poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 22

"Justin,tak bardzo Cię kocham. Nie mogę przestać myśleć o tym co mieliśmy przed tym całym zagraniem,łzy same napływają mi do oczu. To jest za silne chcę cię obok,chcę abyś dotykał mnie wzrokiem tak jak kiedyś,to wszystko mnie przerasta uwierz nie radzę sobie."

***

Zaczęłam oswajać się z sytuacją,która mnie dotknęła.
Powoli wszystkie myśli zbierały się w jedną całość i tworzyły logiczne drogi w życiu .
Dlaczego tak późno ?
Nie poznałam odpowiedzi,i ..raczej nie poznam .
Bóg wyznaczył nam trasę którą musimy przejść w swoim życiu,by poczuć na własnej skórze co to znaczy cierpienie,ból,żal i miłość .
Ale po co ? Chyba nigdy tego nie zrozumiem,bo odkąd jestem z Justinem trafiają się nam same nieszczęścia ..
a może... nie jesteśmy sobie pisani ? Wiem,stereotypy ale one zazwyczaj się sprawdzają .
Iracjonalne myslenie.. skoro czuję się dobrze z Justinem to dlaczego mamy do siebie nie pasować ? Sama pogrążam się w moich zakłopotanych myślach ..

-Miley czy to tutaj ? -Tyler mocnym szturchnięciem w ramię,wybudził mnie z przemyśleń .
-Tak,tutaj . -szepnęłam,lekko ocknięta .

Wyjrzałam przez okno spoglądając na wykreowany od góry do dołu dom ojca,co wzbudziło we mnie zdziwienie .
Od nigdy ojciec nie dbał o wygląd swojego domu,szczególnie od tamtej pory gdy poszłam w świat .
Może ma kobiete ? może w końcu próbuje zmienić swoje szare życie na lepsze ?

-Idziesz Miley ? - powiedział głośniej Tyler .
-Tak,już . -wyszłam z auta trzaskając za sobą drzwiami .
Serce biło jak oszalałe,nawet bliskość Tyler`a nie pomogła mi przełamać lodów .
Wszystko wydawało się jedną wielką fikcją,po prostu .
Nagle usłyszałam jak mój telefon wydaje ciche dzwięki,jakby dzwonił .
zsunęłam telefon z kieszeni wprost na moją dłoń,i tak jak myślałam dzwonił Jack więc nacisnęłam zieloną słuchawkę i przy okazji pokazałam Tylerowi gestem ręki że rozmawiam i zaraz dojdę .

-Słucham ? -szepnęłam .
-Hej Miley to ja Jack,mam sprawę- powiedział łagodnym tonem .
-Możesz się streszczać,mam mało czasu ?
-mianowicie,masz czas wieczorem ?-zapytał kusząco .
-Nie nie idę do żadnego baru,zero alkoholu -zaśmiałam się w duchu .
-haha nie,chciałem cię zaprosić do mnie na kolację- znów zarzucił swoim seksownym głosem,a po moim ciele przeszły ciarki .
-Jasne,o której i gdzie ?
-mieszkam na O'Collins Street,trafisz ?
-Tak mieszkam obok-uśmiechnęłam się do siebie .
-To dobrze,do zobaczenia .- słodko się zaśmiał i rozłączył.
Nie wiedziałam czy dobrze postępuje idąc do niego,ale nie chcę zamartwiać się tym wszystkim bo wykituje. On jest w stanie poprawić mi nastrój,a ja zapominam o codzienności ..

Schowałam z powrotem telefon do kieszeni i pokierowałam się w stronę domu .
Nie czułam już takiego strachu jak pięć minut temu,przeszła mnie fala ciepłych dreszczów .

Poprawiłam kołnierzyk u kurtki i zapukałam zamkniętą ręką w drzwi .
Zaczęłam szeptać coś pod nosem i do tego lekko się uśmiechałam,a tyler objął mnie ramieniem .

