P.O.V Miley
Biegłam w stronę wschodzącego słońca,łzy ociekały na moje opuchnięte policzki a ja czułam jak moje serce wzmacnia uderzenia wewnątrz klatki piersiowej .
Nadal nie mogłam pojąć do jakiego czynu się posunęłam,wiedziałam że ta informacja złamała by życie Justinowi na co nie chciałabym pozwolić .
Po cholerę ja do niego szłam ?! Co we mnie wstąpiło? Chcę cofnąć czas,chcę aby to się nie wydarzyło..przecież Justin mi tego nie wybaczy ...
Na sekundę zatrzymałam się i wyciągnęłam nadgarstek aby zobaczyć która nastaje godzina,gdy ujrzałam godzinę odbijającą się w wyświetlaczu zegarka przeraziłam się .
Narastała powoli 10:00 .
Miałam uczcić to wszystko z Tylerem, muszę iść do Justin'a ...nie wytrzymuję tego psychicznie,jeszcze ta sytuacja która zrodziła się między mną a Jackiem ..
Poprawiłam nerwowo odstającą sukienkę i pobiegłam dalej,brakowało mi tchu ale szczerze zależało mi na czasie..
Mój telefon zaczął dawać dobitne znaki że ktoś próbuje się ze mną skontaktować, szlak ! zależy mi na czasie a ktoś się dobija do mojego telefonu.
-Słucham ?-szepnęłam zmęczonym głosem .
-Gdzie jesteś ?-usłyszałam zmartwiony głos Tyler'a .
-Wracam do domu,przepraszam nasze spotkanie się trochę przedłużyło. Wytłumaczę Ci wszystko w domu .- zaśmiałam się dla upozorowania sprawy .
-No dobrze..mogłaś się chociażby odezwać,martwiłem się.
-Nie było o co,ale dzięki .Czy mogę liczyć na mocną kawę z twojej strony ?
-Tak,czekam .
-Dziękuje,pa. - po krótkiej konwersacji rozłączyłam się i wsunęłam z powrotem telefon do skórzanej torebki .
Teraz zwolniłam trochę tempo,i szłam jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło .To wszystko pętało się po mojej głowie,zadręczałam się bezcelowo .
`Pamiętaj Miley,nieważne co by się wydarzyło . Moje serce będzie należało do Ciebie,ponieważ ty mi uświadomiłaś jak to jest być kochanym .Tobie zawdzięczam życie kochanie.`
`A co jeśli zdarzy się coś,czego nie był byś mi w stanie wybaczyć ? `
`Zawsze Cię będę kochał. Jesteś dla mnie najważniejsza `
Dziwne tak wykorzystać te słowa prawda ?
Nie powiem mu przecież tak ` Pamiętasz ? mówiłeś że wszystko mi wybaczysz bo mnie kochasz,więc mówię ci że Cię zdradziłam . ale co tam,przecież mnie kochasz ` Absurdalne ..
Serce podskoczyło mi do gardła na samą myśl że mu muszę to powiedzieć.. ale tak czy inaczej to by się wydało .
Zachowałam się jak dziwka,nie mam na siebie innego określenia .
Tego samego dnia byłam u Justina,całowałam go pieściłam a pare godzin później oddałam się w ramiona innego ? ...
JUSTIN:
-Bieber mam dla Ciebie dobrą wiadomość,ktoś załatwił ci wyjście stąd - powiedziała policjantka oziębłym głosem .
-Kto?
-Nie obchodzi mnie to,idziesz czy nie ?
Wstałem z ławy i wyszedłem z celi,a ona pożegnała mnie chłodnym spojrzeniem .
-Zebym Cie tu więcej nie widziała.-po czym zaśmiałem się jej w twarz .
Domyslałem się że był to ojciec Miley,wiedziałem że nie ma dobrych zamiarów lecz mimo to,interesowało mnie to co ma mi do zaoferowania .
To tylko jeden dzień,a ja czułem się jakby minął miesiąc . W końcu świeże powietrze dotarło do moich płuc,nie zniósł bym woni papierosów i wilgoci która zalegała w tamtym pomieszczeniu .
W moją twarz padł promień słońca,ciekawe która była godzina ..
-Justin,jak miło cię widzieć - uśmiechnął się cwaniacko ojciec miley .
Sam ten fakt że mnie wyciągnął,pociągnął mnie do wysłuchania go .
-Czego chcesz ? - w duchu zarzucałem przekleństwami .
-Co ty taki nie miły Justin.,podejdź - zarzucił zaciągając się papierosem który utrzymywał się w jego dłoni .
-Mów dlaczego mnie wyciągnąłeś .
Rozejrzał się nerwowo - chodź i przestań pieprzyć w kółko to samo .
Skinąłem głową i poszedłem śladami Ray'a .
Trochę dziwnie się czułem,ale co muszę posłuchać tego jebanego gadania.
Wsiadłem do samochodu i przytaknąłem -gadaj .
-Otóż,Miley to nie jest dziewczyna dla Ciebie .
-Który raz mi to już mówisz ?- syknąłem .
-Słuchaj i nie przerywaj . Dopóki sprawa się nie wyjaśni musisz zakończyć z nią znajomość,dla własnego dobra .- zakończył swoją wypowiedź .
-Nie ma mowy .-zaśmiałem się .
-Nie nie ma mowy,tylko kurwa ma być tak jak ja mówie,bo inaczej wpakuje cię na dożywocie i zobaczymy kto się będzie śmiał .-szarpnął mnie za kawałek materiału .
-A potem?
-teraz jest teraz, potem się zobaczy .
-Jesteś chory,bo jeśli myślisz że zakończę z nią związek to się grubo mylisz .
-Chcesz się przekonać ?
MILEY
Szłam dobre 20 minut i w końcu dotarłam do domu ,a moje szpilki nie dawały za wygraną.
Zapukałam o drzwi i czekałam aż Tyler je otworzy,ponieważ z tych nerwów zapomniałam klucza .
-Jesteś ! Martwiłem się . - otworzył drzwi i przytulił .
-Nie było o co Tyler.- uśmiechnęłam się .
Pierwsze co zrobiłam po wejściu do domu to zrzucił ten ciężar z moich opuchniętych nóg i siadłam na kanapie . W głowie obmyślałam plan co by było dobrą wymówką na dzisiejszą noc .
-No to mów,dlaczego to spotkanie się tak na dłuższą metę przeciągnęło - zapytał podejrzliwie jakby wiedział co jest na rzeczy i przy okazji podał mi gorący kubek kawy .
-Nie przeciągnęło się,tylko gdy wracałam do domu noah zadzwoniła bym do niej wpadła bo ojciec znów pojechał na hazard,nie chciałam by była sama .- szepnęłam patrząc w głąb jego oczu .
Upiłam z szklanki łyk kawy i odstawiłam ją na stół ,nie mogłam przełknąć nawet śliny z tego wszystkiego,krtań samowolnie mi się zaciskała .
-No dobra,a dlaczego nie dzwoniłaś? - dręczył mnie dennymi pytaniami .
-Nie wiem, nie wiem..- mruknęłam zakłopotana .
Jesteś głodna ?
-Nie dzięki .
Po chwili usłyszałam jak ktoś puka do drzwi,bez wahań wstałam i otworzyłam je .
Nie wiedziałam kto o tej porze mógł wpaść do domu,chyba że Tyler kogoś zaprosił ..
- Zapraszałeś kogoś ? - krzyknęłam z przedpokoju .
-Nie,napewno nie .
Gdy otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się Justin ,byłam taka podekscytowana że go widzę,lecz ta błoga chwila trwała ułamek sekundy . .
-Justin? Co ty tu robisz ?- szarpnęłam .
Popchnął mnie barkiem,i wszedł do naszego pokoju bez słowa .
Pobiegłam za nim i wysokim tonem zapytałam ponownie .
-Justin,słyszysz mnie ?!
-To koniec- rzucił wpychając w swoj podręczny plecak ciuchy .
-Co?
-To koniec kurwa,nie dam z siebie robić kretyna.Wiem że puszczasz się na prawo i lewo,dlaczego wcześniej tego nie widziałem .. -w tej chwili mnie zamurowało,nie wiedziałam skąd jak i od kogo ...
-Co ?! Niby z kim?! Justin to nie prawda. - syknęłam wściekła .
Justin się odwrócił w moją stronę,zacisnął pięści i głośno przełknął ślinę. -Nie chcę już z tobą być rozumiesz .
Mój świat się zawalił ...
Zapiął zamek od plecaka a kiedy szatyn chciał wyjść,nie próbowałam go nawet zatrzymać..Nie wiedziałam co jest grane w moim życiu zapanował mętlik ..
-Nie pisz,nie dzwoń,nic kurwa nie chcę Cię znać ! -pokazał gest dłonią i wybiegł z domu .
-Tyler, widziałeś to ?!
-Tak.
-I co ty tak też bez słowa?!
-Nie,nieważne dowiesz się kiedy będzie odpowiedni czas.
-Jaki czas ?!
-Nic.
Kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć,jak zareagować .Wszystko wychodziło poza normę ..
Wybiegłam za Justinem by dowiedzieć się co się dzieję.
Niestety czekała mnie nie miła niespodzianka .....
PRZEPRASZAM ŻE TAKIE KRÓTKIE,PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO NIE DODAJE ALE MAM NOWĄ SZKOŁĘ I MUSZĘ KUĆ ANGIELSKI .
NASTĘPNY NAPISZĘ JUTRO WIECZOREM :*
piękne hehehe
OdpowiedzUsuńJprdl !? Justin co ci odjebało??? Skad on sie o tym dowiedzial ?Straszne czekam na nn :*
OdpowiedzUsuń