboko westchnęłam i siadłam na łóżku obok szatyna .
-Justin może to zły wybór żeby wyjść ?
-Nie interesuje mnie to ,chcę wyjść i tyle -zrobił grymasa na twarzy .
-Dobra .. skoro tak uważasz .-powiedziałam szeptem .
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i przytulił się .
Przejechałam dłonią po jego plecach i skierowałam wzrok na kłócącą się pare w korytarzu .

Wyzywali się od najgorszych,obarczali złymi słowami a po chwili mocno się do siebie przytulili i pocałowali .
Smutne,jak w dzisiejszych czasach coraz więcej związków się nie szanuje ,rodzą się kłótnie o najprostsze w prostocie rzeczy ...
Miley co się stało ? -Burknął zaniepokojony .
-Nie nic .. patrzyłam na tamtą parę ..
-Nie przejmuj się z nami tak nie będzie - pocałował mnie w rękę .
-Mam nadzieję ..
Justin wstał z łóżka i złapał mnie za rękę kierując w jakieś miejsce .
-Gdzie idziemy ? -Zapytałam .
-Wychodzimy ze szpitala .- zarzucił z uśmiechem na twarzy .
-Justin jesteś niemożliwy .
-Wiem że mnie kochasz .- powiedział cwaniacko.
-nie pukając wszedł do gabinetu i powiedział .
-Wychodzę !
-Oj oj oj oj .. panie Bieber .-machnął ręką .
-Mogę wyjść za własną zgodą prawda ?
-Oczywiście ale...
-Więc wychodzę miłego dnia życzę .justin nie spoglądając na niego ,wyszedł z gabinetu i pokierował się po swoje ubrania .
Justin wchodząc do swojego pokoju szybko wskoczył w spodnie i koszulę po czym przeczesał palcami włosy w lustrze i wyciągnął telefon .
Cholera jest 11:56 ! Za 4 minuty pani Kelsey ma dyżur chodź ! -Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy biec .
Nie pamiętam kiedy tak się ostatnio śmiałam .
Wybiegliśmy ze szpitala i podeszliśmy do samochodu .
Zatrzymaliśmy się a ja zapytałam .
-Dlaczego właściwie uciekaliśmy ? -Zarzuciłam łapiąc powietrze .
-Bo ona by mnie nie wypuściła .- odpowiedział zdychany .
Szukałam natarczywie kluczyków od samochodu . Na szczęście po minucie zauważyłam że zatrzasnęłam je w środku .
Pociągnęłam za klamkę a drzwi  same się otworzyły .
Wsiadliśmy i odjechaliśmy ...
-Justin ty to masz pomysły .
-No nie ? Miałem wogóle nie zachodzić,ale głupio by to wyglądało taki ja w stroju .
-Wariat ! - zaśmiałam się w głos .
Ten pomysł Justina był lekko zwariowany,ale muszę przyznać że zainponował mi tym . Nie myślałam że on tak potrafi ,bez słowa wyjść ze szpitala jak gdyby nigdy nic .Kocham tego zwariowanego 19 latka .
Po chwili usłyszałam donośny dźwięk dzwoniącego telefonu .
-Justin to twój ?
Chłopak spojrzał na swój telefon .-nie nikt nie dzwoni .
Rozpaczliwie szukałam telefonu w torbie bez dna . Tuż znalazł się w moim posiadaniu i  odebrałam .
-halo ?
-PAMIĘTAJ TO JESZCZE NIE KONIEC,ZNISZCZE WAS I ZNAJDĘ WSZĘDZIE WIĘC WASZE KRYCIE  NIC WAM NIE DA .
O co ci chodzi ? Nie możesz dać mi spokoju ?
-NIE NIE MOGĘ . DZIEŃ I NOC. BĘDĘ MODLIŁ SIĘ O TO ŻEBY WAS UNICESTWIĆ ..-nagle przerwało sygnał w telefonie .
Potym telefonie zmroziło mi krew w żyłach ..
-Miley co jest ? -Dopytywał Justin .
-On dzwonił ..-rzekłam zamarła .
-ale kto ? -zapytał dociekliwie .
-LIAM...justin stanie się coś gorszego niż wcześniej ...czuję to ..