Usłyszałam kroki więc momentalnie uniosłam głowę do góry i bacznie czekałam na ojca,po chwili drzwi otworzył zadowolony Ray .
Coś mi w nim nie pasowało w jego "niby" prawdziwym uśmiechu lecz nie okazywałam tego i odrzuciłam szerokim uśmiechem .
-Wchodźcie kochani !- ucieszył się po czym na przywitanie ucałował mnie w czoło .
Zrobiło mi się cieplej.
- kawy,herbaty ? - zaproponował ojciec .
-Ja dziękuje.- ukazałam dłonią .
-Mogę prosić kawę ? -syknął Tyler .
W tym momencie tata skinął głową i poszedł do kuchni .

-Co ty gadasz że twój ojciec taki jest? miły gość ! -szturchnął mnie żartobliwie ramieniem .
-Nie chcę o tym gadać . -powiedziałam spięta .
Tyler ucałował mnie we włosy, i oblizał usta .
Trochę niezręcznie czułam się w tej sytuacji,ale przecież to po "przyjacielsku"..

Przyszedł tata . Zaserwował gorącą kawę w ręce Tyler`a i usiadł obok mnie .
-Więc co się stało że potrzebujesz prawnika ?
-Tato..dość nietypowa sprawa..
-mów kochanie,zawsze ci pomogę !- objął mnie delikatnie przedramieniem .
-Justin jest w więzieniu ..- szepnęłam cicho .
Ku mojemu zdziwieniu Tata machnął dłonią i wyciągnął z marynarki pewną kartkę a potem wcisnął mi je w ręke .

-Tutaj masz Mojego zaufanego prawnika,zadzwoń,napewno ci pomoże  - uśmiechnął się szyderczo .
-Dziękuje tato - zawarliśmy mocny uścisk dłoni,bo na nic innego z mojej strony nie mógł liczyć .

-To ja już będę lecieć,mam dużo załatwień - pomachałam mu dłonią i jak najszybszym tempem wybiegłam z jego domu .
 -Wkońcu ! - Krzyknęłam w duchu .
Chwila dłużej a powiedziała bym mu wszystko co o nim sądze,nie umiem udawać .
-Widzisz Miley nie było tak strasznie - poklepał mnie po barku .
-Było zajebiście - zaśmiałam się i wsiadłam do samochodu.
Fala ulgi przeszła po moim ciele,dobrze że to za mną nie chcę tego więcej powtarzać .
-Może pojedziemy to uczcimy ? - Spojrzał na mnie pytająco .
-Może potem,teraz muszę załatwić jedną rzecz .
-No dobra,podwieźć cię gdzieś ? -zbliżył się w moją stronę .
akurat zbliżaliśmy się do O'Collins Street -tutaj- uśmiechnęłam się .
Tyler gwałtownie wyhamował a ja o mało co nie wleciałam na przednią szybę .
- Nic ci nie jest ? -jego dłoń wędrowała po okolicach mojej twarzy .
-Jeszcze żyje,do zobaczenia . -otworzyłam drzwi i na biegu poszłam do sklepu po jakieś wytrawne wino .
Stałam i wybierałam jakąś winnice lecz nie wpadł mi w ręce jakiś dobry rocznik,moje stopy prosiły o to by pozbyć się szpilek .
W bólu wybrałam pierwsze lepsze wino i podeszłam do kasy .

-Zapakować jakąś ? - zapytała kasjerka .
-Tak proszę- znów się zamysliłam .

-Bardzo dobry wybór,napewno nie pożałuje pani - ukazała mi lekki pół uśmiech i podała torebeczkę .
-Dziękuje-położyłam pieniądze na ladzie i wyszłam .
Nie mogłam wytrzymać dłużej tych szpilek i zdjęłam je z nóg .
Odczułam że jest mi lepiej bez tych cerygieli ..

Za dużo myślę trzeba się w końcu zrelaksować.-pomyślałam .

***

Po dziesięciu minutach znajdowałam się pod bramką Jack`a .
Dzwoniłam do dzwonka jak opętana,to jest drażniące .
Z daleka ujrzałam jakąś postać która zbliża się do mnie,uśmiechnęłam się .
-Witam - ucałował mnie w policzek i złapał za biodra.
-Cześć . -podałam mu opakowanie z winem i poszłam przed siebie .
-Pięknie wyglądasz - szepnął .
-Dziękuje,ty również- zalałam się rumieńcem .
Jego dom nie był duży,ale za to przytulny .
Nie był wypełniony pustką,jak reszta,miał w sobie to coś .
-A o to moje skromne cztery ściany .- zachichotał .
-Nie przesadzaj,jest tu tak `rodzinnie` haha .
-Wiem o tym doskonale . - upewnił mnie .
Otarłam się o niego ramieniem i rzuciłam w jego stronę przejrzystym uśmiechem .
Na prawdę dobrze czułam się w jego towarzystwie,dodaje mi otuchy jak nikt inny .
Przy nim jestem sobą,nie muszę udawać .
-Chcesz się czegoś napić ? -zaproponował
-Wino?-lekko się uśmiechnęłam .
-Dobrze,rozgość się a ja zaraz przyjdę .



JUSTIN :

Nie zdaję mi się żebym stąd szybko wyszedł,
Miley chyba zapomniała że  tu jestem i czekam.
Siedziałem na tej cholernie chłodnej ławce która była przybita do ściany i rozmyślałem o tym jak się stąd wyrwać. Ta atmosfera mnie przerasta,od paru godzin nie myślę o niczym co mogło by mi pomóc ..
Nagle do krat podeszła oziębła policjantka i uderzyła karabinem o kraty .
-Ktoś do Ciebie Bieber,ruszaj się .- krzyknęła
Otarłem twarz i poszedłem w jej stronę,chociaż nie miałem tej pierdolonej ochoty .
Wszystko mnie brzydziło a szczególnie widok tej "kobiety" co obchodzi się ze mną jak z szmatą.
Jestem Justin Bieber kurwa nie pozwolę sobie na takie traktowanie ..
-Bierz i rozmawiaj-warknęła
-mhm-przytaknąłem i wziąłem słuchawkę w rękę .

-słucham .
-dzień dobry ,z tej strony ojciec Miley . Jak się trzymasz?
-Skąd wiesz gdzie ja jestem,i po co te kretyńskie pytanie ? -syknąłem przez zaciśnięte zęby .
-Spokojnie synu,mam dla Ciebie propozycję , - zaśmiał się .
-haha,no dobre dobre mów- parchnąłem śmiechem i wysłuchałem jego słów.
-Słuchaj,wiem że chcesz wyjść . - w tej samej chwili sięgnąłem do kieszeni po papierosa po czym odpaliłem go i każdy buch który łapałem do ust wciągałem w płuca .
-No i co tyle ? -chrząknąłem .
-daj mi dokończyć,mogę ci pomóc tylko musisz się zgodzić .
-W jaki sposób ? - cała rozmowa zaczynała mnie już powoli przerażać .. Co on kombinuje ?
-Jutro przyjadę do Ciebie i porozmawiamy,tego nie da się omówić przez telefon . Chciałem cię tylko poinformować .- powiedział cwaniacko .
-Jasne,coś kombinujesz wiem o tym. Czekam aż miley przyjdzie o coś zrobi .
-Miley ? Nie łudź się,ona nie przyjdzie . Ma ważniejsze rzeczy na głowie niż zajmowanie się takim śmieciem jak ty, Tyler się nią dobrze zajmie .
-Co ty pieprzysz za głupoty ? Jesteś chory człowieku to się leczy .
-Co ja ci będę mówił,i tak nie uwierzysz . Byłeś jej zabawką,już cię niepotrzebuje . - zadrwił ze mnie i rozłączył się .

Rzuciłem słuchawką w ścianę,i w głos krzyczałem przekleństwami .
Przecież to nie prawda ! Ona mnie kocha i chcę mieć ze mną ślub,dzieci ...
-Bieber nie awanturuj się tylko zapieprzaj do swojej nory . - powiedziała szarpiąc mnie mocno za ramię .
-Weź mnie nie dotykaj ! - odsunąłem się od tej baby i poszedłem do celi .
A jeśli to prawda ? Świat mi się chyba załamie ....



MILEY :

-To jest urocze,haha- pokazałam na zdjęcie które mi pokazywał  .
-Taki mały "pulpecik"ze mnie był .- Jack objął mnie ramieniem .
-Nie wierzę,że poznałam tak miłego chłopaka który znosi mój humor - zarzuciłam uśmiechem obracając dookoła dłoni kielich .
-To ja nie wierzę że poznałem taką cudowną kobietę- pocałował mnie w dłoń i spojrzał w oczy .
Co ja robię ?! Flirtuje z chłopakiem,a Justin czeka aż mu pomogę . Nie jestem uczciwa w stosunku do niego

Zaczęło robić się coraz bardziej gorąco chłopak najpierw odłożył zdjęcia na stół a potem zbliżył swoje dłonie do mojego karku i delikatnie muskał go koniuszkami palców co sprawiło mi przyjemność .
Zachowuje się jakbym była niewierna,nie mogę tak ..
-Masz piękne ciało,cała jesteś piękna -szepnął mi do ucha .
Siedziałam oniemiała  przez kilka kolejnych sekund, nie mogąc wyjść z szoku. Do żywych sprowadził mnie dźwięk tłuczonego szkła kieliszka, upadających na podłogę.
-Przepraszam- szepnęłam zsuwając się na podłogę by pozbierać szkło .
Chłopak chwycił mnie za ramię i podniósł do góry .-nic się nie stało,zostaw .
zaśmiałam się pod nosem a Jack korzystając z okazji wpił mi w usta,jego język pieścił moje podniebienie . Naprawdę potrafił czynić cuda tym swoim językiem. Myślałam, że za chwilę zwariuję. Robił to tak zajebiście że się rozpływałam.
- Chodź - mruknął mi w szyję. - Pójdziemy do pokoju
   Poszłam za nim, nie sprzeciwiając się. Chłopak ciągle trzymał mnie za rękę, a ja nie chciałam żeby ją puścił. Po chwili weszliśmy do pokoju .Jack zamknął drzwi na klucz i popchnął mnie na łóżko. Po chwili sam się na nim położył.
- pięknie wyglądasz w tej sukience - wymruczał pomiędzy pocałunkami. - Ale na pewno lepiej bez.
   Zaśmiałam się. Chłopak szybko ściągnął ją ze mnie, a ja zostałam w samych stringach.
- Podoba mi się - uśmiechnął się do mnie i zaczął swoim językiem pieścić moje piersi. Myślałam, że za chwilę umrę z tej rozkoszy. Ssał moje sutki jak najsłodsze cukierki. A ja jęczałam, czując  się jakbym była w niebie...




RANO

Obudziłam się wtulona w tors Jack'a przez co zerwałam się z łóżka jak oszalała .
Byłam całkiem naga,jedynie skrawek kołdry zasłaniał moje kobiecości .
DOPIERO TERAZ DO MOJEJ GŁOWY DOTARŁO TO ŻE ZDRADZIŁAM JUSTIN`A ..
Podniosłam telefon który leżał na mojej sukience i ujrzałam że mam 17 nieodebranych połączeń od Tyler`a . Szlak ! Muszę się ubierać !

-Gdzie idziesz ?-złapał mnie za biodro .
-Do domu,to wszystko za daleko zaszło.. zdradziłam Justin`a . Nie dzwoń i nie pisz .. -szepnęłam wkładając na swoje ciało sukienkę .
-Ale obydwoje tego chcieliśmy,więc ?
-Obróciłam oczami i pokazałam palcem na wino -Alkohol za mnie zdecydował,to nie byłam ja.Cześć.-zabrałam płaszcz z wieszaka i wybiegłam ..
CO JA NAJLEPSZEGO ZROBIŁAM-KRZYKNĘŁAM W DUCHU I ROZPŁAKAŁAM SIĘ ...













3 komentarze:

  1. jak ona mogła to zrobić justinowi ?! nie wierzę,on siedzi za jej bledy a ona sie pieprzy z tym jackiem .. swietne jak zwykle <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko,źle :c
    KOOOCHAM TO OPOWIADANIE <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierze, przeciez jak Justin sie dowie... a ten tata Miley cos zlego kombinuje, wiem to.
    Świetnie jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń