środa, 17 lipca 2013

Rozdział 11

Justin naprawdę czuję,że to wszystko co stało się przedtem było tylko grą wstępną,w tej chwili może nas czekać prawdziwe niebezpieczeństwo - Dorzuciłam przerażona .
-Nie martw się Miley,tym razem już koniec chorych gierek .Od razu dostanie kulkę w łeb-powiedział pewny siebie .
-Justin przestań da się inaczej to załatwić ..
-Może się da,ale ja nie chcę i proszę nie rozmawiajmy na ten temat- powiedział przygnębiony .
Westchnęłam i nerwowo zacisnęłam zęby .
Czułam jak we mnie pulsuje cała niepohamowana złość,w tej chwili miałam chęć rozwalić wszystko co było wokół mnie ,nie zważając na to jakie skutki może to wywołać.
Chłopak spojrzał na mnie swoim dość chłodnym wzrokiem i oblizał wargi.
Moje oczy pod wpływem łez ,zaczęły błyszczeć niczym gromada rozgwiazd na niebie ,poczułam się fatalnie .. wkońcu pokierowałam wzrok na niespokojną twarz Justina , zmuszałam oczy do tego aby mokra substancja nie wypłynęła z nich lecz oderwały się spod kontroli .
Łza po łzie ściekała z policzka na mój podkoszulek . Spuściłam głowę w dół i otarłam całe zapłakane oczy .
Serce mi pękało na samą myśl ,że Bieber nie doceniał mojego zdania,nie liczył się z tym że nie chcę go stracić 2-gi raz .On nie wie jak to jest poczuć się wtedy,kiedy z najbliższej osoby ucieka ci życie . Jeszcze wszystko dzieje się w twoich ramionach . To jest szokujące doznanie,doprawdy jeszcze całkowicie się nie otrząsnęłam z tego koszmaru który miał miejsce chwilę temu ..
Moje szlochanie zmobilizowało Justina do tego,aby objąć mnie ramieniem .
ehh..przepraszam Miley-wyszeptał .
Zamilczałam a jego słowa bardziej pobudziły mnie do płaczu .
-Miley,wiem co czujesz po prostu on musi zrozumieć pewne rzeczy i dać ci święty spokój .Nie pozwolę by Cię dalej krzywdził rozumiesz ? Jesteś całym moim światem .-spojrzał na mnie swoim zmartwionym wzrokiem i zacisnął mocno pięści .
Głęboko odetchnęłam z ulgą i złapałam chłopaka za rękę .
Nawet nie wiesz co ja przeżywałam kiedy zobaczyłam cię całego zakrwawionego - wymruczałam .
-Przepraszam postaram się to inaczej załatwić ok ?
-Zobaczymy ..
-No nie smuć się już kochanie-nagle pocałował mnie w policzek i uśmiechnął się szeroko .
Starając poprawić jakoś samopoczucie Justina,uśmiechnęłam się od ucha do ucha bo wiedziałam że wtedy i on będzie radosny ,lecz był on taki na przymus ..
Tylko miałam złotych myśli które chciałam przekazać Bieberowi,niestety zabrakło mi potrzebnych słów co by mogły je określić .
Gdy sobie tak siedziałam przed oknem,poczułam się bardzo osamotniona , poczułam jakbym nigdy nikogo nie miała kto by się mną przejmował .
Co z tego że potrafie otworzyć przed kimś serce,skoro nikt nie chcę się nim w odpowiedni sposób zaopiekować ..
Gdy byliśmy już na miejscu poczułam dziwne przeczucie że coś się zaraz stanie,skroń zaczęła mi mocno pulsować  a ja nie mogłam złapać głębższego oddechu .
Czułam jak w moim ciele zaczyna wszystko pulsować i nabierać szybszego tętna .
łapliwie wciągałam powietrze które miałam pod dostatkiem ,myślałam że to tylko złudzenie lub miejscowy ból .
Justin zauważył dyskomfort który mnie doskwierał i postanowił podejść .
-Co ci jest ? -zapytał .
Po chwili poczułam jak moje ciało zaczyna coraz bardziej promieniować ..
-Nie wiem justin,źle się czuje.
-Spokojnie,miley-  przytrzymał moje ramię, a od razu wszystko mi przeszło .
-jak to zrobiłeś ? -zapytałam zdumiona .
-Ale co ?
-No to,juz mi przeszło ..
-Kochanie,po prostu ci się zdwało - przytulił mnie i pocałował w czoło po czym złapał za dłoń i zaprowadził do domu .
Jak już weszłam do domu,poczułam się tak inaczej .
Mimo że to tylko 2 dni,strasznie stęskniłam się za nim .
usiadłam na brzegu szuflady która stała przed pokoju, i cofnęłam się myślami o tyłu .
Jednak nie przypomniało mi się to ,na czym mi zależało . Same steki bzdur i niepotrzebne sytaucje .
Wstałąm i pokierowałam się do pokoju .
Weszłam delikatnie na palcach,zsuwając każdy centymetr materiału który znajdował się na moim ciele .
Nie ukrywając zmęczenia,subtelnym ruchem poszłąm w stronę łazienki i weszłam pod prysznic .
Czułam jak po moim ciele spływa ten cały brud a wraz z nim te wszystkie niepokojące myśli .
Lecz zastanawiało mnie jeszcze jedno,dlaczego Liam nie może tak po prostu odpuścić,dlaczego nie może pogodzić się z tym że juz nigdy mnie nie odzyska ?
Z jednej strony komiczne,a z drugiej nie do pojęcia jak zwykły człowiek,może cię aż tak nienawidzić ..
przerwałam to bo i tak dalsze rozmyślanie o jego postępowaniu raczej nic by nie dało,i wylazłam spod prysznica owijając wokół piersi jedwabny ręcznik .
Lekkim posunięciem stóp,znalazłam się w pokoju .
Justin stał  niedaleko od okna i wpatrywał się w przestrzeń którą otaczała ciemna mgła .
Przysunęłam się do chłopaka, a moje ręce wylądowały na jego mocnych barkach .
-O czym tak rozmyślasz ? -zapytałam .
-Sam nie wiem. Mam pustkę w głowie .
-Jeżeli chodzi o Liama, proszę nie przejmuj się . Są masy ciekawszych rzeczy niż myślenie o tym śmieciu naprawdę . - musnęłam ustami jego szyję .
Przechylił głowę na bok i cicho jęknął .
-Wiem,ale ja tak nie mogę
-To postaraj się dla mnie * przejechałam ręką wzdłóż jego szyi *
Odwrócił się do mnie na pięcie i objął wokół bioder .
-No, dla Ciebie mogę się postarać o tym nie myśleć ..-złozył pocałunek na moim dekoldzie i pokierował w stronę łóżka .
Zerwał ze mnie lekki ręcznik,i popchnął na na łóżko .
Nagle zaczął namiętnie całować moją szyje,po czym stopniowo zjeżdżał w dół a ja wtopiłam swoje palce w jego rozczochrane włosy i delikatnie je przeczesałam.
zjechał w dół po przez piersi,ramiona,brzuch aż doszedł do podbrzusza .
-Justin,nie ..-wypowiedziałam zniechęcona .
-Ale co ?
-Nic nie będzie,przy najmniej nie narazie ..
-Rozumiem Cię i nie naciskam - podniósł się i przywarł o mnie całując w usta .
Wtuliłam się w tors Justina i zaczęłam go gładzić ręką .
-wiesz co,chciałbym się zmienić . -zebrało nam się na szczerość .
-Ale kochanie nie musisz,dla mnie jesteś idealny i nie musisz nic w sobie zmieniać . - wybęłtałam zmęczona.
-Chcę,bo czuje że czegoś mi brakuje ..
-ehh * cmoknęłam go w żebro *Jak chcesz,jeśli tak czujesz to tak zrób .
Odwróciłam się w drugą stronę a chłopak przytulił mnie mocno pod piersiami i gładził ustami po ramieniu .
Poczułam się bezpiecznie,że wkońcu w spokoju mogę usnąć ...



