poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 5

Justin starał się jak mógł aby sprawić mi jakoś przyjemność bądź żeby uśmiech pokazał się na mojej  twarzy.
To i tak nic nie zmieniało , na psychice kołatały mi się różne myśli ..
Czy naprawdę podjęłam słuszną decyzje dając szanse Justinowi ? Kocham go nawet bardzo,ale nie umiem,nie potrafie wyobrazić sobie nas szczęśliwych ...
Moje serce pęka,bo robię mu tylko nadzieję na to że będzie dobrze i ułoży się ..
Nie chcę go zranić ale moim zachowaniem jeszcze bardziej to robię wbijam mu nóż w plecy ..
Chcę powrócić do dnia kiedy to wszystko się zaczęło , żeby nie dać mu się pocałować tylko cholera wyjaśnić mu to całe zamieszanie .
Dzisiaj to chyba odpowiedni dzień na szczerą rozmowę ..opowiem mu wszystko bo to mój obowiązek ..
A gdy wszystko się wyjaśni pojadę gdzieś na odpoczynek , męczę się tutaj nie przez Justina ale lecz przez samą siebie ,przez moje zachowanie .Muszę poznać moje wnętrze i od nowa zacząć nad nim pracować ponieważ przez to co się teraz dzieje ranię chłopaka którego kocham i kochać będę ponad życie ..
-Justin... - szepnęłam .
-Słucham cię skarbie ? - powiedział z uśmiechem na twarzy .. Kochałam jego szczery uśmiech przyprawiał mnie o dreszcze na ciele , sądze że po tym co mu wyjawie nigdy więcej go nie ujrzę ...
-Możemy szczerze porozmawiać ?
-Oczywiście, to chodź pojedziemy do mnie nie chcę aby nas tu ktoś widział ..
-Justin nie, tu i teraz ..- powiedziałam rozważnym tonem .. wolę tu ,szybko i bez żadnego cackania się . Wiedziałam że jeśli pojedziemy do niego ,zminę z drogi rozmowę która stanowi dla mnie przyszłe życie ..nie mogę zwlekać ..
-Ale dlaczego ..coś się stało ?
-Tak,stało się ..chcę cię uzmysłowić na czym stoisz ..- po chwili spojrzałam w jego czekoladowe oczy i doznałam dziwnego uczucia ..ale to jest nieistotne .
W jego lewym oku,dostrzegałam chwiejącą się łze która za chwilę miała spłynąć po jego zarumienionym policzku,nie chciałam tego robić ,nie chciałam żeby cierpiał przez to co robię ..ale wolę żeby stał na równym gruncie i wiedział wszystko ..
-słucham cię..- wyszeptał dość smutnym głosem
-Justin słuchaj, myślałam nad nami.. uwierz chciałam spróbować z tobą znaleźć drogę do szczęścia, ale nie mogę..nie mogę pogodzić się z faktem że mój przyjaciel,który jeszcze niedawno był dla mnie nietykalny chcę być teraz ze mną .Prawdą jest to że mam dość tej cholernej samotności ale nie o to w tym wszystkim chodzi .Powiem ci że cię kocham z całego serca,że chcę z tobą być ale nie teraz ...
To nie ten czas,pojutrze wyjeżdżam nie wiem na jak długo ,gdzieś gdzie będę mogła poznać samą siebie tam gdzie poznam klucz do szczęścia .. właśnie wtedy będę na to wszystko gotowa .Jak narazie muszę się z tym wszystkim oswoić daj mi czas ..
-Dlaczego mi tego od razu nie powiedziałaś ? Przecież zrozumiałbym to ..Ale jak to wyjeżdżasz ?!?!A co z nami ,co z tymi wszystkimi planami ...nie rób mi tego błagam ..Bądźmy nadal przyjaciółmi ale ty nie odchódź nie zostawiaj mnie,wiesz co się teraz dzieje ze mną i w jakim jestem stanie ..
-Ja już tak nie mogę ,przestań ..
Pamiętaj że wrócimy do tej rozmowy gdy będę w pełni gotowa ,muszę sobie to wszystko przemyśleć i oswoić z tym faktem ..Wiem , ale wytrzymasz ten miesiąc góra dwa ..
-Masz prawo do takiej decyzji ,jesteś wolnym człowiekiem ale..- w tym momencie przytknęłam do jego warg palca i wyszeptałam do ucha `Mimo co by się nie działo kochać cię będę zawsze, i obiecuję że ZNAJDĘ DROGĘ DO TWOJEGO SERCA `po czym pocałowałam go namiętnie w usta,a on dłońmi dotykał moich odstających łopatek ..Wtedy czułam jakbym w ramionach trzymała swój cały świat,a za chwilę miałabym go stracić.
Tak to właśnie na tym polega...
Justin przerwał tą chwilę spojrzał mi w oczy i złapał za dłonie mówiąc .
-Pamiętaj co by się nie działo ,zawsze możesz na mnie polegać .
-Ty na mnie również , kocham cię i dziękuje - a tuż po tym oddaliłam się i wsiadłam do samochodu .
Odpaliłam samochód ,wciskając sprzęgło ,od razu odjechałam . 
Nie mogłam opanować łez ,które ulatniały się z moich oczu.
To było silniejsze uczucie ode mnie , chciałam już dojechać do domu i wyrzucić z siebie te wszystkie żale , i złości . 
Uświadomiłam sobie że nie mam serca po tym co mu wmówiłam ,dałabym radę spróbować ale nie chciałam ..nie chciałam mu udowodnić tego że go kocham ..
Jestem łamaczem serc po prostu ,pastwię się nad jego uczuciami ,nie wiem już co mam robić .
Po 20 minutach dojechałam pod dom .
Wysiadłam szybko i poszłam w stronę drzwi zasłaniając twarz .
Znajdowałam się już w środku .
Pobiegłam na górę do mojego pokoju ,rzucając torbą o ściane .
Poszłam do łazienki i odkręciłam zaworki z ciepłą i zimną wodą do wanny .
po chwili poszłam do kuchni po jakieś wino z dobrego rocznika i od razu chwyciłam za kieliszek który miałam pod ręką .
Pokierowałam się na górę wprost do wanny .
Wszystko odstawiłam na ziemie ,i zaczęłam zrzucać z siebie ubrania .
Wolnym krokiem,weszłam do wody sprawdzając czy jest odpowiednia ..
Była doskonała ..
Szkoda że tą chwilę przeszkodził mi pewien telefon .......           

4 komentarze:

  1. *___________________________* nn!!!!!!!!!!!! Juz! Kocham! Ja nie bede komentowac bo komputer mam zapsuty a z telefonu nie moge ale czytam, caly czas! Ok!

    OdpowiedzUsuń