Justin spojrzał na mnie swoimi przeszklonymi od bólu oczami i dał mi potajemny znak że od teraz wszystko zależy ode mnie ,że tylko ja jestem w stanie uratować nam życia .
W tamtej chwili ciarki przeszły po moim wychłodzonym ciele, stałam wmurowana obok Liama i w dalszym ciągu trzymałam broń przy jego skroni naciskając lekko za spust .
Bieber wykrwawiał się leżąc nieprzytomny na ziemii ,chciałam mu pomóc,chciałam żeby przeżył ale nie miałam sposobu jak to zrobić .Zwyczajnie mogłam strzelić Liamowi kulkę w łeb i bylo by po sprawie,ale ja tak nie umiem ..
Gdy patrzyłam jak Chłopak umiera ,w moich oczach pojawiały się łzy a w dłoniach pełno agresji do wyładowania . Po chwili cała trójka zaczęła uciekać ,krzyknęłam "Stójcie" i nagle nacisnęłam z determinacją za spust . Niewiarygodne . Nigdy nie obchodziłam się z bronią ,nie umiałam jej nawet utrzymać w dłoniach a teraz ? Wycelowałam wprost w liama .Trafiłam na kość rdzenną czyli kręgosłup. Z daleka jakieś jasno żółte światła oświecały moją bladą twarz . Zakryłam twarz rękawem i podeszłam do Justina .
-Justin ! Spójrz na mnie ! Justin, proszę nie rób mi tego ! nie możesz tak po prostu odejść ! Kocham Cię ! - po czym wpadłam w płacz .
Siedziałam na ziemii a w swój tułów wtulałam głowę chłopaka .
Byłam cała brudna od krwi która lała się z twarzy justina, nie wiedziałam co zrobić by go uratować .
W tamtej chwili wiedziałam że mogę stracić najważniejszą do tej pory osobę w moim życiu przez to że wmieszałam go we wszystko co związane z tym sadystą ..
Podniosłam głowę a światła latarki oślepiły moje oczy ,byłe one tak jaskrawe że nie mogłam ani chwili dłuzej na nie patrzeć .
Ten ostatni raz spojrzałam w mu w oczy,ten ostatni raz dotykałam go ,tym razem już ostatnim trzymałam mój cały świat w rękach .
Czułam jak jego serce z minuty na minute zaczyna wolniej bić,czułam jak tętno pulsowało coraz mocniej . Z sekundy na sekunde traciłam go a wraz z nim odchodziło moje serce . Miałam mu tyle do powiedzenia, tyle do wyjaśnienia . Chciałam mu dać moją miłość,chciałam by zadbał o moje serce,żeby go zmienił . Wszystko przepadło jak kamień w wodę przeze mnie ...
Justin ocknął się delikatnie.
Oblizał usta i zaczął szukac czegoś wzrokiem ,pędził nim w stronę dobiegającego blasku .
Zauważyłam w jego oczach mętlik w którym nie mógł się odnaleźć .Chciał ale nie miał wystarczająco siły by uwolnić się stamtąd .Chciałam mu pomóc chciałam być przy nim uwolnić go od cierpienia ale nie mogłam wiele zdziałać ..
Pochyliłam twarz nad nim zarzucając włosami .
moje ręce znalazły się na jego policzkach przepełnionych brudną krwią . Spojrzałam na niego ..
-Justin ! Spójrz na mnie ! wiem że mnie słyszysz proszę zrób to ! - krzyknęłam do niego cała zalana łzami .Na jego widok moje Serce sypało się na drobne kawałeczki byłam już całkowicie bezradna ...
Po chwili Justin przechylił głowę na bok i spojrzał mi w oczy , na jego twarzy pojawił się uśmiech promienny jak słońce. nagle uniósł dłoń do mojej twarzy i otarł kciukiem wypływającą łzę z mojego oka.
-Nie płacz kochanie,będzie dobrze .Musi być .-powiedział spokojnym głosem .
Złapałam za jego szorstką rękę i trzymałam ją na swoim zaczerwienionym od płaczu policzku .
-Justin proszę nie odchódź, nie możesz mi tego zrobić .-wyszeptałam .
-Przepraszam Miley, zawsze dążyłem do tego by Cię uszczęśliwić .Po prostu.. po prostu chciałem żebyś mnie pokochała ...jesteś byłaś i będziesz w moim sercu ,będę czuwal nad Tobą z góry - powoli przyciągnął mnie do siebie i złożył pocałunek na ustach zatracając się w tym .
Puścił mnie ze swoich objęć i wylądował na ziemii .
-Do cholery pomóżcie mi on umiera ! -krzyknęłam pełna żalu oraz bólu .Miałam wtedy nadzieję że pomogą mi go uratować ..
Podbiegło do mnie 2 mężczyzn pytając co się stało.
odpowiedziałam im że Justin został pobity przez mojego byłego chłopaka i jego kolegów , wkroczyłam w akcje akurat wtedy kiedy pistolet miał wejść w grę .
natychmiastowo podnieśli go i zanieśli w stronę samochodu .
Wstałam i pokierowałam się za nimi .
-Pani nie może jechać z nami -powiedział 1 z policjantów.
-Dlaczego ?!-zapytałam donośnym głosem .
-Przepraszam musimy się spieszyć..odrzekł ,zmieniając temat .
Bit mojego serca przyśpieszył do jednego uderzenia na sekundę .Adrenalina podniosła ciśnienie .
Teraz liczyło się tylko to co może wydarzyć się z Justinem ..
Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam wraz za tamtym autem.
Miałam 100 procentową nadzieje że będzie dobrze .
Zawsze trzeba mieć nadzieję,bo cuda się zdarzają .