wtorek, 9 lipca 2013

NIEDŁUGO TRAILER PT " ONE LOVE "
WSZYSTKO BĘDZIE STWORZONE OD POCZĄTKU OPOWIADANIA :)


Rozdział 9


Justin spojrzał na mnie swoimi przeszklonymi od bólu oczami i dał mi potajemny znak że od teraz wszystko zależy ode mnie ,że tylko ja jestem w stanie uratować nam życia .
W tamtej chwili ciarki przeszły po moim wychłodzonym ciele, stałam wmurowana obok Liama i w dalszym ciągu trzymałam broń przy jego skroni naciskając lekko za spust .
Bieber wykrwawiał się leżąc nieprzytomny na ziemii ,chciałam mu pomóc,chciałam żeby przeżył ale nie miałam sposobu jak to zrobić .Zwyczajnie mogłam strzelić Liamowi  kulkę w łeb i bylo by po sprawie,ale ja tak nie umiem ..
Gdy patrzyłam jak Chłopak umiera ,w moich oczach pojawiały się łzy a w dłoniach pełno agresji do wyładowania . Po chwili cała trójka zaczęła uciekać ,krzyknęłam "Stójcie" i nagle nacisnęłam z determinacją za spust . Niewiarygodne . Nigdy nie obchodziłam się z bronią ,nie umiałam jej nawet utrzymać w dłoniach a teraz ? Wycelowałam wprost w liama .Trafiłam na kość rdzenną czyli kręgosłup. Z daleka jakieś jasno żółte światła oświecały moją bladą twarz . Zakryłam twarz rękawem i podeszłam do Justina .
-Justin ! Spójrz na mnie ! Justin, proszę nie rób mi tego ! nie możesz tak po prostu odejść ! Kocham Cię ! - po czym wpadłam w płacz .
Siedziałam na ziemii a w swój tułów wtulałam głowę chłopaka .
Byłam cała brudna od krwi która lała się z twarzy justina, nie wiedziałam co zrobić by go uratować .
W tamtej chwili wiedziałam że mogę stracić najważniejszą do tej pory osobę w moim życiu przez to że wmieszałam go we wszystko co związane z tym sadystą ..
Podniosłam głowę a światła latarki oślepiły moje oczy ,byłe one tak jaskrawe że nie mogłam ani chwili dłuzej na nie patrzeć .
Ten ostatni raz spojrzałam w mu w oczy,ten ostatni raz dotykałam go ,tym razem już ostatnim trzymałam mój cały świat w rękach .
Czułam jak jego serce z minuty na minute zaczyna wolniej bić,czułam jak tętno pulsowało coraz mocniej . Z sekundy na sekunde traciłam go a wraz z nim odchodziło moje serce . Miałam mu tyle do powiedzenia, tyle do wyjaśnienia . Chciałam mu dać moją miłość,chciałam by zadbał o moje serce,żeby go zmienił . Wszystko przepadło jak kamień w wodę przeze mnie ...
Justin ocknął się delikatnie.
Oblizał usta i zaczął szukac czegoś wzrokiem ,pędził nim w stronę dobiegającego blasku .
Zauważyłam w jego oczach mętlik w którym nie mógł się odnaleźć .Chciał ale nie miał wystarczająco siły by uwolnić się stamtąd .Chciałam mu pomóc chciałam być przy nim uwolnić go od cierpienia ale nie mogłam wiele zdziałać ..
Pochyliłam twarz nad nim zarzucając włosami .
moje ręce znalazły się na jego policzkach przepełnionych brudną  krwią . Spojrzałam na niego ..
-Justin ! Spójrz na mnie ! wiem że mnie słyszysz proszę zrób to ! - krzyknęłam do niego cała zalana łzami .Na jego widok moje Serce sypało się na drobne kawałeczki byłam już całkowicie bezradna ...
Po chwili Justin przechylił głowę na bok i spojrzał mi w oczy , na jego twarzy pojawił się uśmiech promienny jak słońce. nagle uniósł dłoń do mojej twarzy i otarł kciukiem wypływającą łzę z mojego oka.
-Nie płacz kochanie,będzie dobrze .Musi być .-powiedział spokojnym głosem .
Złapałam za jego szorstką rękę i trzymałam ją na swoim zaczerwienionym od płaczu policzku .
-Justin proszę nie odchódź, nie możesz mi tego zrobić .-wyszeptałam .
