Zacisnęłam mocno pięści a w duchu szeptałam " Miley,weź się w garść,nie daj się ponosić emocjom . Jesteś Cyrus,jesteś tą która w zyciu wiele wycierpiała . Przede wszystkim jesteś aktorką,powinnaś grać twardą żeby ludzie wiedzieli że nic nie jest w stanie cię złamać. "
Otarłam łzy z policzka, i wyszłam pewnym krokiem do salonu .
Justin podszedł do mnie i chwycił mocno za ramie,spoglądając na opuchniętą twarz .
-Dlaczego ty zawsze płaczesz gdy cokolwiek powiem ? Czy ciebie te wszystkie słowa aż tak bardzo ranią ? - syknął.
-uwierz,że słowa bardziej ranią niż czyny. Nie miałam łatwo,i wszystko odbija się na mojej psychice czy ty tego nie rozumiesz ?
- Też nie miałem w życiu łatwo,wszystko się komplikowało ale daję radę .!
-Dlaczego ty zawsze porównujesz mnie do siebie ? Jesteś mężczyzną i jesteś bardziej wytrzymały na ból psychiczny oraz fizyczny . Pozatym tobie we wszystkim pomagali rodzice,we wszystkim cię wspierali a ja ? Ja kurwa nie mam matki od 3 roku życia,ojciec się ode mnie odwrócił i zostałam z tym wszystkim sama,molestowano mnie . Wiesz jaka to jest trauma dla kobiety ? Wolałaby aby mężczyzna ją zgwałcił i zabił niż zgwałcił i zostawił to jest różnica . Poczułeś kiedyś taki ból ? Nie,bo ty zawsze miałeś łatwo,zawsze . - odepchnęłam od siebie chłopaka i poszłam do pokoju .
On naprawdę nie wie jaki to ból dla mnie,on nie wie jak bolą mnie najzwyczajniejsze słowa ...
Starałam się o to by było jak najlepiej,ale przepraszam moja psychika jeszcze funkcjonuje,nadal czuje ..
-No zamknij się teraz w pokoju i wypłacz ! Tylko to potrafisz ! użalanie się nad sobą . - krzyknął oburzony Justin .
W tej chwili poczułam że granica wytrzymałości pękła, podeszłam do Justina i walnęłam go z otwartej ręki w twarz .
- Kim ty kurwa jesteś żeby mówić mi takie rzeczy ? Zastanowiłeś się chociaż nad tym co mówisz ? nie no zapomniałam,myslisz tylko o sobie bo twój wizerunek jest najważniejszy, w dupie mam już twoją miłość,w dupie mam ciebie i twoje gorzkie słowa .Powinieneś mnie w tym wszystkim wspierać,przytulić porozmawiać,ale ty jak zwykle powiesz że użalam się nad sobą .
Powiem ci że wolę porządnie się wypłakać,niż zapijać tą ohydną wódką . Gdy cię poznałam byłeś inny... teraz pieniądze namieszały ci w głowie,i nie liczysz czyichś uczuć . - krzyknęłam całą siłą,a ani jedna łza nie uroniła się z mojego oka .
Zdjęłam z wieszaka mój jesienny płaszcz z kapturem i powoli narzucałam go na ciało .
-gdzie idziesz ? - powiedział wściekłym głosem .
-Z daleka od Ciebie,dupku - parchnęłam mu wprost w twarz i wyszłam z domu,trzaskając drzwiami .
Nie mogłam dłużej znieść tej spiętej atmosfery,słowa działają jak ogień,podpalają mnie od środka ..
Ale najgorsze było to że miał świadomość tego co robi,nie próbował przeprosić ...
Była godzina 9:24 wieczór,a ja sama wlekłam się przez puste odludzie los angeles,nie kojarzyłam specjalnie miejsca po którym spaceruje ale w gruncie rzeczy wolałam to pustkowie niż przebywanie w jednym pomieszczeniu z Justinem..
Naprawdę nie wiem co w niego wstąpiło,że aż tak się zmienił ,być może to ja coś zawiniłam ?
Chociaż..nie,przecież to nie możliwe by miał kogoś innego,no co to za głupi pomysł ...
Szłam przez długą alejkę wprost na przystanek autobusowy nie wiedząc jeszcze dokąd się kieruje .
Czułam się dziwnie skrzywdzona,jakby przed chwilą w moje serce wbito nóż,bo w sumie tak było nie ?
Ale nie chciałam o tym myśleć,serce mi na to nie pozwalało ...
