środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 18

Obudziłam się przed popołudniem,cała obolała jakbym niewiadomo co robiła,a najgorsze było to że miałam cholerną migrenę .
Nie podnosząc głowy z poduszki sięgnęłam dłonią po telefon który leżał na brzegu kanapy .
W mojej głowie dudnił szum,nie mogłam wytrzymać tego bólu który rozchodził po moich wszystkich żyłach i wyskoczyłam z prośbą do szatyna..
-Justin proszę,zrób mi coś do picia .. czuje jakby moja głowa miała zaraz roztrzaskać się na kawałki  ..- Nie usłyszałam odpowiedzi chłopaka i powtórzyłam pytanie .
-Justin jesteś tu ? -mruknęłam .
Na niego to jednak nie było można liczyć,gdy był potrzebny zawsze go nie było .
no cóż,muszę sobie sama poradzić bo co by było gdybym nie ja ..
Zerwałam się z łóżka i nałożyłam na siebie koszulę wciśniętą po środku dwóch poduszek . Przy samej próbie podniesienia ciała z kanapy,zakręciło mi się w głowie .
Było to chwilowe więc w mig przeszło .
Przypomniałam sobie naszą wczorajszą rozmowę..Nie chciałam myśleć o tym co wydarzyło się w przeszłości bo zostawiało to po sobie kute rany,a tak bardzo pragnęłam wymazać to z pamięci .
Pewna osoba powiedziała mi kiedyś że krzywdzenie kogoś jest jak "zacementowanie dziury w ścianie" chociażby zamurujesz ścianę,pomalujesz to i tak zostanie ślad po szkodzie . Tak samo jest ze mną,zawsze będę miała uszczerbek na psychice ..naprawdę na samą myśl o tym pod powiekami zbierają mi się łzy .
Bo w głębi wiem,że chcę komuś przekazać to co mnie dręczy lecz nie jestem do tego przygotowana .
Tyle razy zawiodłam się na ludziach,wciąż nikomu nie ufam,wyjątkiem jest Justin. Przecież wciąż mnie coś blokuje ..
Wyszłam powolnie z ciepłego pomieszczenia kierując się do obszernego salonu,niestety wyszło na to że zostałam sama w domu.. a może to i nawet lepiej ?
Mogę siąść i zacząć marzyć,wysączać z głowy myśli . Planować przyszłość, no wszystko jednak brakuje mi mocnego przytulenia ..
Położyłam się na zimnej kanapie i wtuliłam w cienką skóre okrywającą powierzchnie narożnika .
 Uniosłam telefon nad twarz i zaczęłam przeglądać różne zdjęcia z Justinem .. Fajnie było je zobaczyć ale po chwili doznałam tego nie miłego uczucia złamanego serca,mimo to kontynuowałam pokaz slajdów .
Nasze relacje zmieniły się wtedy gdy Kelsey trafiła do szpitala,nie współgraliśmy tak jak wcześniej .
Każdy z nas próbował pokazać kto dominuje w związku i zwiększyć tym swoją wartość .
Nie chciałam aby tak to się potoczyło,miało być całkowicie inaczej ! Mieliśmy być szczęśliwi, mieliśmy cieszyć się każdą chwilą spędzoną ze sobą a los zafundował nam walkę z czasem .
wiedziałam że wszystkie udręki skończyły swój przebieg wydarzeń,ale co z tego ? Jestem zabójcą, Justin stwierdził że to nawet dobrze,bo prędzej czy później on by to zrobił . Tak ma znaczenie , bo to ja zabiłam człowieka a nie on .Ja do końca swoich dni będę nosiła pod sercem ten ciężki grzech,boże wybacz mi ..
W radiu leciała moja ulubiona piosenka "Chris Brown . -Without You "Nie miałam najmniejszego zamiaru podnieść się i podgłośnić muzyki,chociaż nie ukrywam odkąd to wszystko się zaczęło nie miałam chwili czasu na oddanie się muzyce.. Wyciągnęłam rękę w stronę stolika po pilot i delikatnie odchyliłam dłoń za puchatą poduszkę wciskając stopniowo guziczek .
Słysząłam tylko odbijający się bit piosenki od głośników,zaznałam spokoju ..
Te słowa były takie piękne i prawdziwe, jakby opisywały naszą więź "Potrzebuję tych rzeczy.Tak, jak potrzebuję ciebie.Jeśli miałbyś wybór.Co byś wtedy wybrała?
Mógłbym żyć bez pieniędzy
Mógłbym żyć bez sławy
I każdego słonecznego dnia
Mógłbym żyć bez deszczu
I jeśli nawet dosięgnąłbym nieba
Spadłbym z powrotem w dół
To życie nie byłoby życiem
Ponieważ ty jesteś tą jedyną
Bez której nie mógłbym żyć."
Tak mocno go kocham,nie wyobrażam sobie dalszej drogi bez niego ..
Leżałam cała zapłakana w kącie kanapy .
Uświadomiłam sobie właśnie to ,że powinniśmy żyć w zgodzie i obdarzać się miłością najbardziej jak umiemy,nie chodzi tu o SEKS . Chodzi o to że wkrótce każdo z nas pójdzie swoją drogą, a wtedy będziemy cierpieć,obwinialibyśmy o tą tragedię samego siebie ..
Żeby choć na chwilę zastopować swoje łzy,wyobraziłam sobie że moja dłoń to dłoń Justina która gładzi moje opuchnięte policzki . Zdecydowanie lepiej,lecz dotyk bruneta to nie był zwykły dotyk . To był klucz do mojego szczęścia,zawsze mnie nim uszczęśliwiał ..
Włączyłam telefon aby dowiedzieć się która godzina.
Było juź po 6 a Justina jak nie było tak nie ma,martwiłam się więc postanowiłam zadzwonić .
Moje próby poszły na marne,chłopak miał wyłączony telefon ..
Przez najbliższą godzinę  Leżałam z zamkniętymi i marzyłam. To umiałam najlepiej. W obłoku nieświadomości coraz realniej wyostrzała się smukła postać mężczyzny o nieznanej twarzy. Dlaczego nieznanej - nie wiedziałam, może dlatego, że to tylko marzenia, ale pewne było, że uśmiechał się do mnie, patrzył z czułością. Zbliżył się.
Dotknął dłonią mojego policzka i odgarnął włosy. Odsłonił przypadkiem jeden z kolczyków, w którym odbił się blask jednej ze świec, stojących na stoliku nieznanej kawiarni. Musnął delikatnie ustami moje ucho, po czym szepnął:
- Jesteś doskonała... najpiękniejsza... idealna... dlatego kocham Cię i... i... chciałbym, żebyś spędziła ze mną resztę swojego życia.
W tym momencie poczułam, że wszyscy w lokalu... jakby rozpłynęli się, a on wtedy złożył na moich ustach głęboki i namiętny pocałunek.
Nagle wszystko zaczęło się kręcić... . W tymże momencie otworzyłam oczy i fala ulgi przeszła po całym ciele.
Nie było jego, ani kawiarni, ani tych ludzi.
Leżałam na bordowej sofie w pokoju oświetlonym słabą poświatą księżyca na czarnym aksamicie. Pod swoim ramieniem poczułam znajome ciepło,jego . oczy szeroko mi się otworzyły i z ciekawością pokierowały się ku górze, brązowe tęczówki ujrzały Justina głaskającego moje ramie  .Jak w marzeniach łatwo się zatracić..
-Gdzie byłeś ? -szepnęłam zaspana .
Justin spuścił głowę w dół i przetarł nerwowo czoło .
-powiesz mi ?
-Wszystko jest dobrze,nie będziesz miała problemów w prawem - uśmiechnął się a w jego oku zachwiała się łza .
Odruchowo rzuciłam się w ramiona Justina i mocno wtuliłam a po głębszych przemyśleniach spytałam .
- Ale jak to ? Co zrobiłeś że odwołali zarzuty ?
Justin zarzucił kosmyk moich włosów za ucho i spojrzał w oczy .
-Nic,nieważne. Cieszmy się że bedziesz miałą spokój .
Te słowa wzbudziły we mnie jeszcze większy niepokój,bo naprawdę nie wiedziałam co on zrobił ...
-Proszę powiedz mi, przecież cię nie zabiję .
Chłopak zaśmiał się pod nosem i syknął - a jeśli ?
Zawtórowałam mu ręką a Bieber wstał i zdjął bluzę która opinała się na jego ciele .
Podszedł do mnie i przyklęknął łapiąc za dłonie .
-Napewno chcesz to wiedzieć ?
- Proszę Cię mów..
Brunet złapał głęboki oddech i mruknął - " Wzięłem to na siebie,nie możesz skończyć w więzieniu,nie chcę dla Ciebie takiej przyszłości ! "
Moje serce stanęło kołkiem,zbrakło mi śliny na wykrztuszenie jakiegokolwiek słowa. Byłam zdołowana..
Zebrała się we mnie złość,ale to nie pierwszy raz ..
Przecież nie rzucę mu się w ramiona,i nie podziękuje że uratował moje życie bo to nie on powinien ponosić konsekwencje lecz ja..
Justin zmarszczył brwi i zaczął głośno wzdychać,myślałam nad tym co mu mogę powiedzieć ale żaden pomysł nie wpadł do mojej głowy .
-Justin..nie nie możesz tego zrobić,nie pozwalam ci na to rozumiesz ? Ty też masz życie,masz fanów . Nie możesz niszczyć swojego życia poprzez miłość do mnie,jaką potem będziesz miał opinię? myślałeś o tym ?
-Gówno mnie obchodzi opinia ludzi,chcę byś byla szczęśliwa .
-Będę szczęśliwa jeśli to odwołasz ..
Brunet wstał z ziemi i kręcił się nerwowo koło barku z alkoholem,chcąc sięgnąć po któryś z napoi .
W końcu odważył się i wyjął mały kieliszek stojący na górnej półce .
Spojrzał na mnie przeszklonymi oczami,rozpaczliwie prosząc o pozwolenie .
Wiedziałam że wódka uspokaja go,przestaje mieć stan depresyjny po którym się załamuje .
Przytaknęłam mu głową a on rozszerzył kąciki ust i wyciągnął z szuflady butelkę.
Przykro było mi patrzeć jak zapija się tym świństwem,ale sama nie umiałam go uszczęśliwić więc nic innego mi nie pozostało tylko dać mu wolną rękę ..
Wolnym krokiem skierował się w moją stronę i siadł obok na kanapie obejmując mnie czule ramieniem .
Wpił mocno swoje usta w kieliszek wódki który był zalany po brzegi ,aż mnie zanosiło na odruchy wymiotne . Wyrwałam mu z rąk ten kieliszek i postawiłam na stole .
-Dlaczego mi to robisz ?
-Dokładniej ? - zarzucił jakby nie wiedział o co chodzi .
wskazałam palcem na stół i na łzę ściekającą po jego policzku .
On zrobił gest dłonią jakby wszystko było w porządku a ja nie odezwałam się .
-Justin jest źle,gorzej nie było a ty od tak nic nie mówisz ?
-A ty nie możesz przestać się zadręczać i oddać się naszemu związkowi? - powiedział podwyższonym tonem ..
-Dbam jak tylko mogę a ty masz pretensje ?! -krzyknęłąm .
-Widać,chcę dla ciebie jak najlepiej a ty jeszcze drzesz się na mnie . Co mam zrobic byśmy przestali się wkońcu kłócić ?
-Po prostu bądź,czasem mnie wysłuchaj . przytul mocno kiedy nie będę chciała rozmawiać a gdy o coś cię poproszę rozważ to,nieważne co by to było . I przemyśl sprawę z tymi zeznaniami,przecież i tak pójdę, zgłoszę się ...
-Nigdzie nie pójdziesz, już jest za późno pozatym nawet cię nie wypuszczę . !- Walną pięścią o okrągłą szybę w stoliku . Widać było,że ten temat go drażni . Trochę mnie przestraszył,zaczynam się go bać ...
Spojrzał na mnie swoim pewnym wzrokiem a ja ze strachu nie mogłam złapać powietrza,westchnęłam głęboko jakby coś mnie doskwierało i póki mogłam zapanować nad płaczem pobiegłam szybko do łazienki .
Zamknęłam zamek na klucz i wybuchałam płaczem pełnym żalu,bez żadnych pohamowań. Sama nie wiedziałam dlaczego płaczę,sama nie wiem dlaczego na niego tak naskakuje ....
Justin zapukał do drzwi i szepnął - Nie masz się o co złościć...
-wiem przepraszam..-mruknęłam przez łzy .
-nie słów a czynów trzeba . - jego słowa uświadomiły mi pewną rzecz, dlaczego akurat w tej chwili ?

4 komentarze:

  1. Ciekawe, jak to dalej sie potoczy...
    Kocham to opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty jak zawsze :3 Uwielbiam to twoje opowiadanie <3 czekam nn :) POZDRAWIAM XD

    OdpowiedzUsuń