-Przepraszam Miley, zawsze dążyłem do tego by Cię uszczęśliwić .Po prostu.. po prostu chciałem żebyś mnie pokochała ...jesteś byłaś i będziesz w moim sercu ,będę czuwal nad Tobą z góry - powoli przyciągnął mnie do siebie i złożył pocałunek na  ustach zatracając się w tym .
Puścił mnie ze swoich objęć i wylądował na ziemii .
-Do cholery pomóżcie mi on umiera ! -krzyknęłam pełna żalu oraz bólu .Miałam wtedy nadzieję że pomogą mi go uratować ..
Podbiegło do mnie 2 mężczyzn pytając co się stało.
odpowiedziałam im że Justin został pobity przez mojego byłego chłopaka i jego kolegów , wkroczyłam w akcje akurat wtedy kiedy pistolet miał wejść w grę .
natychmiastowo podnieśli go i zanieśli w stronę samochodu .
Wstałam i pokierowałam się za nimi .
-Pani nie może jechać z nami -powiedział 1 z policjantów.
-Dlaczego ?!-zapytałam donośnym głosem .
-Przepraszam musimy się spieszyć..odrzekł ,zmieniając temat .
Bit mojego serca przyśpieszył do jednego uderzenia na sekundę .Adrenalina podniosła ciśnienie .
Teraz liczyło się tylko to co może wydarzyć się z Justinem ..
Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam wraz za tamtym autem.
Miałam 100 procentową nadzieje że będzie dobrze .
Zawsze trzeba mieć nadzieję,bo cuda się zdarzają .
Justin był za dobrym człowiekiem ,bóg nie pozwolił by mu od tak odejść ,ochroni go .
Trzymając dłonie na kierownicy czułam jak w moich żyłach krew się gotuje a co chwilę zaciskałam nerwowo pięści .
Chciałam znaleźć się teraz obok Justina,czuć jego narastający puls chciałam być w tej trudnej chwili razem z nim .Móc trzymać go za dłoń,lecz oni mi nie pozwolili nie wiadomo z jakiej przyczyny .
Na ulicach było ciemno, a latarnie rozświetlały konary drzew .Wtedy widziałam najdrobniejsze szczegóły .
W głowie tylko jedna myśl,jedna osoba .Justin ..
Do dzisiaj zastanawiam się dlaczego wprowadziłam w swoje życie kogoś takiego jak Liama,może dlatego bo zauroczyłam się w nim ? W jego gestach,w jego słowach ale to i tak było tylko zauroczenie ,nie mogę nazwać tego miłością ..
Dojechaliśmy już pod szpital .
Wysiadłam  z auta i zatrzasnęłam drzwi zapominając o kluczykach w stacyjce .
Machnęłam ręką  pobiegłam do szpitala .
-A pani dokąd ? -złapała mnie za ramie pielęgniarka .
-Mojego nażyczonego przed chwilą przywiezli tutaj do szpitala . - rzuciłam błagalnie .
-Proszę podać nazwisko pacjenta .
-Justin Bieber ...- chwilę spoglądała na mnie i zajrzała w kartotekę po czym kazała mi usiąść .
-Proszę czekać będziemy panią powiadamiać o stanie pacjenta .
-Dobrze dziękuje . -  wolnym krokiem podeszłam do stolika przy którym siadłam .
Nerwowo łapałam się za głowę i stukałam paznokciami o blad .
Zjechałam dłońmi w dół nasuwając je do środka kieszeni .
Natarczywie szukałam telefonu w przedziurawionej kieszonce kurtki .Gdy go wkońcu odszukałam , powolutku przekręciłam go w zdłuż i oglądałam nasze wspólne zdjęcia .
Łza po łzie poniewierała się na moim policzku .
Ocierałam je w delikatny sposób chusteczką która znajdowała się w mojej kieszonce .
Po chwili pielęgniarka z którą niedawno rozmawiałam kierowała się w moją stronę z sali operacyjnej .
Wstałam z chwiejącego  się krzesła i szybkim posunięciem stopy znalazłam się obok niej .
-I jak ? -wyszeptałam .
-Niestety nie jest dobrze,pacjent dostał wylewu wewnętrznego wątroby i nie wiadomo jak to się dalej powiedzie .. - powiedziała spoglądając mi ukradkiem w oczy .
-Ale jaka jest szansa że przeżyje ?
-pół na pól , chłopak ma mocny organizm,przy takich uderzeniach przeciętny człowiek wykrwawił by się na miejscu . Jest pani chyba jego motywacją do dalszego życia . - wyszemrała z uśmiechem .
-dziękuje..- zaśmiałam się .
-Proszę się trzymać i nie tracić nadzieji , bo cuda zawsze były i będą . Będziemy robić co w naszej mocy by móc go uratować ... - złapała mnie przyjacielsko za ramię , mrugnęła i pokierowała się na salę .
Spojrzałam na zegar i co chwilę kręciłam się koło sali . Spoglądałam na leżącego Justina z wielką nadzieją w oczach .
Po jakichś 20 minutach rozbolały mnie stopy i postanowiłam siąść na krześle .
 Moje powieki robiły się coraz cięższe i cięższe . Nie mogłam powstrzymać snu który chciał mnie złapać ....


3 GODZINY PÓŹNIEJ .....


-halo,proszę pani słyszy mnie pani ? - lekko otwierając oczy zobaczyłam rozmazaną postać która szarpała mnie za ramię .
-Co się stało ? -powiedziałam zachrypniętym głosem .
-Operacja skończona .. - Gdy usłyszałam te słowa zerwałam się dziko z krzesła . Otarłam moje zaspane powieki i rzekłam .
-Proszę mówić , i nie trzymać mnie w niepewności .
2 lekarzy spojrzała na mnie srogim wzrokiem,wiedziałam że coś jest grane .nie chciałam usłyszeć tych słów które krążą mi teraz po głowie .Nie chciałam tego słyszeć ..
-Operacja .... operacja się udała . Chłopak przeżył .
W tamtej chwili serce z radości podskoczyło mi do gardła, a uśmiech nie znikał z mojej twarzy .
-Naprawdę ?! Boże dziękuje ! - rzuciłam się w objęcia pielęgniarki i dziękowałam jej za wszystko co dla mnie zrobiła .
Tak samo też postąpiłam z lekarzami .
-Mogę pójść do niego ? -zarzuciałam ze łzami w oczach .
-Proszę . Potem prosił bym panią żeby przyszła pani do biura wypełnić ankietę .
-dobrze . Jeszcze raz dziękuje ! -krzyknęlam przepełniona radością .
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Justina śpiącego słodko na boku , wtulonego w pierzową poduszkę .
Siadłam na stołku i rękami kiziałam go po włosach twarzy i ramionach ,.
-Wiedziałam że nie zostawisz mnie,wiedziałam że przetrwasz . Bóg nie pozwolił by ci o tak po prostu odejść .dziękuje że mnie nie opuściłeś kochanie ....

poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 8

Po wszystkim co się stało chciałam odpocząć ,chciałam mieć wkońcu święty spokój za dużo tego wszystkiego na raz ,ale okazało się że nie był to koniec naszych problemów..
[JUSTIN]:
[WŁĄCZ PODKŁAD 1]
Słyszałem delikatny oddech Miley, kiedy ostrożnie bawiłem się jej włosami. Jej nagie ciało było przyciśnięte do mojego, a nasze nogi były splecione razem. Wziąłem głęboki oddech, przypominając sobie kilka ostatnich nocy.
Wszystko wydawało się być jedną, wielką plamą. Mój mózg nie był w stanie przetrawić informacji, że moje życie stało się nigdy nie kończącą  operą mydlaną.
Miley wtuliła się we mnie, a ja nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu, obserwując jak spała. Wyglądała tak spokojnie, przez co jeszcze bardziej zabolało mnie to, co miało się wydarzyć jutro.
Sama myśl, że miałem zostawić ją samą w domu i rozprawić się z Liamem sprawiała, że mój żołądek zaciskał się nieprzyjemnie.Boję się że on może w to wciągnąć ją,może jej się coś stać przez te chore gierki tego palanta ,nie dam jej skrzywdzić ..
Obserwując jak śpi i jak jej klatka piersiowa powoli porusza się w dół i w górę pomyślałem, jak daleko zaszliśmy jako para.
Słowo „para” sprawiało, że chciało mi się śmiać.
Kto by pomyślał, że ja, Justin Bieber, znów będę w związku?
Na pewno nie .
Nie mogłem jednak narzekać. Nie mam pojęcia co bym zrobił, gdyby nie pocałował jej tamtego dnia na plaży,chociaż długo zwlękała z tym to i tak jestem szczęśliwy .
Miley owinęła ramię wokół mojego biodra, przyciskając twarz do mojej klatki piersiowej. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu, patrząc na nią.
- On zapłaci za to, co ci zrobił – mruknąłem do niej. – Upewnię się, że poczuje wszystko to… co zrobił tobie.
Złożyłem pocałunek na czubku jej głowy i oparłem na niej podbródkiem, wzdychając.
- Mam tylko nadzieję, że nic złego się nie stanie.
Po chwili spoglądając na nią  przejechałem palcem po jej twarzy i wzdłuż szyi, po czym pochyliłem się, żeby ją pocałować.
 Kocham cię – mruknąłem.
 Ja ciebie też – szepnęła, przyciągając mnie do siebie bliżej.
Chciałem po prostu uczynić ją najszczęśliwszą dziewczyną  na świecie,chciałem ją chronić całym moim sercem,aby nie stała jej się nigdy krzywda,na tym mi zależy .Zasługuje na to .
Po chwili delikatnie kładąc na bok miley,wstałem i pokierowałem się w stronę kuchni .
Stanęłem przy oknie spoglądając w pustą przestrzeń która była na dworze ,rozglądałem się nerwowo .
On w każdej chwili mógł się tu pojawić ,mógł ją zabrać,mógł jej coś zrobić .
Przysięgam że odkąd tu jestem włos jej z głowy nie spadnie chociaż miałbym przypłacić za to życiem .
Odwróciłem się na pięcie i sięgnełem na zamach po papierosy.
Wyciągnęłem z opakowania jednego i spokojnie przekręcając wahadełko w zapalniczce odpaliłem go .
Upajałem się do końca .
oparłem się o framugę okna i rozmyślałem o tym czy powiedzieć Miley całą prawdę związano ze mną .
W sumie i tak wszystko się okaże jutro .
Najgorsza będzie jej reakcja ,obawiam że to wszystko pęknie .
Zgasiłem papierosa w popielniczce i pokierowałem się do Miley .
Ostatni już raz odwróciłem się w stronę okna i poszedłem .
Lekkim ruchem aby nie obudzić jej ,położyłem się .
Moja dłoń znajdowała się w jej włosach po czym wtuliłem się do jej piersi i przemyślałem to żeby usnąć.
[MILEY]:
Justin leżał tak słodko wtulony we mnie ,że aż żal było wstawać .
Po chwili usłyszałam jak coś kołacze pod drzwiami .
Zerwałam się z łóżka i nałożyłam szlafrok który wisiał na drzwiach  mojego pokoju .
Zbiegłam na dół i spojrzałam przez klamerkę od drzwi .
Nikogo tam nie było ,jedynie na wycieraczce leżał biały,prostokątny kawałek papieru .
Uchyliłam lekko drzwi i rozejrzałam się w obydwie strony .
Okolica była pusta, nikogo nie było w zasięgu mojego wzroku .
Pochyliłam się lekko i podniosłam ją .
Była to koperta,nie zaadresowana ,bez nazwiska i imienia .Jedyne co się znajdowało na wierzchu to mały czarny znaczek przypominjący serce .
Rozejrzalam się ponownie i trzasnęłam drzwiami .
Oparłam się o ścianę i końcem paznokcia,otworzyłam kopertówkę .Była tam mała zwinięta karteczka . Postanowiłam że odwinę ją oraz zobacze co jest w niej zawarte.
Porzuciłam kopertę i zwinnym ruchem palców zobaczyłam co się w niej znajduje .
Były to małe skrawki,raczej litery wycięte z jakiejś gazety .
Słowa które były tam znalezione brzmiały tak ..
"ŚMIERĆ JEST BLISKO,CZUWAJ "
wiedziałam że to chore gierki Liama więc poszłam obudzić Justina i mu to pokazać .
Gdy byłam już w moim pokoju Justin gdzieś wyparował .
Chodziłam ze strachem w oczach po całym domu poszukując Biebera .W telefonie wykręciłam jego numer i próbowałam się do niego dodzwonić .Dźwięk dochodził z łazienki .Podbiegłam tam ,lecz Justina tam nie było .podjęłam telefon chłopaka w dłonie i przeszukiwałam wiadomości .
Nagle trafiłam na niesamowitą wiadomość .
Dokładnie chodzi o miejsce spotkania Justina z liamem .
Był to stary las przy Laides Street .
Tak pomyśląłam że muszę się tam znajdować i nie odpuszcze tego .