Justin był za dobrym człowiekiem ,bóg nie pozwolił by mu od tak odejść ,ochroni go .
Trzymając dłonie na kierownicy czułam jak w moich żyłach krew się gotuje a co chwilę zaciskałam nerwowo pięści .
Chciałam znaleźć się teraz obok Justina,czuć jego narastający puls chciałam być w tej trudnej chwili razem z nim .Móc trzymać go za dłoń,lecz oni mi nie pozwolili nie wiadomo z jakiej przyczyny .
Na ulicach było ciemno, a latarnie rozświetlały konary drzew .Wtedy widziałam najdrobniejsze szczegóły .
W głowie tylko jedna myśl,jedna osoba .Justin ..
Do dzisiaj zastanawiam się dlaczego wprowadziłam w swoje życie kogoś takiego jak Liama,może dlatego bo zauroczyłam się w nim ? W jego gestach,w jego słowach ale to i tak było tylko zauroczenie ,nie mogę nazwać tego miłością ..
Dojechaliśmy już pod szpital .
Wysiadłam z auta i zatrzasnęłam drzwi zapominając o kluczykach w stacyjce .
Machnęłam ręką pobiegłam do szpitala .
-A pani dokąd ? -złapała mnie za ramie pielęgniarka .
-Mojego nażyczonego przed chwilą przywiezli tutaj do szpitala . - rzuciłam błagalnie .
-Proszę podać nazwisko pacjenta .
-Justin Bieber ...- chwilę spoglądała na mnie i zajrzała w kartotekę po czym kazała mi usiąść .
-Proszę czekać będziemy panią powiadamiać o stanie pacjenta .
-Dobrze dziękuje . - wolnym krokiem podeszłam do stolika przy którym siadłam .
Nerwowo łapałam się za głowę i stukałam paznokciami o blad .
Zjechałam dłońmi w dół nasuwając je do środka kieszeni .
Natarczywie szukałam telefonu w przedziurawionej kieszonce kurtki .Gdy go wkońcu odszukałam , powolutku przekręciłam go w zdłuż i oglądałam nasze wspólne zdjęcia .
Łza po łzie poniewierała się na moim policzku .
Ocierałam je w delikatny sposób chusteczką która znajdowała się w mojej kieszonce .
Po chwili pielęgniarka z którą niedawno rozmawiałam kierowała się w moją stronę z sali operacyjnej .
Wstałam z chwiejącego się krzesła i szybkim posunięciem stopy znalazłam się obok niej .
-I jak ? -wyszeptałam .
-Niestety nie jest dobrze,pacjent dostał wylewu wewnętrznego wątroby i nie wiadomo jak to się dalej powiedzie .. - powiedziała spoglądając mi ukradkiem w oczy .
-Ale jaka jest szansa że przeżyje ?
-pół na pól , chłopak ma mocny organizm,przy takich uderzeniach przeciętny człowiek wykrwawił by się na miejscu . Jest pani chyba jego motywacją do dalszego życia . - wyszemrała z uśmiechem .
-dziękuje..- zaśmiałam się .
-Proszę się trzymać i nie tracić nadzieji , bo cuda zawsze były i będą . Będziemy robić co w naszej mocy by móc go uratować ... - złapała mnie przyjacielsko za ramię , mrugnęła i pokierowała się na salę .
Spojrzałam na zegar i co chwilę kręciłam się koło sali . Spoglądałam na leżącego Justina z wielką nadzieją w oczach .
Po jakichś 20 minutach rozbolały mnie stopy i postanowiłam siąść na krześle .
Moje powieki robiły się coraz cięższe i cięższe . Nie mogłam powstrzymać snu który chciał mnie złapać ....
3 GODZINY PÓŹNIEJ .....
-halo,proszę pani słyszy mnie pani ? - lekko otwierając oczy zobaczyłam rozmazaną postać która szarpała mnie za ramię .
-Co się stało ? -powiedziałam zachrypniętym głosem .
-Operacja skończona .. - Gdy usłyszałam te słowa zerwałam się dziko z krzesła . Otarłam moje zaspane powieki i rzekłam .
-Proszę mówić , i nie trzymać mnie w niepewności .
2 lekarzy spojrzała na mnie srogim wzrokiem,wiedziałam że coś jest grane .nie chciałam usłyszeć tych słów które krążą mi teraz po głowie .Nie chciałam tego słyszeć ..
-Operacja .... operacja się udała . Chłopak przeżył .
W tamtej chwili serce z radości podskoczyło mi do gardła, a uśmiech nie znikał z mojej twarzy .
-Naprawdę ?! Boże dziękuje ! - rzuciłam się w objęcia pielęgniarki i dziękowałam jej za wszystko co dla mnie zrobiła .
Tak samo też postąpiłam z lekarzami .
-Mogę pójść do niego ? -zarzuciałam ze łzami w oczach .
-Proszę . Potem prosił bym panią żeby przyszła pani do biura wypełnić ankietę .
-dobrze . Jeszcze raz dziękuje ! -krzyknęlam przepełniona radością .
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Justina śpiącego słodko na boku , wtulonego w pierzową poduszkę .
Siadłam na stołku i rękami kiziałam go po włosach twarzy i ramionach ,.
-Wiedziałam że nie zostawisz mnie,wiedziałam że przetrwasz . Bóg nie pozwolił by ci o tak po prostu odejść .dziękuje że mnie nie opuściłeś kochanie ....
myślałam że umrze ale drama kc
OdpowiedzUsuńjejcia super ! Chcę juz ten Trailer ! <3
OdpowiedzUsuńale teraz fajny wygląd , pasuje kocham cie pieknie pizesz <3
OdpowiedzUsuń