sobota, 2 listopada 2013

Rozdzial 25 - Unfaithful

"Nienawidzić kogoś to dawać dowód, że się jest go wartym, że nie ma istotnej różnicy między nim a sobą."
***
[ PODKŁAD #3- WŁĄCZ TO ! ]
Miałam chęć podejść do niego i zatrzymać przy sobie,lecz serce nie pozwoliło tak łatwo wygrać .
Jego szczeniackie zachowanie nie zasługiwało na wybaczenie,mimo tego jakim wielkim uczuciem go darzyłam,starałam się być silna tak jak zawsze mi powtarzano ale ja jak zwykle nie zdołałam opanować emocji które gotowały się w środku .
Weszłam roztrzęsiona do domu,nie domykając  lekko drzwi .
Przeszłam wolnym krokiem po przez kuchnie i zmierzyłam Tyler'a wzrokiem .
-Co się stało ? - zapytał jakby nic .
-A czy to twoja sprawa? Nie . -spuściłam głowę w dół i weszłam do pokoju,zatrzaskując mosiężne drzwi za moją piętą .
Powoli dochodziłam do wniosku,że te całe paplaniny o naszym związku były dokładne i sprecyzowane iż ciężko mi to przyznać... zgodne z prawdą .
Nie pasowaliśmy do siebie cóż,tak bywa . To nie prawda że przeciwieństwa się przyciągają,odpychaliśmy za kązdym razem kiedy byliśmy blisko ku wygranej,coś nas spychało z pasa,i zawsze zaczynaliśmy od nowa lecz nie dawaliśmy za wygraną,nigdy .
Niestety teraz się poddaje,nie mam już sił na to wszystko,mimo że go kocham nie daje rady,nie czuję się stabilnie,tak jak grunt miałby się zaraz zawalić .
Nie potrzebuje problemów,potrzebuję szczęścia ... ale nie z Justinem .
On obsesyjnie próbował mnie uszczęśliwić,nie chciałam tego ..
Chciałam zwykłego prostego życia,by móc cieszyć się wschodem słońca i ciepłym wiatrem który przeplatał się przez moje ciało,podczas kiedy Justin ucałował by mnie delikatnie w policzek i powiedział te dwa proste słowa "Kocham Cię " .

Czy do szczęścia trzeba wiele ? Nie,po prostu trzeba odpowiedniej osoby obok ciebie ..


Mimo że z Justinem nie skończyłam ostatecznie,to  czuję jakbym właśnie wyrzucała z głowy wszystkie wspomnienia,nawet te dobre . Bo po co pamiętać rzeczy które wypalały w twoim sercu dziurę ? Po co przypominać sobie wszystkie dobre wspomnienia i wylewać morze Łez ?
Był czas w którym płakałam bo traciłam wszystkich po kolei,teraz to oni zapłaczą bo stracą mnie,całkowicie

.Przyzwyczaiłam się, że ludzie, na których zależy mi najbardziej, zwyczajnie odchodzą. Zostawiają mnie dla własnego szczęścia. Mają gdzieś moje życie i moje problemy. Nie obchodzi ich to, że dla nich byłam gotowa skoczyć w ogień, poświęcić wszystko, co mam. I to jest trochę przykre,lecz wiem że nie zostawię tak tego,odpłacę moje krzywdy, nie pozwolę więcej tego robić .

Siadłam na łóżku i wyciągnęłam dłoń do matowej półki na której leżała cała sterta filmów,miałam chęć na jakiś subtelny lekko romantyczny film, z nutką smutku .
Mogłam pójść i najzwyczajniej zalać moje gardło alkoholem ,ale nie chciałam,nie miałam chęci nawet ruszyć się z pokoju,ta atmosfera mi pasowała .
Przekładając kasety z ręki do ręki zauważyłam starą,nie podpisaną płytę bez żadnej okładki,nie  potrafiąc oprzeć się ciekawości ,wysunęłam płytę z opakowania i włożyłam ją do DVD .
W tym samym momencie usłyszałam awanturę na zewnątrz,wstałam na palcach i podsłuchałam urywki rozmowy .


-Wpuść mnie !
-Koleś, ona cię nie chcę widzieć,zrozum i zluzuj.
-Ale ja mam  dla niej coś ważnego
-To dasz jej kiedy indziej !
-Ale ja ją kocham,chcę jej wszystko powiedzieć !

Nie wahając się dłużej otworzyłam drzwi,i ze złością na zębach szepnęłam :
-Wynoś się "
Wyciągnął dłonie w moją stronę i szepnął - Przepraszam,nie chciałem cię zranić,nie chcę Cię stracić . "
-wiesz kiedy docenisz, że mnie straciłeś? kiedy budząc się rano z problemem nie będziesz mógł wykręcić mojego numeru, bo będziesz wiedział, że już nie odbiorę.boli,nie ? - powiedziałam lekko łkając
-sapnął zirytowany i krzyknął " kocham Cię,jesteś całym moim światem nie mogę pozwolić ci odejść ...*wziął głęboki oddech i zmienił ton * jeśli mnie opuścisz,przestanę oddychać,nie będę żył .Myślisz że jeślibym cię nie kochał zabiegałbym tak rozpaczliwie o Ciebie ? Że biegałbym w kółko za Tobą prosząc o wybaczenie ?

Podszedł i objął w swoje dłonie moje policzki szepcząc "Nie pozwolę Ci od tak odejść,rozumiesz? " Czułam każdo jego słowo na mojej skórze,co wprowadzało mnie w błogi stan, nie umiałam się oprzeć jego gestom,jego cudownym oczom,nie potrafiłam oprzeć się jemu całemu,bo nadal go kochałam...
-Justin....po co to robisz ? - spojrzałam przeszklonymi oczami na jego malinowe usta .
-Walczę o Ciebie,przyszedłem dać Ci dowód na moją niewinność. - wręczył mi w dłonie jego telefon i odtworzył cało wydarzenie .

-Czy teraz mi wierzysz ? podniósł mój podbródek i zbliżał się o pocałunku.
Oderwałam się,a moja nienawiść i chęć zemsty zanikła .
-Justin daj mi czas, nie potrafię wszystkiego ułożyć od razu .
-Nie naciskam,kiedy będziesz gotowa daj mi znać - ucałował mój zarumieniony policzek i wyszedł .
Przeczesałam palcami grzywkę i wybuchłam złością w duchu " Nie wierzę w to wszystko,to jakaś pojebana gra"
i pobiegłam do pokoju,obejrzeć dyskietke .

-Czemu to nie działa? - szepnełam do siebie
Walnęłam w to stare pudło i zobaczyłam moje 18 urodziny,a na nich Justin . Z moich oczu poleciały łzy,zrozumiałam że o tą miłość trzeba walczyć.
Cofam wszystkie złe słowa,naprawdę nie umiem inaczej "