Położyłam telefon Chłopaka na blacie i poszłam do pokoju.
W drodzę spotkałam Biebera paradującego w samym ręczniku .
-Wiesz jak się o Ciebie martwiłam ?! Gdzie ty się podziewałeś ,latałam po całym domu by Cię znaleźć .
-Kochanie,..-przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej .
-słucham ?-wyszeptałam .
-Brałem prysznic,nie trzeba było się martwić -mruknął ,a po chwili skierował swoje usta na moje i zaczął je dziko całować przygryzając lekko moją dolną wargę .
-Dobrze ..patrz na to co Liam wrzucił do skrzynki .
-Straszyć to on sobie może swoich przygłupów z branży a nie mnie -rzucił szarmancko .
-Masz racje..-dorzuciłam .
-Muszę gdzieś wyjść ..
-po co i gdzie ?
-Muszę pozałatwiać sprawy,akurat będę jechał koło Lindsay to cię podrzucę .
-Ja zostaje .-parsknęłam .
-Nie ,musisz jechać nie zostawie Cię tu ..
Na prośbę Justina postawiłam na to że wpadnę do niej a potem udam się do lasu ..
Po godzinie Justin dowiozł mnie do Lindsay i pożegnał mówiąc "Pamiętaj ,pod żadnym pozorem nie wychodż z domu ,Kocham Cię "po czym złożył pocałunek na moją szyję,wsiadł do auta i odjechał ...
Od tamtej pory zaczęłam wszystko po kolei opracowywać ....
[JUSTIN]:
Szczerze ?Nie bałem się śmierci,ani ryzyka niczego .
Jedynie bałem się o Miley .
Była najważniejsza,nie chciałem aby została po tym wszystkim sama,on nie dał by jej spokoju.Dręczył by ją nachodził a ja nie miałbym na to żadnego wpływu .
Póki mam czas muszę jakoś temu zaradzić...
Stając w niekończącym się korku,uświadamiałem sobie jak bardzo ją kocham i chcę z nią być .Miałem ją tylko chronić i dbać o to by krzywda jej się nie stała .Kochałem ją zawsze lecz nie umiałem tego pokazywać ani wyrażać bo to nie było w moim stylu ...
Gdy ten wielki postój samochodów ruszył , ja przyspieszyłem tępo i pojechałem do swojego domu .
Jak pomyśle o tym że on jej chcę zrobić krzywdę krew mnie zalewa .
Zaczęło się sciemniać ,nie zostało mi wiele czasu .natychmiast dojechałem do domu i wbiegłem do mojego pokoju .
Otworzyłem kuferek z bronią i sięgnęłem po jedną z nich .
Nabiłem lewarek i spojrzałem na zegarek .
Godzina 11:23.
Jak ten czas szybko zleciał ,nie wiadomo gdzie i jak .
Złapałem za telefon i odblokowałem ekran .Na wielkim wyświetlaczu pokazała się moja,mała Miley .Łapie mnie za serce gdy myślę że zginę i zostawie ją samą .Z oczu ulała mi się mokra substancja.
Przetarłem ją dłonią i krzyknęłem "DAM RADĘ ,NIE PODDAM SIĘ !"
Ruszyłem w stronę samochodu i odjechałem .W drodzę napisałem sms'a do mamy i Lindsay z prośbą o to by zaopiekowały się nią w razie czego .
Przypominam sobie chwilę związane z Miley .Mam nadzieję że ona nigdy nie wymarze ich z pamięci ...
Byłem już w czarnym ponurym lesie .
Wysiadłem z auta i w szlufkę od spodni,wsadziłem kaliber po czym zakryłem go moją białą koszulą.
Narzuciłem na głowę kaptur i podążyłem w wyznaczone miejsce .
Było ciemno jak cholera,a wokół wszędzie tylko krzaki i drzewa ze wsząd mógł na mnie naskoczyć ,ale miałem cichą nadzieję że zachowa się jak facet i będzie grał feir ,nie tak jak zawsze .Przez jego nieumyślne Zabawy,zginęli przypadkowi ludzie dlaczego nikt tą sprawą jeszcze się nie zajął ? Proste, boją się go .A ja jestem inny i dam mu radę mimo jego krzywych akcji..
