czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 20 -czy to wszystko było kłamstwem?


MILEY
Złapałam głęboki oddech i odstawiłam na stół kieliszek który trzymałam w telepiącej się dłoni .
Wyciągnęłam z kieszeni zawinięty banknot i położyłam go na blacie obok pół pełnej karawki z wisky .
Nie wiem dlaczego,ale sądzę że Justin cały czas mnie okłamywał,te nocne wyjścia bez słowa,dziwne telefony.. jasne że mu ufałam,mogę nawet stwierdzić iż bezgranicznie,ale muszę się przełamać i szczerze o tym z nim porozmawiać bo nigdy nie da mi to spokoju...
odsunęłam się od baru i pokierowałam w stronę wyjścia .
W między czasie wstukiwałam w telefon numer który zostawił mi Jack zapisany na kartce, moje dłonie zaczęły się pocić i telepać .
Poczułam jak przez moje żyły przepływa strach,nie mogłam go opanować ..
Szłam przez wązki,niekończący się korytarz rozmyślając o tym czego się dowiedziałam,może Jack miał rację ? a może on ma coś z tym wspólnego? Tego muszę się dowiedzieć...
-Tak?-zapytał Jack .
-To ja Miley,zostawiłeś mi swój numer w klubie..-szepnęłam zdruzgotana .
-Coś się stało?
-Tak i chciałabym z tobą jak najszybciej o tym porozmawiać,dzisiaj ..
-Nie ma problemu, spotkajmy się na Green Street koło starego teatru za 20 MINUT.
-Dobrze,do zobaczenia. - nagle zobaczyłam jak sprzed nosa ucieka mi ostatni autobus. Zaczęłam biec,tak szybko ile tchu miałam w płucach .
po chwili kierowca zatrzymał się przed przystankiem widząc mnie pędzącą w stronę autobusu,ulżyło mi i spokojnie zatrzymałam tempo,Myślałam że zaraz wypluje płuca z braku powietrza..
-Dziękuje panu bardzo-wysapałam .
On na to się uśmiechnął i wskazał dłonią na wolne miejsce,dziwne że o tej porze tylu ludzi jeszcze było w trasie do domu..


JUSTIN
-Kurwa,gdzie się podziewa ta Miley ? Dzwonię,i dzwonię a ona nie odbiera..zaczynam się martwić.-pomyślałem .
Siedziałem w salonie przed wielkim ekranem telewizora oglądając jakąś pojebaną komedię romatyczną .
W moim towarzystwie nie mogło zabraknąć również alkoholu,jedyny przyjaciel który zawsze i o każdej porze dotrzymywał mi towarzystwa.
Zaczynam zapijać się tym gównem,i nie mogę przestać a nikt nawet nie wie jak bardzo bym chciał to zrobić,chociażby dla Miley bo widzę że cierpi na moim zachowaniu.
Chyba powinienem się zmienić,powinienem mysleć nad tym co robię bo ranię najważniejszych mi ludzi,kurwa co ze mną jest nie tak ? Dlaczego jestem taki a nie inny?
Myśli mnie przerastają ....


MILEY
Po 20 minutach dojechałam już pod sam teatr,stałam i telepałam się z zimna .
Ta bezgraniczna cisza i pustka coraz bardziej mnie przerażała,miałam chęć stamtąd ucieć ..
W głowie miałam tysiące myśli, w szczególności myślałam o tym co robi Justin,czy jest w domu .
Czułam jak moje stopy powoli przymarzają,chłodne powietrze napływało w moje nozdrza,nietypowe poczucie..
Usłyszałam jak ktoś stawia kroki,jak liście które leżały na ziemi zaczynają się kruszyć .Odczułam ulgę.
-Witam cię ponownie-ucałował mnie w przymarźnięty policzek .
-Cześćć..-wyszemrałam zgrzytając zębami z zimna .
-Coś ci jest ? -zapytał .
-Ziimmnnoo mmii..-chłód coraz bardziej narastał .
-Więc w takim razie przejdźmy do rzeczy .
-O co chodziło z tym "miłość nie przetrwa wszystkiego "?
-Po prostu jeśli męczysz się w związku,jeżeli ta osoba napastuje cię w jakiś sposób to nawet miłość nie jest w stanie tego przetrwać . -powiedział poważnym tonem,co mi się spodobało .
-To chyba w sumie tyle,bardzo miło się z tobą rozmawia ale jest mi tak zimno że nie wytrzymam .. - zarzuciłam .
Chłopak objął mnie swoim ciepły ramieniem,co wprawiło mnie w błogi nastrój .
-Choć nie będziesz włóczyła się sama o tej godzinie autobusem sama. -szepnął zdecydowanie .
Jego podejście do różnych spraw,coraz bardziej zaczęło mi się podobać . Zdawał się mieć w sobie pewną intrygę,którą kryje i czeka na odpowiedni moment na zdradzenie jej .Naprawdę,pociągało mnie to ..