Czułam jak moja płócienna pelerynka z sekundy na sekundę robiła się coraz bardziej mokra od burzy która panowała na dworze,jednak nie zmieniało to faktu że nie wrócę do domu.
Po prostu nie mogę,muszę to odreagować bo moja psychika dłużej nie wytrzyma tego spięcia ...
Stałam na przystanku,zupełnie sama,jedynie co mnie ratowało to wielka latarnia oświetlająca pół miasta .
Czekałam na jakąkolwiek namiastkę ruchu bo w tym zimnie nie da się długo wytrzymać .
Odwróciłam wzrok w stronę starego budynku i zauważyłam transparent na którym widniał wielki biały napis "Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia. " a tuż po chwili usłyszałam pisk opon i głośny sygnał dzwiękowy autobusu .
Pokierowałam się w stronę czerwonego busa,a w mojej głowie nadal krył się wielki emblemat na szarym,poniszczonym bloku .
Sądze,że te słowa dadzą mi dużo do myślenia i praktykowania w życiu,chociaż ?
Chociaż chciałabym aby było tak jak na początku naszej znajomości,żebyśmy bez słów umieli się zrozumieć .. ale szczególnie chcę aby nasze kłotnie wkońcu się skończyły ..
Podeszłam do kasy i wrzuciłam monetę po czym poszłam przed siebie by wybrać sobie jakieś miejsce w którym mogę spokojnie usiąść .
-Halo,proszę pani zapomniała pani biletu ! - krzyknął kierowca .
Ocknęłam się i zawróciłam w stronę wejścia -Przepraszam,zamyśliłam się .- uśmiechnęłam się lekko .
-Nie szkodzi...- co się dzieje z tą dzisiejszą młodzieżą.. -mruknął pod nosem .
Westchnęłam i zaśmiałam się a po chwili poszłam w wybrane przez siebie miejsce .
Odwróciłam się przodem do zaparowanej szyby a moje palce od razu wylądowały na przestrzennym szkle .
Zaczęłam wywijać różne śmieszne obrazki albo znaczki, lecz nawet to nie poprawiło mojego zbitego do szpiku kości humoru ..
Wciąż spoglądałam w ekran telefonu czekając na jakiś znak od Justina..jednak była głupia, i wierzyłam w to że odezwie się . Moje obawy powoli zaczęły się iścić, myślałam że tak właśnie będzie w tym związku od samego początku, ale wtedy jego zachowanie były całkowicie inne, był innym człowiekiem ?
Ponoć ludzie w tak krótkim czasie nie mogą się zmienić ,chyba że nie był sobą ...
Nagle w oczy błysnął mi mocny strumień światła ,co spowodowało że z moich oczy wydobyły się drobne łzy . Nic pani nie jest ? może chcę pani usiąść ? - zarzucił chłopak który siedział obok mnie .
Nie kryjąc frustracji machnęłam mu ręką i przysiadłam się.
-Jack,miło mi cię poznać - wyciągnął w moją stronę swobodnie dłoń i ciepło uśmiechnął .
-Miley ..- złapałam go za dłoń i momentalnie poczułam przepływ radości,szczęścia . No w każdym razie, na mojej twarzy pojawił się prawdziwy uśmiech ..
- Co o takiej późnej porze robisz sama w autobusie,jeszcze na takiej dzielnicy ?
-Wiesz,mam złą noc,ogólnie miałam zły dzień i chcę to jakoś odreagować ....
Wyciągnął z kieszeni jakąś kartę i wręczył mi ją w dłoń .
-Jeśli chcesz się odstresować,zapraszam ze mną do klubu . Nie musisz się bać,nie zgwałcę,nie pobije . Jestem tak naprawdę nie groźny . - uśmiechnął się szyderczo a ja nie mogąc odmówić tak miłego towarzystwa zgodziłam się .
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się w miejscu któro widniało na wizytówce,nie mogłam nacieszyć wzroku tym widokiem .
piękne transparenty znajdujące się na wysokim wielobarwnym budynku,aż sam prosił się aby wejść do niego i poznać jego wnętrze .
-ale tu pięknie,jeszcze nigdy tu nie byłam . -szepnęłam .
-Jeszcze wiele rzeczy nie widziałaś,choodź - złapał mnie za rękę i porwał do środka .
Miły,kulturalny facet . Justin na początku też taki był ..
-Co podoba się ? - szepnął do ucha,a po moim ciele przeszły przyjemne ciarki .
-Cudownie tu jest,masz rację że wielu rzeczy nie widziałam .
-Bo widzisz,ja wiem czego kobiety chcą i wiem czego kobiety nie były w stanie zobaczyć . - przewrócił teatralnie oczami .
Zaśmiałam się i stuknęłam go w ramie, idąc dalej wprost siebie .
Korytarz był dość długi,a w różnych jego odcinkach znajdowały się przeróżne pokoje,na szczęście my kierowaliśmy się w stronę baru .
-Skąd znalazłeś takie ciekawe miejsce ? - zarzuciłam z pełną ciekawością .
-sam tego nie wiem,haha - zakrył delikatnie usta i przymrużył zielone oczy .
Byliśmy juź przy końcu korytarza, nagle złapał mnie za barki i pokierował przed siebie .-Co ty robisz ? - syknęłam zdziwiona .
-To taki odruch,nie przejmuj się . -coś mi nie podpasowało i dziwnie spojrzałam na jego dłonie,nie było widać jakby w nich coś trzymał lub cokolwiek więc uspokoiłam się duchu i dałam zaprowadzić do baru przystojnemu mężczyźnie .
-Już jesteśmy,nie ma się co bać . - puścił z objęć moje przedramienia .
*Dzięki bogu* pomyślałam .
Podeszliśmy do wielkiego stołu i przysiedliśmy na krzesłach .
-Co zamawiasz ? - zapytał ,znowu onieśmielając mnie swoim wzrokiem .
Spoglądnęłam w jego oczy i przygryzłam wargę . - Wishky - mruknęłam uwodzicielsko .
-Ja poproszę czystą wódkę z limonką . - szepnął i podał kelnerce banknota .
Nie próbowałam go uwieść w żaden sposób ponieważ jeszcze jestem z Justinem i kocham go, chciałam znaleźć dobre towarzystwo,w żadnym innym znaczeniu tego zdania .
Przyznam szczerze,że chłopak od samego początku przykuł moją osobę do siebie . Był naprawdę przystojny i szarmancki na co rzadko można wpaść w autobusie .. '
-Skąd jesteś ? -zarzucił mi ponownie swoim usmiechem .
- California - odpowiedziałam ,nie spoglądając na jego twarz . Za bardzo mnie rozpraszała .
-Ah. to tak, a co cię tu przywiodło ?
-Nagrania,chłopak życie ?
-To pięknie, od długiego czasu tu mieszkasz ?
- Od 7 lat . A ty skąd pochodzisz ?
Nagle kelnerka wkroczyła nam w rozmowę i podała kieliszki. - proszę, czy wystawić już rachunek ?
-Nie sądzę,zapewne jakiś alkohol wejdzie tu w grę - znowu mnie zawstydził swoim megaseksownym głosem . Poprawił mankiety u marynarki i przychylił do swoich warg kieliszek alkoholu .
-Canada. - rzekł .
-Byłaś tam kiedyś ?
-Byłam,stamtąd pochodzi mój chłopak . - poinformowałam go na stracie .
-To niesamowite miejsce jest tam ............ rozmawialiśmy jakbyśmy znali się od lat,jak starzy przyjaciele . Sprawiło mi to ogromną przyjemność bo od dawna nie miałam okazji porozmawiać z kimś o tym co robię na co dzień , o takich błahostkach ..
-Aha,a dlaczego on się tak zachował ? -zapytał niepewnie .
-Nie wiem.. nie wiem już co robić,nie wiem jak z nim rozmawiać o naszym związku ..
-Dlaczego ? złapał mnie za ręke,co sprawiło że dodał mi otuchy i pozwolił poczuć bezpieczeństwo .
-Gdy powiem mu o naszym związku,on zaczyna krzyczeć i wmawiać że sobie coś ubzdurałam,że robi to dla nas .
-a kochasz go ?
-Co to za pytanie ? pewnie że tak,jeśli bym go nie kochała nie starałbym się jak mogę .
Miłość przetrwa wszystko .. - parchnęłam smutna .
Spojrzał na zegarek i wstał - Miłość nie przetrwa tego wszystkiego,uwierz - pocałował mnie w policzek i wyszedł zostawiając pod moją ręką kawałek kartki na której jest zapisany jego numer .
Czyżby miał rację ? ................
http://www.youtube.com/watch?v=l99nn7P2YLA&feature=youtube_gdata ----------- OGLĄDAJCIE ! <3
Z rozdziału na rozdział,coraz lepszy : )) < 3
OdpowiedzUsuńCiekawe jak rozwinie sie ta znajomosc :) I jak ulozy sie z Justinem. Czekam na nn. Jak zawsze swietny rozdzial. Uwielbiam czytac twoje ff. :D
OdpowiedzUsuńto bardzo miłe,dziękuje <3
Usuń