poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 16

Z moich oczu ulotniła się mokra substancja,nadal nie wierzyłam w to co zrobiłam .
Zbrodnia karygodna,do końca życia będę smażyć się w piekle ale stop przecież on na to zasłużył tak Miley ? bił cię ,znęcał się oraz molestował a ty się nad tym użalasz ?
Za wiele myśli miałam w głowie,to spadło tak nagle. Miało być całkowicie inaczej ..
Pochyliłam głowę do ziemi, i ujrzałam że w rękach trzymam nadal spluwe,a sądziłam że pod wpływem nerwów spadła na podłoże .
Przetarłam luft delikatnie kciukiem, i uśmiechnęłam się po czym poczułam obrzydzenie do broni i wyrzuciłam ją za siebie.
W tej chwili stałam się zabójcą,który powinien zostać skuty w kajdanki i dożywotnie cierpieć za tą zbrodnie niemal że doskonałą .
W duchu modliłam się o to aby nie pociągnęli do odpowiedzialności Justina,ale znając życie dochodzenie nie ominie nas .
Wszystkie zagojone rany zostaną rozdrapane i zacznę cierpieć,teraz poczuwam się całkowicie do tego co zrobiłam ..
W oddali zobaczyłam rozproszonego Justina,rozglądał się po całym wąwozie aż wkońcu mnie zauważył i zaczął biedź .
Był w samym podkoszulku,który z resztą cały przemókł,i tak seksownie podkreślał jego sylwetkę .Nieodpowiednia myśl na tą chwilę,ale on jedyny był w polu mojego wzroku a także wyobraźni .
Gdy spoglądałam na niego czułam jak rozpływam się w rozkoszy,czasami nie dowierzałam w to co się dzieje lubiłam jego nierozgarnięte włosy,bo robiło go to jeszcze bardziej ponętnym . Mam cholerną chęć na niego,ale pomyśli że nie zdaje sobie powagi sytuacji .
-Miley.. - usłyszałam spokojny głos Justina .
-słucham cię.- podniosłam się z ziemi,i stanęłam twarzą w twarz z chłopakiem . Nie był zły,ani nie miał przybitego humoru. Był raczej obojętny co zdziwiło mnie jeszcze bardziej ..
uniósł rękę do mojego policzka i zaczął go gładzić opuszkiem palca,milcząc przez moment .
-Justin,co się stało?
-Nic, cieszę się że to zrobiłaś . - uniósł ramiona i uśmiechnął się .
-Nie martwi cię to że jestem zabójcą ?! Takim łagodnym tonem to wypowiadasz jakbyś miał mnie w dupie - podniosłam głos .
-Kochanie,prędzej czy później ja bym to zrobił więc nie ma to znaczenia . - musnął mnie w usta i odsunął się .
Nie wierzyłam w to co słyszę, czy on naprawdę postradał rozumy ?! Nie odczuł powagi sytuacji,nie zrozumiał .Nie wiem,być może ..
-Ale dlaczego mówisz to tak bezinteresownie ? będę miała problemy i to spore ..
-Nie będziesz miała,sądze że ludzie będą całować cię po rękach najbardziej to chyba jego matka . - szepnął szczęśliwy Justin .
Nie odezwałam się ani słowem,i zmierzyłam Biebera wzrokiem ale on nadal utrzymywał uśmiech na buzi .
-Co cię tak cieszy ? - syknęłam .
-jesteś taka gorąca,szczególnie cała mokra . - zarzucił mi uśmiechem i złapał za rękę prowadząc w stronę szpitala .
Jakby czytał mi w myślach, ciekawe..
-Ale co zostawimy go tak ?! - krzyknęłam .
On przyłożył mi wskazujący palec do ust i spojrzał w głąb oczu po czym pokierował się przed siebie .
Już całkowicie nie rozumiałam tego co tu się dzieje,cholera dowody zostały tam a ja idę od tak i nie reaguje ? Musiałam zakończyć to przedstawienie i dowiedzieć się co jest na rzeczy ..
-Justin ! Powiedz mi co jest tu grane do jasnej cholery. Chcesz żebym miała problemy ? - wyrwałam dłoń z jego uścisku i krzyknęłam .
On westchnął i oblizał wargę . - Przysięgam ci nie będziesz miała problemów,wszystko jest zakończone zaczynamy nowe życie,nie cieszysz się ? - przyłożył dłonie do moich policzków .
-Nie,Justin . Tu coś nie gra . Nie mogę ci uwierzyć chociaż robię wszystko by to zrobić . - poszłam przed siebie i zaczęłam rozmyślać o tym co usłyszałam z ust Justina . Wydawało się to trochę dziwne,ale mimo wszystko starałam mu się wierzyć .
-Stój Miley !
odwróciłam się w jego stronę i poczekałam aż przyjdzie,nerwowo rozglądając się na boki .
-Przepraszam cię. - przyklęknął i zaczął całować ręce .
Z mojego oka wyciekła łza, poczułam że wkońcu zostałam przez kogoś pokochana że ktoś zaczyna mnie szanować i wspierać . Justin zawsze był chłopakiem który ma szacunek do wszystkiego co żywe,nie oceniał kogoś pod pryzmatem pieniędzy i wyglądu lecz serca ..
-Justin wstań . - szepnęłam .
-Najpierw mnie wysłuchaj, chcę ci pokazać jakim szacunkiem cię darzę i jak mocna jest moja miłość do Ciebie. Nigdy w życiu nikt nie wywołał tyle uśmiechu na mojej twarzy co ty,rozumiesz mnie bez granic i kochasz za małe rzeczy . Uwierz mi, proszę .
Przygryzłam wargę i szlochałam pod nosem, wyjątkowa sytuacja ..
Justin wstał i spojrzał na moje przeszklone oczy,po chwili zobaczyłam że w jego oczach chwieją się małe łzy,otarłam je a chłopak przez łzy powiedział . - proszę nie płacz,pęka mi serce . Wiem że nie miałaś łatwo w życiu,że musiałaś trafić na takiego człowieka jak liam . Ale nie pozwolę na to by ktoś ci wyrządzał krzywdę,kiedy widzę że jesteś przybita mam chęć cię mocno przytulić i powiedzieć że będzie dobrze .
Ale życie zawsze wybierze własną ścieżkę wydarzeń,nie mamy na to wpływu . Dlatego powinniśmy trzymać się razem i pokazać ludziom,że damy radę .
Zabolało mnie to mocno kiedy zobaczyłam łzy w jego oczach, ale poczułam się szczęśliwa . Jego łzy ukazały szczerość słów skierowanych do mnie .
- Każdego cholernie długiego dnia modle się o to by cię nie stracić .
Chłopak otarł twarz i mocno mnie przytulił .Poczułam ciepło dochodzące z jego klatki piersiowej co wprawiło mnie w błogi stan.
Cmoknął mnie w czoło i ponownie chwycił za rękę prowadząc do naszego samochodu . Nie opierałam się mu bo wiedziałam że ma dobry zamiar .
-Gdzie jedziemy ?
-Do domu,kochanie .
Nie będę ukrywać,źle się czułam na dodatek byłam cała mokra a żołądek ściskał coraz bardziej . poszłam tym razem na tylne siedzenia i położyłam się na miękkie płótno . Justin schował mój kosmyk włosów za ucho i odwrócił się do przodu .
Wtuliłam się w zimną tapicerkę i usnęłam ....

Obudziłam się w domu na kanapie, siadłam po turecku i rozejrzałam po domu . Było strasznie ciemno a spokojna cisza drażniła moje bębenki .
Wstałam i przeszłam się do naszego pokoju, dom był całkowicie pusty jakby ktoś się z niego świeżo  wyprowadził .
Rozejrzałam się dookoła siebie i przeszłam do pokoju .
Delikatnym posunięciem stóp,weszłam do małego pokoju i zobaczyłam że Justin śpi,opadł z sił bo ten dzień był wyjątkowo trudny i ciężki dla każdego z nas .
Oparłam się dłońmi o gładką ścianę i spoglądałam na jego równomierny oddech,aż dech zapierało w piersiach . Szatyn nie zdawał sobie nawet sprawy z tego jaką radość wywołuje u mnie .
Nasunęło mi się myśl,czy Kelsey żyje ? W każdej sekundzie myślę o tym,nie daje mi to spokoju .Nie zdołałam z nią zamienić nawet zdania, a chciałam z nią porozmawiać bo ona jedyna rozumiała mnie i moją sytuacje .  shannon to ćpunka interesowało ją jedynie jak na czymś się wzbogacić a lindsay ? w sumie była taka sama,tylko że bardziej okazywała to co ma w środku .a kelsey ? jako pierwsza do mnie podeszła i zaczęła rozmowę . Nie zmierzyła mnie wzrokiem lecz słodko i ciepło się uśmiechnęła .
Nie budząc Justina sięgnęłam po telefon który leżał na brzegu łóżka i poszłam do salonu . Siadłam w kącie miękkiej sofy i wykręciłam numer do Tylera.
Bałam po tym wszystkim odezwać się do niego,zawiodłam na całej lini..
-Tyler ? -chrząknęłam .
- to ty miley ? przepraszam cię głupio wyszło .wcale tak o tobie nie sądzę .- mruknął zakłopotany .
-przestań,masz prawo tak o mnie myśleć . Co u Kelsey ?
-Wszystko dobrze,siedzę właśnie obok niej . Gdyby nie ty nie było by jej tu . W porę zareagowałaś będę ci wdzięczny do końca życia . - po tych słowach poczułam ulgę,wiedziałam już że teraz nie ma się o co martwić . Jestem szczęśliwa .
-Cieszę się, dziękuje . - rozłączyłam się i podskoczyłam z radości, uratowałam komuś życie naprawdę ? dalej w to nie wierzę sen !
Korzystając z tego że nikogo nie było w domu,rozebrałam się na środku pokoju i sunęłam w stronę łazienki .
Byłam padnięta,cały dzień tak szybko zleciał nie wiadomo nawet kiedy, mój żołądek ssał coraz bardziej z głodu . Włączyłam bieżącą wodę i pozwoliłam jej spłynąc w z dłuż kafelków .
Weszłam w wodę i spłukiwałam z siebie każdy milimetr brudu . Nalałam w dłonie truskawkowy żel i wtarłam w każdy zakamarek ciała dając sobie tym przyjemność . Cała nienawiść,ból spłynęła tak szybko jak ta woda przedostająca się przeze mnie . Wszystko co się stało było za mną, najważniejsza rzecz .
Zakręciłam kurki ciepłej wody i wyszłam spod prysznica,od razu ocierając się śnieżno białym ręcznikiem .
Spojrzałam w lustro i szepnęłam " jesteś piękna i za taką się postrzegaj" .

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :-) i bardzo dobrze dobierasz słowa i w ogóle:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeju dziękuje ! ;) miło słyszeć takie słowa < 3

      Usuń
  2. Kocham to <3 Czekam na NN ocy Miley nie poniosła za to dużych konsekwencji <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham Cię !!! i miley i wszystkich !!! opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  4. cudownie piszesz kocham <33333

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyno ubóstwiam,kocham no boże jest zajebisty czekam na następny :))))))

    OdpowiedzUsuń