Po około dwudziestu minutach byłam już pod blokiem w którym tymczasowo pomieszkiwałam,moje nogi w pewnym stopniu odmarzły i były gotowe na stawianie kroków .
Wchodziłam powolnie i spokojnie po stromych schodach,raczej nie odczuwałam pośpiechu ..
Gdy czekałam na Jack'a spodziewałam się jakiejś informacji która zwali mnie z nóg,a nic nie wywnioskowałam z tej krótkiej rozmowy,ale cieszyłam się że mogłam go zobaczyć .
Weszłam do domu jak gdyby nigdy nic i zobaczyłam płaczącego Justina .
-Coś się stało ? -mruknęłam .
Justin natychmiastowo odstawił kieliszek z tą ohydną zawartością i podbiegł do mnie mocno wtulając w swoje ciepłe ciało .
-Jak dobrze że jesteś kochanie,dzwoniłem ale nie odbierałaś.. martwiłem się - nie pozwolił mi się spokojnie rozebrać i zaczął pieścić językiem moje podniebienie .
Jeknęłam w duchu.
Niesamowicie zaskoczył mnie swoim zachowaniem,byłam szczęśliwa i odpuściłam sobie zadręczanie go bezsensownymi pytaniami ..
-Gdzie byłaś skarbie ? -musnął ustami skrawek mojej szyi .
-Daj mi się rozebrać a ci wszystko opowiem-zaśmiałam się lekko .
Justin przysiadł na kanapie i z niecierpliwością czekał aż zdejme się z siebie ubrania .
Wpatrywał się w każdy mój subtelny ruch,nie dając swoim oczom spokoju .
Lubiłam go takiego,i podobał mi się..
-Więc byłam w klubie,na drinku . Poznałam jakiegoś przemiłego chłopaka i gadałam z nim . Chyba tyle .
Justin zmarszczył brwi i spojrzał na mnie pytająco .
-Tylko rozmawiałam nie bądź zazdrosny,przecież wiesz że cię kocham - wpiłam się w jego malinowe uta a moje palce wtopiły się w jego zmiewrzawione włosy .
Chłopak gładził dłonią mój policzek a zaś drugą trzymał na moim biodrze .
Nagle ujrzałam jak na jego twarzy pojawia się ten uśmiech którego tak dawno szukałam,moje oczy nie mogły się nacieszyć tym widokiem ..
Mimo wszystko porozmawiam z Justinem o tym wszystkim,tylko wtedy kiedy będzie odpowiedni moment,jak narazie nie chcę psuć chwili ..



Obudziłam się na kanapie,wraz z Justinem .
Byłam wtulona w jego nagi tors,chcę budzić się tak każdego dnia ..
Rozciągnęłam się i poszłam zrobić na pobudzenie mocną kawę,zapowiada się ciężki dzień.
Cieszyłam się że jak narazie wszystko jest w porządku,że wczoraj nie wybuchła jakaś kłótnia o ten klub,bo justin to straszny zazdrośnik ..
Złapałam za kubek zalany po brzegi kawą i ostrożnie przeniosłam go na stół .
Siadłam na brzegu łóżka,i włączyłam jakiś program .
-Dzień dobry śliczna- szepnął Justin pieszcząc moją szyję .
Owinął ręcę dookoła moich bioder i nie chciał puścić .
Po chwili usłyszałam głośne walenie do drzwi .Odsunęłam delikatnie Justina i pokierowałam się w stronę drzwi .
Otworzyłam a moim oczom ukazało się 3 policjantów,może pomylili adresy albo drzwi ..
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc ?- syknelam z usmiechem na twarzy .
-Czy zamieeszkuje tu Justin Bieber ? -powiedział złowrogim głosem .
-Tak..a co się stało ?
Mężczyzna przepchnął mnie ramieniem,i wszedł nachalnie do domu .
Dwóch mężczyzn skuło Justina w kajdanki a 3 krzyknął " Jest pan posądzony o zabójstwo "
W moich oczach zaczął płonąć żar, zaczęłam zatrzymywać mężczyzn ale nieudolnie mi to wychodziło..
-Proszę go zostawić ! On nic nie zrobił,zostawcie go !- krzyknęłam przez łzy .
Justin odwrócił wzrok w moją stronę i uśmiechnął się .
Chciałam do niego podbiec ale mężczyzna trzymał mnie mocno za dłonie .
-Puść mnie dupku,bo ci zaraz krzywdę zrobię . - wrzasnęłam poraz kolejny .
Popchnął mnie na ziemie i wyszedł zatrzaskując drzwi,zaczęłam walić pięściami o ziemie i płakać w niebo głosy,to wszystko moja wina,to przeze mnie te całe zamieszania,całe problemy.
Zrobię wszystko by go uratować !




PRZEPRASZAM ZA TO ŻE KRÓTKIE I ŹLE NAPISANE,PISAŁAM Z TELEFONU BO NARAZIE NIE MAM DOSTĘPU DO INTERNETU .
NADROBIĘ PRZYSIĘGAM,TYLKO MUSZĘ MIEĆ DOSTĘP DO KOMPUTERA BO GUBIĄ MI SIĘ SŁOWA W TELEFONIE :<


2 komentarze:

  1. A myslalam, ze bedzie juz dobrze.I nie martw sie o bledy czy cos rozdzial jest fajny :) czekam na nn z niecierpliwoscia. Xx. A I jeszcze radze ci wylaczyc weryfikacje obrazkowa w komentarzach-niektorych to zniecheca. :)

    OdpowiedzUsuń