RANO........

Wstałam i przeciągnęłam się wyspana .
Sięgnęłam ręką do tyłu szukając Justina ..
-Justin,jesteś tutaj .?
Nie usłyszałam odpowiedzi ,co dało mi powód do zmartwienia .
zarzuciłam się w dół po ręcznik i obkręciłam go do okoła pasa ,
Przeszłam się po pokoju i nadal go nie było .
dobiegający dzwięk telefonu z pokoju nie pozwolił mi spokojnie przejść i od razu do  niego podbiegłam .
-Halo ?
-No cześć, ja pojechałem na miasto musiałem coś załatwić - zarzucił justin .
-Martwiłam się,co się stało i która godzina ?
- Nie masz o co zaraz będę .
Tuż zobaczyłam jak w moją szybę leci nieposkromiony kamień * trzask*
-Co się dzieje miley ? - krzyknął justin .
-Nie wiem,to się robi bardziej podejrzane .Ktoś wybił mi okno kamieniem .. a czekaj jest tam jakaś kartka .
-to podejdź i zobacz co tam piszę .
W moją szybę uderzył wielki kamień,wiadome było kto to zrobił .
Te chore gry Liama robią się groźne ...
- I co tam piszę ? - zapytał Justin .
Rozwinęłam kartkę która była ułożona w malutki prostokącik , w tamtej chwili na mojej twarzy zapanował strach i niepokój ..
-Justin nie zgadniesz ... - wyszeptałam przerażona .
-co się stało ?
-To był Liam, napisał "ZNAJDĘ CIĘ" zaczynam się bać Justin ...
-Nie bój się kochanie, pakuj się i jedziemy do mnie ..
W tamtej chwili moje serce mocno przyśpieszyło tętno ,nie mogłam go pohamować .
Widać że to nie koniec gierek tego palanta ehh..........

3 komentarze: