Justin siedział zamurowany z głową skierowaną ku podłodze, trzymając w ręce kieliszek wódki .nie byłam w stanie nic z tym zrobić wiedziałam że cierpi, pomimo tego że przebaczyłam mu a raczej nie miałam mu tego za złe .
Chciałam odpędzić go od złych myśli,lecz to by pogorszyło całą sprawe .
Nagle chłopak uniósł głowę do góry i spojrzał na mnie.
Oczy miał napuchnięte, a policzki mokre. Ścisnęło mnie na myśl, że płakał. Otworzyłam buzię, żeby cos powiedzieć, ale wtedy on przywarł do mnie całym ciałem i złożył pocałunek na moich ustach. Był zachłanny, namiętny, a ja nie potrafiłam się mu oprzeć. Nie zastanawiając się, odwzajemniłam pocałunek. Błądził dłońmi po moich plecach, a ja zatopiłam dłonie w jego włosach. Chciałam poczuć jego bliskość, ciepło, bicie jego serca. Tak bardzo za nim tęskniłam chociaż był to moment . Moje serce waliło jak szalone,niczym kozłowana piłka . Nikt nie jest w stanie nawet pomyśleć jak ta sytuacja rozbudziła moje malutkie serduszko .
-Justin,wszystko wporządku ?-chrząknęłam,odrywając się gwałtownie .
-A dlaczego miało by tak nie być ?
-Nie wiem,masz całe oczy zaczerwienione,powiesz o co chodzi ?
-Nic mi nie jest,cholera . Każdy ma prawo do chwili słabości no nie ? -syknął zaciskając zęby .
Widziałam że odczuwa ból psychiczny potym jak uratowałam mu życie . Chciał się wykazać,chciał pokazać mi jak bardzo mnie kocha . On dla mnie nawet bez tego jest zwycięzcą,wygrał moje serce a o to w szczególności jest trudno zawalczyć .Kocham go bez granic ..
-Przepraszam justin,masz rację ... -szepnęłam
-Justin musnął kciukiem mój polik i się usmiechnął .
-a wiesz że ja płakałem z tego powodu bo nie doceniałem jakie szczęście mam przy sobie ?- po jego policzku spłynęła łza a na twarzy pojawił się promienny uśmiech .
-Po tamtych słowach zrobiło mi się ciepło na duchu,nigdy nikt nie mówił do mnie w ten sposób . Z szacunkiem i z miłością w ręku .nie potrafiłam opanować łez które zbierały mi się pod powiekami i zaczęłam łgać w głos .
Justin ścisnął mnie ramieniem i zaczął gładzić ręką po włosach . -csii kochanie,mamy siebie to się liczy- po czym pocałował mnie w czubek nosa. spojrzałam w jego czekoladowe oczy a moje kąciki ust rozszerzyły się maksymalnie .Cieszyłam się że Justin mnie szanuje i kocha za to jaka jestem,nie wytyka błędów bo wie że każdy w życiu ma wzloty i upadki .Wspiera mnie,chociaż wie że nie wszystkie decyzje są słuszne .
Były takie dni w których rozpaczliwie myślałam o moim dalszym życiu,obstawiałam że napewno moja kariera się skończy i każdy o mnie zapomni . że będe zwykłym człowiekiem .Chciałam właśnie takiego życia ,pieniądz szczęścia nie daje lecz miłość bez granic ..
W pewnej granicy naszej rozmowy usłyszeliśmy hałas który dochodził z korytarza. Justin i Tyler zerwali się z krzeseł i postanowili wyjść przed dom,ten huk przypominał strzał z broni . Pamiętam że gdy w lesie strzeliłam z pistoletu było słychać ten sam odźwięk ..
Wszyscy przerażeni wybiegliśmy na klatkę schodową i zobaczyliśmy tragiczny widok, Tyler przez chwilę nie mógł złapać oddechu,to było dla niego za ciężkie przeżycie . Wyjął broń z saszety i pobiegł na dół . W moich oczach zaczęły chwiać się łzy bólu,bo wiedziałam że to wszystko jest przeze mnie .Justin przytulił mnie mocno i prosił abym przestała się denerwować bo to nic nie zdziała,wyrwałam się z jego uścisku i siadłam szybko koło Kelsey . zerwałam z siebie kawałek materiału i zaczęłam uciskać głęboką rane na brzuchu .
Z minuty na minutę dziewczyna traciła więcej krwi,czułam się winna całemu zajściu więc z całych sił próbowałam pomoc,kałuża krwi otaczała jej drobne ciało ale ja nie przestawałam .
wkońcu krzyknęłam pobudzająco do Justina : " Do cholery,nie stój tak tylko pomóż mi ją podnieść i jedziemy do szpitala!"
Chłopak podbiegł do mnie i pomógł podnieść dziewczynę . - 3 2 1 i podnosimy ją - dorzucił Justin .
Na 3 razem ją podnieśliśmy i zeszliśmy do samochodu, to wszystko miało za szybką akcję wydarzeń . Dlaczego on miesza w to moich znajomych,przyjaciół . Brakowało by tego jakby mojego tate wmieszał w to gówno .W dalszym ciągu z ciała drobinki lała się nieustannie czerwona substancja. Gdy jej krew spływała po moich palcach czułam jak ja bym popełniła tą karygodną zbrodnie,nie wybaczę sobie tego jeśli ona nie przeżyje ..
Oparłam się tyłem do blach samochodu, a Justin przeraźliwie szukała klucza od auta.
W tym samym momencie podbiegł do nas rozwścieczony Tyler,płakał i jednocześnie klną na cały głos . Nie dziwię się chłopakowi,może stracić bliską osobę i to jedynie przez moje głupstwo .
Tyler był tak wściekły że podbiegł do Justina i popchnął go na maskę samochodu .Justin patrzył na niego z przerażeniem . Tyler złapał go za skrawki bluzy i ponownie popchnął w stronę ulicy .
-Wszystko przez Ciebie ! Przysięgam nie wybaczę ci jeśli Kelsey zginie rozumiesz ?!-Krzyknął i zacisnął zęby . Łza po łzie spływała z jego rozpalonego policzka,wiem dokładnie co odczuwał .Nie jest to przyjemne uczucie patrzec jak ktoś umiera,a wręcz przeciwnie okrutne odczucie . Potem cały czas kołaczą ci się myśli o których nigdy nie zdawałeś sobie sprawy ..
-Właśnie takim staniem w miejscu,ona umiera i to nie przeze mnie tylko przez Ciebie . Skończ to pierdolenie, i jedziemy do szpitala . -Wrzasnął Justin .
Tyler nie sprzeciwił się i podszedł do mnie by wziąść Kelsey na ręce . Rzucił do mnie wrogim spojrzeniem i wsiadł na tylnich siedzeniach .
Otarłam twarz dłońmi i wsiadłam obok Justina . Byłam przygnębiona przez całą drogę,nie pisnęłam nawet słowa bo wiedziałam że to najprawdopodobniej skończy się kłótnia ..
Wpatrywałam się w przestrzenne miasto i myślałam o tym jak zapobiec całej spiętej atmosferze,ale na próżno żaden pomysł nie przychodził m do głowy .
Nareszcie dojechaliśmy,wysiadłam z auta i podbiegłam do tyłu by pomóc chłopakowi -zostaw,dam radę - syknął złośliwie.
ale..-mruknęłam .
-Dam sobie radę,głucha jesteś ? -warknął .
-Ej uspokój się tyler ona chcę ci pomóc . -wtrącił się Justin .
Uniosłam ręce na wysokość twarzy i otarłam łze ściekającą po moim policzku . Czułam się podle w tej sytuacji bez wyjścia,wiedziałam że Tyler mi tego nigdy nie wybaczy bo przez tego palanta Liama Kelsey może stracić życie,nie potrzebnie ich w to mieszałam ..
-Kochanie,będzie w porządku obiecuje ci ,kelsey przeżyje a z tylerem pogadam ..jest teraz zły dlatego tak reaguje,nie smuć się kocham cię - szepnął mi do ucha i pocałował w dłoń .
Udaliśmy się szybkim tempem do szpitala,każda sekunda była na wagę złota nie mogliśmy jej tracić na niepotrzebne afery.
Gdy staliśmy u progu wejścia Justin spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się,bałam się być tam .Nie chciałam,z tym szpitalem mam same złe wspomnienia . Moja mama zmarła na tym oddziale,Justin walczył tu o życie . Miejmy nadzieję że kelsey wyjdzie z tego bez szwanku .
-Justin muszę iść do toalety,złapie was - powiedziałam .
Justin mi zawtórował i poszedł wprost białego korytarza,ja za to skręciłam na lewo .
Gdy szłam w z dłuż białego przejścia,czułam się jak w psychiatryku . Wszędzie biało,żadnych dekoracji . Tylko ty i białe ściany,przerażające do szpiku kości .
Otworzyłam drzwi kabiny i zobaczyłam coś dziwnego .
Łazienka zdecydowanie różniła się od wnętrza szpitala,wykafelkowana z ozdobnymi złotymi wzorami, które świeciły się pod światłem. Ogromne lustro na całą ścianę znajdowało się po lewej stronie i miało zabytkowe złocone ramy i oczywiście przestrzenna umywalka .
Podeszłam do niej wolnym krokiem i odkręciłam kurki by dać popłynąć ciepłej wodzie.
Spojrzałam w lustro i musiałam zdusić jęk, widząc swoje odbicie. Wyglądałam fatalnie. Cała brudna, a do tego poplątane włosy, które wyglądały jak siano. Wsadziłam ręce w wodę i przemyłam je pianą,po czym umyłam zafajdaną twarz .znów uchyliłam nad lustrem,odbicie już mnie tak nie przeraziło, ale nadal miałam zmęczenie wypisane na twarzy.
Nagle cała sytuacja z justinem cofnęła mi się,widziałam w lustrze wszystko co się stało . Po chwili zamknęłam oczy i usłyszałam swój zduszony głos . - " Justin proszę,proszę nie możesz mnie opuścić !" i przerwany dzwięk tętna . Ocknęłam się i wytarłam papierowym ręcznikiem twarz po czym wyrzuciłam go do kosza który znajdował się pod umywalką . Gdy wykonałam tą czynność z przykrością musiałam opuścić jedyne miejsce które nie wyglądało jak miejsce dla ułomnych i oazę spokoju .
Nerwowo wybięgłam z toalety i usłyszałam kłócącego sie Justina z Tylerem .
Podbiegłam bliżej i schowałam się za skrajny róg ściany .
-Gdyby nie ona,Kelsey była by teraz w domu,wszystko przez nią . - krzyknął Tyler .
-Daj jej spokój,ona nie jest niczemu winna .Nie miała wpływu na to że on się tak zachowa . - dorzucił Justin .
-Mogła się trochę mniej puszczać to by jej nic nie zrobił ! - Justin zamachnął się i strzelił Tylera z pięści w twarz . - Nie masz prawa tak mówić,nie znasz jej .nie znasz jej życia . więc za przeproszeniem nie wpieprzaj się . ! - ucieszyło mnie to że Justin staje w mojej obronie.
-a może nie ? !
-Nie kurwa,Liam jest chory psychicznie i robi wszystko by ją zniszczyć . Bił ją i molestował a ty jedziesz z tekstem że ona się puszcza ? weź ty się zastanów nad tym co mówisz,bo gdyby dziewczyna to usłyszała nie darowała ci tego . - dorzucił zdenerwowany Justin .
Tyler złapał się za głowę i zarzucił prawą dłonią na ramienie Justina. -przeprasza,przesadziłem . Ale ten skurwiel przegina.
-Nie widzisz że on chcę nas udupić ? - zaśmiał się Justin .
Z moich oczu wypływało coraz więcej łez,miałam chęć zacząć w głos szlochać ale nie chciałam by mnie usłyszeli . To mnie naprawdę zabolało,bo tak naprawdę nikt nie zna mojej historii a ocenia po pozorach . To jest cholernie dołujące słyszeć takie słowa ..
Wyszłam z kąta i poszłam w stronę chłopakow, udając że nic się nie stało .
-Miley co ty tu robisz ? -szepnął Justin .
-Słuchałam waszej rozmowy,dzięki Tyler za miłe słowa . - zarzuciłam z sztucznym uśmiechem .
-Przepraszam .. - szepnął i spuścił głowę w dół .
-Nic mi po twoich przeprosinach,dziękuje za opinię .
-Kochanie - Justin chciał objąć mnie za ramię ale go odepchnęłam .
- Ty też mnie nie dotykaj . - wykrztusiłam przez zęby .
- Idę,udowodnię wam że potrafię sobie sama radzić . - krzyknęłam i wybięgłam .
Tego co się stało nikt nie był w stanie przewidzieć ..................
Jakie fajne <3 kcc
OdpowiedzUsuńBożeeeeeeeee , to jest boskie <3!!!
OdpowiedzUsuńJezu jezu jezu, uwielbiam to, ale w takim momencie? Jak moglas? ;)
OdpowiedzUsuńhaaha dziękuje < 3 musi być jakieś wprowadzenie dramy :))))
OdpowiedzUsuń