Byłem już na środku miejsca w którym mieliśmy się spotkać ,wiatr zawiewał moje pokreconę włosy .a zimny odór pałętał się po moim ciele .W końcu przywołałem go krzykiem ..
-pokaż się tchórzu,wiem że tu jesteś i tylko czekasz na odpowiedni moment aby sparaliżować mnie . Zachowaj się jak facet z jajami .Co sam nie umiesz zawalczyć o swoją racje tylko kimś się wysługujesz ? -Zaśmiałem się w głos .
-Jestem sam ,zdziwiony ? -Odrzekł .
-Nie.
Co gotowy na śmierć ?- zarzucił .
-Chciałeś powiedzieć gotowy na zwycięstwo -zarzuciłem śmiechem i podbiegłem do niego. Powalając go na twardę podłoże,zaczęłem okładać go pięściami do nieustatku .
-Dlaczego tak ci zależy na tym by skrzywdzić Miley ?!-krzyknęłem mu wprost w twarz.
-Bo zasługuje na to ,gdybyś się nie mieszał się w jej życie ,miałbyś spokojne życie . Teraz właśnie go straciłeś - Liam  wykorzystując moment ,przewrócił mnie na ziemie po czym zaczął okładać pięściami po twarzy bez pohamowań .zakryłem twarz rękami złożonymi na krzyż i starałem się opierać uderzenia.
-A ty zapłacisz za wszystko -spojrzał w górę i się zaśmial .-bieber,to twój koniec .
-O ,czyżby ?-parchnęłem śmiechem i przekreciłem się w drugą stronę .
przewróciłem się na drugą stronę .Złapałem go za szyje i naparzałem go łapami po pysku ,wytykając za co każde uderzenie .Robiłem to z taką pasją i zaangażowaniem .Mógłbym do końca życia wykonywać taką robotę,bo sądzę że niejeden taki drań chowa się w świecie.
Gdy na chwilę zastopowałem ,zobaczyłem jak z jego twarzy polewa się krew .Nie było mi go ani trochę szkoda ,bo zasłużył na to co mu się należało .On nagle uśmiechną się arogancko .wtedy miałem zamiar znowu go uderzyć ale coś mnie wstrzymało ..
Odwróciłem się a tu  dwóch facetów z bandy przytrzymywało moje dłonie .
Jeden złapał mnie za kark i nachylił ,wyjmując powoli ze szlufki moich spodni broń. Od tamtej srogiej chwili byłem skazany na własne ręce,nie pozostało mi nic innego ..
tuż po chwili Liam wstał i otarł twarz z krwi,wiedziałem że nie będzie ze mną dobrze bo miał przewagę liczebną .Spojrzał na mnie i  z zamachem walną mnie z całej siły w brzuch .Zacisnęłem zęby i krzyknęłem : Wiedziałem że nie będziesz sam .
-A co ty myślałeś że na takie coś będę brudził ręce ?- *Cała 3 parchnęła śmiechem *
Czułem się wtedy taki dziwnie bezsilny, nabijali się ze mnie a ja mogłem tylko patrzeć na to..
-Myślałem że jesteś odważny ale co nawet takiego biebera się boisz  .-powiedziałem z cwaniackim uśmiechem na ustach .
On ponownie się zamachnął i tym razem strzelił mnie w szczękę .
Bił do upadłego a ja nie mogłem nic zrobić .Wiedziałem że przegram .opadałem z sił a każdy cios wydawał się mocniejszy .
Wstawaj pajacu !-krzyknął mi jeden z nich w ucho .
Wyplułem krew która zbierała mi się w kąciku ust i spojrzałem w przejrzyste niebo .
Czułem jak ta cała substancja,ociekała mną .biała koszula zamieniła się w czerwoną .
W moich oczach zrobiła się szara mgła .Wszystko zaczęło zanikać .
To był koniec ,wiedział że to zrobię ,że przyjdę i będę walczył .
Wyciągnął pistolet i wycelował we mnie mówiąc :-Masz ostatnie życzenie ,-wypowiedzial pełen śmiechu i zemsty "
-Tak mam ,wypchaj się frajerze ."
Moje oczy ujrzały Miley składającą broń przy głowie liama .
-Puśccie go albo rozwale mu łeb -krzyknęła przewracając spust .
Puszczajcie go !- wydarł się zdesperowany Liam .
Wiedziałem wtedy że ujdę z życiem ....


DEDYK DLA KAROLINY WACHOWIAK <3